Chyba mnie z kims pomyliles, bo u nas nie ma gownoburzy ani jakis usper mega patologicznych zwiazko-zachowan. Chodzilo mi, ze raz tak porzadnie, ze doprowadzilo to do zerwania na 2,5mies, klotnia jest naturalna czescia kazdego zwiazku.
Wersja do druku
Wierze w zdrowe zwiazki, gdy dobieraja sie w pary bratnie dusze (czy cos w tyms stylu), no ale nie wierze (raczej nie wyobrazam sobie), ze sa zwiazki bez klotni. Wiem, ze to forum i mozna byc szczerym, wiec pewnie nie kantujesz, no ale ja zawsze myslalem, ze w zdrowym zwiazku musza byc jakies sprzeczki, zeby sie podroczyc, a pozniej godzic, no zeby ten zwiazek jakos oddychal i zyl.
@down
nawet nie wiem czy on sam kiedys tego eksperymentu tutaj nie podsylal, po prostu zinterpretowal to w skroconej wersji ;p
Wrzucałem :) no cóż, taka smutna prawda.
Od pewnego czasu zacząłem systematycznie robić rzeczy, których się boję, nie zawsze wychodzi, ale już widzę pierwsze efekty. Polecam :)
Wiesz, może to kwestia tego, że związek na odległość i nie widzimy się każdego dnia ale prawdę mówiąc jak się widzimy co te 2 tygodnie to jest zawsze bite 4-5dni 24h, mieszkaliśmy też razem (pokój, nawet nie mieszkanie) ponad 3 miesiące w tym czasie najdłużej się nie widzieliśmy kilka godzin (praca) i nie było ani jednej kłótni, sprzeczki czy jak to nazwać. Sporadycznie się zdarzyło coś w stylu -No wiesz co misiu, cały dzień siedzisz na chacie i śmieci nie wyniosłeś? No i na tym się kończą nasze kłótnie... Bo jakie są powody do kłótni? Nie wiem, najwyraźniej sobie takich nie dajemy a o pierdoły po prostu się nie kłócimy bo rozumiemy, że czasem się drugiej osobie nie chce ruszyć dupy czy coś.
@UP
Podasz jakiś przykład czynności, których się boisz i nad tym pracujesz? Bo zastanawiam się co to może być w moim przypadku.
O czym mówisz? Bo tak myślę, myślę i nie wiem co miałoby to być w moim przypadku, a jakiś super odważny nie jestem.
Zakładam, że tak debilne pomysły jak jazda 200km/h w mieście,pukanie dyskotekowych lal/prostytutek bez gumy itp. bezsensowne pomysły narażające życie odpadają.
Może źle to określiłem poprzez słowo "boje się". Chodzi mi o takie klasyczne poszerzanie strefy komfortu, chociażby zagadywanie obcych ludzi itp.. Może być to cokolwiek, nawet głupota jak spróbowanie potrawy, której nigdy nie jedliśmy, bo wydawała nam się obrzydliwa (dla mnie np. flaki :)), zrobienie czegoś nowego. Zawsze w takich chwilach czuje się lęk, strach mniejszy, czy większy - to normalne - ale fajnie byłoby go oswoić, by nie paraliżował, gdy pojawią się poważne problemy.
o wlasnie, macie tak ze laska tylko kloci sie przez neta a na RL jest zawsze spoko? co to znaczy panowie
U mnie to wyszło raczej przez to, że na rl potrafiliśmy to załagodzić, przytulić czy coś i było ok, przez neta ciężko było coś głupiego/chamskiego w żartach napisać, bo druga osoba niekoniecznie odbierała to jako żart. Takie kłótnie trwały parę miesięcy.
TO normalne dla ludzi w waszym wieku czyli do 18 lat (Pelikan i MASTER XD)