Wszyscy śmieszkują, ale jeśli chłop jest zdrowy na umyśle, baba również i są w zdrowym związku (takim luźnym, gdzie nie mają wspólnych pieniędzy) to w sumie całkiem fajne rozwiązanie. Tym bardziej jeśli żadne "nie sra pieniędzmi".
Wersja do druku
Wszyscy śmieszkują, ale jeśli chłop jest zdrowy na umyśle, baba również i są w zdrowym związku (takim luźnym, gdzie nie mają wspólnych pieniędzy) to w sumie całkiem fajne rozwiązanie. Tym bardziej jeśli żadne "nie sra pieniędzmi".
My również oboje zarabiamy ale wiadomo, bywa różnie zwłaszcza jak ktoś typu ja nie ma stałej stawki. Przez długi czas za to było tak, że to ja stanowiłam większą część naszego dochodu i co, miałam wyliczać wszystko i kupować jeść tylko sobie albo zapisywać to właśnie w jakimś zeszyciku i gdy w końcu nasze dochody zaczęły być równe kazać się spłacać? U nas ta cała granica moje/twoje jest bardzo zatarta czy to pod względem podstawowych środków do życia czy chociażby pierwszej lepszej zachcianki czy inwestowania w nowy sprzęt, ja jej po prostu nie widzę, żyjemy razem to i dzielimy się większością wydatków.
Ale gdzie Wy tutaj widzicie problem, im to obojgu pasuje i sobie z tym fajnie żyją. Pomysł na wspólne życie jak każdy inny, sam bym nie był przeciwko takiemu czemuś.
Tyle.
@kl4udyna ; ale jakiś 'prywatny budżet' warto mieć żeby nie było kłótni że ty chcesz nowe 5 par butów a on jakiś gadżet, wiadomo wspólne budowanie ogniska domowego ale nie że cały dochód do jednego wora i "ustalamy razem na co" czyli "ona chciała mieć kota, ja nie chciałem więc wzięliśmy kotkę" xD
Ale ja nigdzie nie powiedziałam że zaraz po wypłacie jedno i drugie wrzuca pieniądze do wspólnego wora :P Jasne, że każde z nas ma swoje konto, swoje zachcianki i swoje pieniądze na to, chodzi mi po prostu o to, że nie patrzymy kto w tym miesiącu wydał więcej na wspólne cele, czy jak któremuś z nas zabraknie do czegoś to sobie dokładamy bez mówienia 'a teraz mi się odwdzięcz'.
No na wszelki wypadek trzeba doprecyzować, tu są różni ludzie
Poza tym to co jest normalne w normalnym związku jest nie do pomyślenia w tym w co się tu bawią
Tak czytam i czytam te wasze pytania i zastanawiam się, czy to torgi są z wami w związku, czy wasza dziewczyna. Toteż nie zadawajcie głupich pytań, na które odp. może znać tylko ona. No ale mniejsza z tym.
Główna kwestia, którą nie wiem który raz już powtarzam - "dlaczego ona to?", dlaczego ona tamto?" Ludzie, zapytajcie się po prostu jej, czy to nie jest łatwiejsze?
Przykładowo, nie możesz jej o to zapytać? Zapewne nie jest Tobą zainteresowana, nie chce jej się, narzucasz się albo chuj wie co, jest miliony powodów, a u kobiet to już całkiem.
Ogólnie rzecz biorąc 100% racji. Kobiety bardzo lubią, kiedy to po prostu śmiało podbija się do nich, śmiało daje się znać, że Ci się podoba itd.
Co do samego facebooka - nie znając kobiety i zaczynając na fejsie to trochę lipa, aczkolwiek jeśli widziałeś ją kilka razy, ona Cię kojarzy, a nie było możliwości pogadać, facebook to jedna z lepszych opcji, żeby ustawić się na żywo.
Nie wiem, troll? Tak poza tym - następny... jej się zapytaj, może ma Cię w dupie?
Otwórz buzię i powiedz.
O jakie wydatki ogólnie chodzi? Mieszkacie razem?
Nie wiem czy ktos z was sie spotkal z taka sytuacja ale zadzwonil do mnie znajomy ze ma prosbe bym wyciagnal jego dziewczyne na jakies 30 minut by mogl w domu ogarnac wszystko zwiazane z zareczynami.
Zastanawiam sie jak moge ja wyciagnac zwlaszcza ze nie znam jej jakos szczegolnie, ale w sumie krece z jej przyjaciolka i myslalem jak to zaaranzowac.
Czy chec rozmowy na temat wlasnie tej kolezanki do której krece bedzie dobrym pomysłem? Czy moze macie jeszcze jakies ciekawe pomysły? chcemy by nie wyszło to sztucznie wiec umawianie sie na spotkanie nie ma sensu, ma to byc tak ze podbije i wyciagne ja jakby sprawa byla super wazna ze raczej nie odmowi mi.