Wy tu wlasnie cały czas stoicie za CZYMŚ. od pierwszego wejrzenia...
Związek opiera się na zaufaniu, na przyjaźni. A jak kurwa znasz kogoś kilka tygodni to chyba ciężko mówić o przyjaźni i zaufaniu co?
Wersja do druku
Wy tu wlasnie cały czas stoicie za CZYMŚ. od pierwszego wejrzenia...
Związek opiera się na zaufaniu, na przyjaźni. A jak kurwa znasz kogoś kilka tygodni to chyba ciężko mówić o przyjaźni i zaufaniu co?
Tak w ramach rozluźnienia :D Sam kiedyś tak pisałem, ale warto się z tym zapoznać:
http://michal-gorecki.pl/2013/08/co-...ierdza-regule/
http://blog.zdobywalnia.pl/komunikac...e-jest-w-cenie
Dajcie już spokój, bo ta rozmowa przypomina dialog ateisty z wierzącym. Każdy ma swoją wizję i przy tym zostańmy.
Normalnie. Jest gdzies dziewczyna z twojego otoczenia, ktora Cie interesuje, rozmawiasz z nia i z tej rozmowy wywnioskujesz jaka ona jest. Myslisz ze jest wporzadku, fajnie Ci sie z nia rozmawia, ma cechy ktore Ci sie podobaja to kontakt dalej ciagniesz.
To nie dziala na zasadzie "o, idzie blondynka ulica, a ja lubie blondynki, to chuj, wchodze w nia w zwiazek"
zgadzam sie w 100%
dlatego tez nie rozumiem jak niekotrzy po niedlugim czasie mowia do tej drugiej osoby "kocham cie", przeciez to puste slowa
Skończyły ci się argumenty, nie możesz udawać że nie rozumiesz więc mnie wypraszasz, sprytne
Tak, skończyły mi się argumenty, bo napisałem do Ciebie kilkanaście postów, a Ty po prostu nie rozumiesz o czym prowadzi się dyskusja, mimo że poniekąd sam ją zacząłeś. Wydaje Ci się, że piszemy o czymś, odpowiadasz głupoty, a tak naprawdę dyskutujemy na inny temat. Powiedziałem Ci kilka razy, żebyś przejrzał ostatnie strony, zapytałem 4 razy czy byłeś kiedykolwiek w związku - wszystko to ignorujesz, więc jak mam z Tobą dyskutować?
Ale opiera sie tez chyba na innych rzeczach nie uwazasz? Bo z tego co mowisz to laska zaczyna ci sie podobac dopiero gdy sie z nia kumplujesz jakis czas i dopiero wtedy probojesz cos tworzyc.
Chyba jestes w stanie ocenic czy osoba jest warta blizszego poznania po jednym spotkaniu. Najwyzej sie przejedziesz, ale jak zacznie cie irytowac i odpychac to wiesz tez, ze nie warto sie z nia przyjaznic.
No to po pierwszym spotkaniu trafia do dalszych znajomych lub karaluchów... A "podobać się" po pierwszym spotkaniu może najwyżej fizycznie, a to nic nie znaczy
No, nieraz w życiu poznajesz kogoś przez kogo się wstydzisz że należycie do jednego gatunku... No i poza tymi dwiema grupami są też oczywiście "nie chcę znać ale niech sobie żyje", nie mamy żadnego powodu żeby rozmawiać ale ogólnie nieszkodliwe
Uwaga bo news dla informatykow - czlowiek to nie maszyna, ktora dziala na zasadzie 0/1.
W takim razie jestes ewenementem, ktory nie odczuwa "pociagu" do innej osoby chocby po jednym spotkaniu. Ja wiele razy mialem cos takiego. W przypadku jednej mojej bylej dziewczyny, z ktora w sumie bylem 2,5 roku juz po pierwszych 10 minutach znajomosci wiedzialem, ze bede probowal czegos wiecej. I wcale nie byla jakas wyjebista dupa, za ktora kazdy by sie w przepasc rzucal tylko normalna dziewczyna 7/10. Wcale tez nie wyobrazalem sobie od pierwszej chwili wielogodzinnych kopulacji z nia. Dopiero sporo pozniej dowiedzialem sie jak zajebiscie nam razem w lozku, jak sie dogadujemy itd... i zadnej z tych rzeczy nie dowiedzialbym sie gdybym nie wszedl z nia w zwiazek. Zadnej z jej "intymnosci" nawet byn (hehe) nie polizal gdyby nie to.
I na koniec - stary skoncz trollowac bo Twoje ostatnie posty niszcza caly misterny plan. Juz dobrze, ok wkreciles Dzzeja, ktory sie nawet pospinal, ale bez przesady.
Powaznie to pisze bo takie posty
to juz sa te z rodzaju "smiac sie czy plakac?".
Master, nawet jak jakaś osoba podczas pierwszego spotkania pokaże, że jest bardzo interesująca to to nie zmienia faktu, że może obrać kurs najwyżej na bliższych znajomych. Ja na prawdę nie rozumiem po co wam te "związki" na etapie wstępnego poznawania danej osoby, ani właściwie jak te nibyzwiązki mają działać... Wybieram sobie na podstawie k20 że danej osobie będę poświęcać więcej czasu i ma priorytet przy umawianiu się na jakieś wyjście czy co? To jest chore. Jakiś nowy znajomy zawsze będzie dla mnie mniej ważny od innych, dopiero w miarę poznawania może awansować. Na prawdę nie rozumiem co wy tu świrujecie. Albo macie jakieś zaniżone standardy i dlatego co 3 poznana osoba jest potencjalnie najlepszą na świecie i od razu za nią gonicie. Ja z większością dalszych znajomych to jakiś wypad większą grupą i owszem ale żeby specjalnie tej osobie poświęcać swój czas? Nie, nie są to całkowicie zdegenerowane osobniki, ale nasze zainteresowania i styl życia za bardzo się różnią żeby pociągnąć rozmowę 1v1 nawet kilka minut, można się bawić w marnowanie czasu jakimiś kulturalnymi presetami, ale to nie ma żadnego sensu, z resztą nigdy nie miało
Odchodząc od waszej jałowej dyskusji chciałbym was spytać o coś zapytać. Na wstępie jednak zaznaczę, że osoby które fuck friendsów, friends with benefits czy jak to inaczej można nazwać, uważają za piekło moralne i najgorsze zło proszę o pominięcie tego postu w celu ominięcia niepotrzebnych kłótni.
Chciałbym uzyskać odpowiedź na pytanie : w jaki sposób poznaliście swojego fuck frienda?
Czy była/jest to wasza była dziewczyna, a może przypadkowa laska z imprezy?
Czy startowaliście do jakiejś dziewczyny tylko po to aby związać się z nią tylko w fizyczny sposób?
Jaki był powód, że postanowiliście się zdecydować na zaspokajanie swoich potrzeb w ten sposób. Czy chciało wam się ruchać i dla tego szukaliście drugą osobę o takich zamiarach czy może była to dziewczyna z którą potencjalnie chcieliście zbudować bliższe relacje, ale okazała się nie w waszym typie i stwierdziliście, że jedyne co może z tego być to seks?