Ja myslalem, ze takie rzeczy i uczucia to sa tylko w filmach dotychczas.
Nie do konca moge byc tak sobie przy niej, ona ma chlopaka teraz. Tak moglbym z nia chociaz szczerze porozmawiac poki w ogole moge... a w tej sytuacji to tylko pogorszyloby sytuacje. Jednak zalezy mi na niej, bardzo i tak naprawde teraz dopiero zdalem sobie sprawe z tego jak bardzo. Juz przezywalem ta chorobe u bliskich, w ogole jesli chodzi o nowotwory to jestem posrednio doswiadczony... ale nigdy nie uderzylo mnie to w taki sposob i tak bardzo.
Jesli ktos zastanawia sie dlaczego to tutaj pisze - nie dlatego, ze jestem jebanym no lifem bez znajomych. Mamy wielu wspolnych znajomych, a na ta chwile o tym wszystkim wiedza 4 osoby, z ktorymi nie chce rozmawiac. Z drugiej strony to cos tak bardzo przytlaczajacego, ze nie da sie tego dusic w sobie.

