Zalezy co dana kobieta lubi, nie jestem jasnowidzem. Moja była lubiła jezdzic autem, to w dzien kobiet nie szedłem po zbednego kwiatka, tylko podjechałem po nia, powiedzialem wsiadaj było tak po 20 wiec fajnie ciemno, pojechałem na austrade zjechalismy jakims zjazdem, pojechałem gdzies w ciche miejsce nigdy tam nie byłem i tak sobie siedzielismy, dałem jej tez pojezdzic(akurat wtedy nie miala auta wiec nie miala mozliwosci czym jezdzic) i była zadowolona i o wiele lepiej to wspomina niz wyjscie do kina czy cos w ten desen. to oczywiscie jest prosta rzecz dla niektórych moze byc smieszna, ale usmiech na jej twarzy utwierdził mnie w tym ze jej sie podobało :)

