Ja zawsze płacę jak gdzieś idziemy, ale dla równowagi jak ona jest w sklepie i pyta czy cos chce to zawsze mi kupuje i nigdy nie chce hajsu za to
Nie sadze zeby to kto płaci miał jakikolwiek wpływ na nasze relacje
Wersja do druku
Ja zawsze płacę jak gdzieś idziemy, ale dla równowagi jak ona jest w sklepie i pyta czy cos chce to zawsze mi kupuje i nigdy nie chce hajsu za to
Nie sadze zeby to kto płaci miał jakikolwiek wpływ na nasze relacje
Napisał do ogółu Twojej wypowiedzi, bo cały czas forsujesz się o wkupowaniu w łaskę, ok, tez uważam, że to jest chujowe, ale nie popadajmy w skrajności w skrajność, zapłacisz na pierwszym spotkaniu za kawę to na drugim będziesz czekać godzinę, aż laska wyciągnie 10zł za dwa browary?
Z tym, że ja nie uważam, że zaproszenie na kawę, to wkupowanie się w łaski.
Nie, nie będę czekał, ale dam do zrozumienia, że innym razem to ona mnie zaprasza na piwo. Niby proste, ale chyba nie dla wszystkich.
Czytając to od razu przypomniał mi się kolega.Cytuj:
Volant napisał
@zaikus ;
Nie wiem ja tam sie w sumie nie znam, ale nawet jak kumpla zapraszam na piwo czy gdziekolwiek to to stawiam, to dla mnie tak oczywiste jak to, ze slonce w poludnie swieci XD
btw.
Gosciu to co Ty piszesz to juz ustalilismy tak z 800 stron temu, polecam lekture na dlugie, samotne, letnie wieczory xD
Jak zapraszasz dziewczyne do restauracji to wydaje mi sie ze to ty placisz
To do tego co sie tak sra o ten hajs. Imo moge wydac kazdy hajs za mile spedzone chwile
Poza tym jesli ktos wydaje hajs na panne a ona nawet nie probuje odmowic to nara dla.jednego I jednej
Mam ten cholerny dylemat czy po 3 latach srednio udanego zwiazku(poczatki fajne,motylki w brzuchu,hehe liceum,pierwsza powazna milosc -ale o od roku chujowo i same klotnie) i po przerwie ktora trwala z 2 tygodnie wrocic do powiedzmy swojej byłej czy sprobowac szczescia z kims zupelnie innym,wiem ze to nie bedzie latwe ale przez ten ostatni rok tak sie klocilismy i bylo tak do dupy(tylko momentami bylo fajnie,bez klotni) ze to mi wszystko zbrzydlo....... Nie wiem czy potrafilbym byc znowu szczesliwy z kims kto sie obrazal o to ze nie odpisuje 20 minut bo jestem zajety,albo nie moge sie spotkac bo mam uczelnie.....torgi czemu żyćko takie ciezkie co
ziomek, mam prawie tak samo xD z tym, ze moja juz tak nie rzuca dupa. na przelomie styczen/luty az do marca na prawde bylo ciezko, rozstalismy sie etc ale jednak czlowiek uswiadomilem sobie, ze co mi z tego, ze moge miec 10 innych, jak zadna nie dorowna jej, moze to akurat jest ta prawdziwa milosc, bo w koncu wrocilismy do siebie i po mimo klotni, ktore sie czasem zdarzaja, pomimo roznych fantazji o innych laskach tej jednej bym nie zamienil na zadna inna. tez zalezy o co dokladnie sie klocicie? bo jezeli serio kurwa o to, ze 20min na fejsie jej nie odpisujesz(ja kurwa czasem zapominam przez 8h jak dobre mixy siadaja odpisac xDD) to to imho nie jest dobra podstawa do szczesliwego zwiazku, wez z nia pogadaj, taka szczera rozmowa zrobi dobrze kazdemu, wyzal jej sie co Ci nie pasuje, co Cie wkurwia, niech ona tez nabluzga na Ciebie, dogadajcie sie co i jak, czy jest sens i wtedy sie zastanawiaj, powodzenia dzielny torgowiczu
Miałem to samo zerwaliśmy jakieś 2 miesiące temu, czasami za nią zatęsknie ale generalnie jest mi samemu lepiej niż z nią i jej pewnie też. Nie męczymy się ze sobą. Podstawa w związku to dobrze się dogadywać jeśli tego nie ma to szkoda marnować czas
Skąd bierzecie takie niezrównoważone laski? I jeszcze piszecie "co mi z tego, ze moge miec 10 innych, jak zadna nie dorowna jej" XD. Wśród moich znajomych nie znam nikogo kto mógłby się pochwalić podobnymi perypetiami.
To nie kwestia samych kobiet, ale i również facetów. Żyjemy w czasach, gdzie praktycznie nie musimy się wysilać, życie stawia nam coraz mniej wyzwań, a nawet jeśli takowe się pojawią, to mamy mnóstwo możliwości, aby od tego uciec (gry, internet, seriale itp. itd.). Ludzie nie popełniają błędów, bo nie podejmują wyzwań, przez co cofają się w rozwoju.
Coraz więcej osób jest niespełnionych zarówno zawodowo, jak i prywatnie, więc szukają pocieszenia i szczęścia np. w związkach. To działa podobnie jak wódeczka, marihuanene i inne tego typu sprawy. Idąc dalej osoba taka obrasta jak bluszcz wokół partnera, bo tylko on daje szczęście, a gdy tylko szczęście na trochę się oddala, to jak narkoman żąda kolejnej dawki. I dlatego mamy tyle toksycznych związków.
Śmiem twierdzić, że współczesny postęp technologiczny przynosi nam więcej złego, niż dobrego (biorąc pod uwagę dłuższą perspektywę czasu).
Dużo prawdy jest w tym co piszesz ale część tego tekstu to lekka nadinterpretacja zachowań dziewczyn, o których wspominają wyżej, które to po prostu świadczy o niedojrzałości i braku gotowości do stworzenia normalnego związku. Bo jak inaczej można nazwać wszczynanie kłótni o brak odpowiedzi na sms przez 20minut czy też awantury o brak czasu w weekend kiedy partner ma zajęcia na uczelni?
Tak w sumie czytam to co wy piszecie i sie zastanawiam, czy wy kochacie i zalezy wam na swoich partnerkach? bo wnioskujac po wypowiedziach to chyba 3/4 jest z kobietami tylko by zaruchac i kazdy najmniejszy problem/klotnia = elo ide szukac nowej, bo raz sie poklocilismy i to juz nie ma sensu a ja samiec alfa moge miec kazda
Zależy.
A tą część o zaruchaniu skomentuję tak - zastanów się czy nie jest na odwrót, czy ty nie tkwisz w tym beznadziejnym związku wyłącznie z tego powodu, że zostaniesz odcięty od ruchanka jak zerwiesz? Gdybym był w związku dla samego sexu to właśnie zachowywałbym się dokładnie tak jak Ty, czyli godził się na jakieś dziecinne zachowania i gównoburze ze strony partnerki, które skutecznie skracają moje życie. Swoją drogą teraz piszesz "bo raz sie pokolcilismy" - jaki raz? Z tego co pisałeś na poprzedniej stronie Wasza sytuacja wyglądała/wygląda zgoła inaczej. Dla przykładu powiem, że ja ze swoją kobietą przez dwa lata pokłóciłem się dokładnie jeden raz a prawdę mówiąc to był bardziej lekki foch z jej strony a nawet nie kłótnia bo takich tak naprawdę nie było.
@Slyad
Przeciez nikt tu nie mowil chyba o pojedynczych sytuacjach. Kazdej pannie i kazdemu facetowi czasem odjebie i rzuci sie o jakas pierdole, to normalne. Kazdy ma swoje nerwy, cierpliwosc i czasem wystarczy, ze cos w pracy nie wyjdzie, a i tak najbardziej moze odbic sie na partnerze.
https://scontent-fra3-1.xx.fbcdn.net...a8&oe=5622A0F5
True story. Dopoki nie zdarza sie to nagminnie, a o tym rozmawiamy to chyba nic sie zlego nie dzieje.