Poncjusz_Piłat napisał
Jak na badoo są same psy. Nigdy się tam nie wchodzi, nigdy, taka jest zasada. Żeby tinder hulał to trzeba mieć jako taki telefon i te wszystkie zdupydomordyzaury mieszkające w stodole tam nie wchodzą i nie trzeba na nie patrzeć, a takie badoo odpalają na swoim commodore i pokazują powaby. Już kiedyś zamieszczałem skrupulatnie przeprowadzone badania: w skrócie - na tinderze na 10 lasek 5 jest do puknięcia jak złoto, 3 jak się przymknie oko i zajebie hehe seteczke, a dwie się nie nadają. Na baadoo 5 na 10 to psy nikczemne najgorsze, 2 mają fotki w oborze z warchlakami, dwie są upośledzone i jedna się nadaje, jeśli tylko ją się przebierze z tych oczojebnych niedzielnych ubrań.
Nie ma generalizowania, że jak do chodzenia (chyba do chlewu jaja wybierać) to baadoo, a ruchanie tinder. W tym kraju tinder działa na trochę innych zasadach i w sumie jest to trochę wkurwiające. Tinder w Polsce to plebiscyt "ja nie jestem taka jak wszystkie", "ja nie jestem taka pierwsza lepsza", "co ty sobie wyobrażasz, że jaka to ja jestem?", "nie jestem taka jak inne", a potem się jej aż psiocha chce rozerwać od ubijania knagą. Inna sprawa, że odczucia seksualne jak zapakujesz kadryla, to tak jakbyś kurwa rzucał parówką po pokoju. Na tinderze w tym kraju też się spotyka miłości życia, bo jednak specyfika socjologiczna rządzi się tu własnymi prawami i jedna na 1000 rzeczywiście ma założony profil z ciekawości i się nie kurwi. Mimo wszystko uważam, że już lepiej laseczkę wziąć z baru, a nie kurwa jak poncjusz, połasił się na córke prorektora, cztery lata gotowała obiady, a potem erasmusa się kurwa zachciało. Monika, ty szmato.