Zależy co jaki czas się spotykacie, każdy widzi inaczej "związek na odległość"
Wersja do druku
Aktualnie 1,5 roku w tym 3 miesiące wspólnego mieszkania pół roku temu. Dla mnie bardzo okej. Ostatnimi czasy trochę odległość zaczyna dokuczać ale nie wynika to z żadnych problemów tylko z chęci posiadania tej osoby bliżej. Mam nadzieję, że uda się to od lipca. Przez pierwszy rok widywaliśmy się praktycznie co weekend, który często trwał 3-4dni bo miałem taką możliwość, obecnie wypada to rzadziej bo oboje mamy trochę więcej spraw na głowie także w praktyce są to ok. 4 dni na 2 tygodnie . W sumie taki tryb, że cały tydzień mamy dla siebie a weekend dla nas mi odpowiada i nie jest źle. W tygodniu i tak ciężko coś razem sensownego zaplanować w naszym przypadku bo uczelnia, praca itd więc nawet gdybyśmy byli blisko to przypuszczam, że nie byłoby jakoś zupełnie inaczej poza tym, że pewnie poza weekendem spotkalibyśmy się jeszcze jakoś w tygodniu.
Trochę to płytkie, nic więcej nie powiem. Jak myślisz takimi kategoriami to wydaje mi się, że podana przez Ciebie definicja związku na odległość niczym się nie różni od związku normalnego, czy tak?
Dzisiaj chciałem definitywnie zakończyć swój związek z panna (zerwaliśmy ale ona nie wie o tym do konca) zadzwoniłem do niej i mowie żebyśmy pogadali w poniedziałek to ona mówi że ma dużo nauki i nie wyrabia.potem zaproponowałem środę wieczorem to ta wyjechała że rano ma rentgent płuc i że ogólnie przejebane)myślicie że panna w chuja tnie ? że po prostu boi się pogadać face 2 face?
Jak ja już byłem na krawędzi i mówiłem jej, że przychodzę po swoje rzeczy to zawsze jej w domu nie było albo w chuja leciała i po ciemku siedziała przez cały czas bo mieszkam na przeciwko i wszystko widzę. A później mi płakała, że nie potrafię rozmawiać w 4 oczy tylko przez telefon/sms xD
Ten temat to najwieksze skupisko pedałów, co nie wiedza, jak się obchodzić z kobietami :D Nie pozdrawiam
A co ja wam mam mówić? Wy tutaj jesteście orłami przecież, nie ja :)
Sami sobie tutaj postujcie, hehe. Papa
@udarr
@KokoDzambo
No niby tak ale wcześniej jak chciałem z nią pogadać to tez odwalała takie akcje.Nie wierze że panny są aż tak jebnięte że potrafią zasłaniać się szpitalem/chorobą.Nie ma mnie w dupie bo byłem z nią na studniówce : )