w 2 miesiące to można dojść nawet do 40 spotkań, jak się ze swoją poznałem to widzieliśmy się prawie codziennie
Wersja do druku
2 miesiące związku a 2 miesiące znajomości to też nie jeden pies panowie
ale jak znasz laskę 2 miesiące to nie można tu mówić o związku
chyba że równie doskonałym co aranżowane małżeństwa
no może i tak, ale jednak lepiej poznasz osobę, która nie stara się być przed tobą fajna bo hehe "jesteśmy w związku" albo cos takiego
jak poznajesz kogoś w sposób naturalny wśród znajomych to wiesz znacznie więcej o tym jaka ta osoba jest OBECNIE, nawet jeśli znacznie niej o przeszłości czy jej rodzinie
Ale Ty sobie sam na siłę komplikujesz życie..
Stary, Ty nigdy nie byłeś w związku, więc skąd miałbyś to wiedzieć? Tłumaczone Ci było x razy, że dopiero kiedy z drugą osobą jesteś "na etapie związku" to zaczynasz poznawać jej prawdziwe oblicze.
No, ale to jest jałowa dyskusja. Koleś 24 lata myśli, że jak poczeka to znajdzie swoją true love. Powodzenia życzę, szczerze.
Proponuję zmienić temat, bo podobny był całkiem niedawno. Zakius i tak wie swoje XD.
a ja to myślałem że to niektóre kobiety czekają z seksem do ślubu, ale jak widać poniekąd nawet niektórzy panowie czekają z pierwszym pocałunkiem XD o seksie to nawet nie wspomnę
wasza metoda jest dobra jak wam jest źle samemu bo cośtam, albo chcecie mieć jakąś namiastkę czegoś większego
to tylko bezwartościowy rytuał, zupełnie bez znaczenia jeśli od początku podchodzisz do tego poważnie, a nie tylko "ej wiesz co, umówmy się, że będziemy się rżnąć tylko ze sobą dopóki któremuś z nas się nie znudzi"
This.
Dwa, długie miesiące to jest nadto czasu żeby poznać w miarę pannę i stwierdzić czy brnie się dalej czy zostaje tylko jako znajoma. Ja wiem, że są jeszcze dziewczyny, które maja podobne myślenie i też najlepiej z seksem to do ślubu by czekały ale 90% dziewczyn uznało by mnie za nudziarza, kogoś dziwnego jak przez dwa miesiące nic bym nie zrobił, nawet jej nie pocałował. Tylko nie zrozum teraz tego w drugą stronę, nie mówię, że w tym czasie już powinieneś z nią pójść do łóżka czy ki chuj no ale bez przesady z brakiem pocałunków...
//Z resztą, każdy ma swój pogląd na to, podpisuję się pod postami Dzzej, o różnicy poznawania drugiego człowieka w ramach związku i w ramach zwykłego koleżeństwa. Reszta mnie w sumie nie obchodzi, kim ja jestem, żeby komuś wmawiać cokolwiek... Poza tym szkoda czasu xd
nazywaj to jak tylko chcesz ale czasami pojawia się ktoś, wraz z nim jakieś uczucie i wszystko dzieje się samorzutnie, po co dorabiasz do tego jakąś filozofię, że niby komuś jest źle, że ktoś szuka jakiejś namiastki do cholery?
jesteś ultra aspołeczny i nie rozumiesz rzeczy o charakterze społeczno-socjalnym, które kumają już gimnazjaliści
Ile razy mam powtarzać, że może sie to udać z wielu różnych powodow
Miedzy innymi to, ze bliskość fizyczna stymuluje wydzielanie hormonów przywiązania
Poza tym no zwykle przyzwyczajenie, nawet jak czujesz, ze to nie to to możesz uznać, ze to tylko chwila zwątpienia i nikomu o tym nie mówić
Moglo nawet się udać trafić przypadkiem
Gorzej jakbyś poznal w tym czasie kogoś, kto faktycznie ma to coś
Z reszta chyba nie powinienem wymagać zrozumienia tego od nikogo kto tego nigdy nie poczuł, to po prostu jest coś innego niż ładna dupa, która nie jest zbyt tępa żeby z nią pogadać