a może niech kontroluje relację ona->inni + ignoruje zachowanie z przedszkola, a jak zauważy coś niepokojącego to zacznie od normalnej rozmowy i wyjaśnienia sobie o co chodzi?
Wersja do druku
a może niech kontroluje relację ona->inni + ignoruje zachowanie z przedszkola, a jak zauważy coś niepokojącego to zacznie od normalnej rozmowy i wyjaśnienia sobie o co chodzi?
ja bym mial wyjebane na to i po prostu to ignorował, a jak uzna ze Ci nie zalezy (znajdzie pretekst) to wtedy znaczy ze nie jest nic warta
@Astinus ;
Jest coś takiego jak efekt utopionych kosztów. To, że są ze sobą 3 lata, nie powinno mieć wpływu na to, czy będą ze sobą nadal, czy nie. Na decyzję może wpłynąć bieżąca sytuacja oraz to jak oceniamy przyszłość w danym związku.
@KrystianeK ;
Wiem, o co chodzi i też jestem zdania, że nie warto wkładać kolejnych pieniędzy w notorycznie psujące się auto, "a bo tyle już w niego włożyłem, że szkoda sprzedawać".
Ale tutaj wydaje mi się, że to jakiś pojedynczy wybryk, a po czymś takim raczej się związku nie kończy. Przecież dziewczyna gościa nie zdradziła, popisała sobie z innymi, żeby zazdrość wywołać. Nie mówię, że to jakaś błahostka, bo nie jest nią w żadnym wypadku, no ale to chyba wciąż za mało, żeby się pożegnać po trzech latach.
Czasem auto jest tak zajebiste i tak zajebiscie wyglada, ze zal sprzedawac mimo wszystko ;]
@Astinus ;
Naprawiam, wsiade, jade i znowu mam frajde o kosztach nie pamietam faktycznie.
Czyli po prostu auto nie dosc zajebiste w przypadku poruszonego przykladu. =D
Ja podałem tylko jedną z opcji, nie napisałem, że to jedyna, dobra opcja :) chodziło mi tylko o rozpatrywanie zachowania dziewczyny w odniesieniu do długości ich związku, bo to mocno zniekształca wagę czynu i zachowania. No prosty przykład:
* sytuacja A: dziewczyna zdradza Cię po miesiącu związku - rzucasz ją, zdradziła Cię, w sumie niewiele przeżyliście, nie ma czego żałować;
* sytuacja B: dziewczyna zdradza Cię po 15 latach związku / małżeństwa - tyle czasu razem, a teraz takie coś, ale w sumie tyle przeżyliśmy, tyle pięknych chwil, to jej wybaczę, szkoda mi tego czasu.
Niby zachowanie te samo, ale nasz ocena może być już inna.
Tak jak w tym przypadku, co jeśli znaliby się miesiąc i dziewczyna zrobiłaby takie coś? Myślę, że zdecydowana większość od razu kazała by ją kopnąć w dupę, bo nie wiadomo, co zrobi za 2 m-ce.
Wiadomo, ale trzeba liczyć się z kolejnymi kosztami, coś za coś :)
rozpierdalacie mnie tym podejsciem "efekt utopionych kosztów" jak hurwa ja się pytam można stosować jakieś pojęcia ekonomiczne do relacji damsko męskich ? Toż to relacje są tak zajebiscie i kurewsko uniwersalne czy to czy być dalej razem czy nie , czy naprawiać związek etc.zależy tylko i wyłącznie na uczuciu które łączy obie strony
Kiedys w zyciu zaczyna sie tez brac pod uwage inne rzeczy niz tylko ta slynna hehe milosc i patrzy sie pod katem troche bardziej obiektywnym.
Wg. mnie efektu utopionych kosztow swietnie tu pasuje. Zreszta w wielu przypadkach sie sprawdza i dokladnie tak chujowo i nielogicznie postepujemy.
Do tego dochodzi myslenie "ale co jak kupie nowe auto to moze sie psuc jeszcze bardziej"; "ale takiej fajnej dziewczyny juz nie znajde, nastepna moze byc jeszcze gorsze wiec ok" i chuj problem w glowie gotowy.
Ja pierdole, jakie to wszystko jest pojebane..
oboje z dziewczyną doszliśmy do wniosku, że nie powinniśmy być ze sobą, ale jesteśmy :D
Spokojnie to juz dlugo nie potrwa.
Jakaś dobra recepta po rozejściu?
ale na co xD