Takie pytanie z innej beczki czy wykorzystujęcie techniki psychologiczne w relacjach damsko - męskich ? manipulujecie , czy też specjalnie budujecie relacje w której kobiety sa podporzadkowane wam >?
Wersja do druku
Takie pytanie z innej beczki czy wykorzystujęcie techniki psychologiczne w relacjach damsko - męskich ? manipulujecie , czy też specjalnie budujecie relacje w której kobiety sa podporzadkowane wam >?
Jak rozmawiam z koleżankami, które mi się podobają to często mówię to, co chciałyby usłyszeć albo tak kieruję rozmową, że zaczynam flirtować i poruszać wstydliwe (nie mogę znaleźć odpowiedniego słowa) tematy, gdzie ja mogę swobodnie się wypowiadać. Nie wiem czemu, nie wiem po co i nie wiem czy to w ogóle podchodzi pod to, o co pytasz. No, ale tak napisałem xd.
@kl4udyna
No dla mnie zdecydowanie krewetki z "dodatkami" jest cięższym posiłkiem to raz. Dwa co w krewetkach jest nie zdrowego :o? Trzy nie wiem jak u Ciebie, ale ja się bardzo często spotykałem z obiadokolacją - koło 18 - zwłaszcza góry/morze. Poza tym żaden facet nie zje Ci "sałatki" xd. No chyba, że jest to delikatna odmiana faceta...
Parę stron temu debata na temat - czym jest restauracja, teraz debata - czym jest kolacja i co na nią zaserwować. Czy na prawdę są to tak ważne rzeczy, żeby się o to wykłócać? :) A już na pewno nie w tym temacie.
Ogarnijcie się torgi.
To idź samcu alfa schabowe pałaszować z ziemniakami, ale już. I ani mi się waż surówki jakiejś do tego jeść, po wsze czasy samo mięso i kartofle!
Boże, jaki Ty jesteś głupi chłopie XD
To nie jest rozmowa o jedzeniu jako takim, a o kolacji jako spotkaniu, randce z dziewczyną. Nie widzę problemu.
@Mexeminor
Mowa była o SAMEJ sałatce i z tego co zrozumiałem to byłoby coś w stylu sałatki greckiej(typu sałata i warzywa). Nie powiedziałem, że facet nie może w ogóle jeść sałatki, ale chodziło mi o jedzenie samej sałatki z dziewczyna. No nie wiem kto tutaj jest ale zjedzenie samej sałatki na kolację przyprawiłoby mnie o ból brzucha z głodu w środku nocy.
A moim zdaniem sałatka do dobry pomysł.
No ja jestem akurat w 9999% miesozerny i salatek w domu nie jem sam w domu nigdy praktycznie.
Natomiast jak ide z kobieta na kolacje, ew sam przygotowuje to zawsze cos lekkiego, nawet jak jestem mocno glodny, bo wole zjesc cos lekkiego i zabrac sie za piekna panne niz sie martwic czy zaraz po smazonych kotletach mi sie gora albo dolem nic nie wymsknie ;dd
co Wy gadacie, nam nic nie robi lepiej niż zjedzenie pod wieczór 300g stejka z plasterkiem masła pietruszkowego, także zależy od kobiety, moja uwielbia wszelkiego rodzaju mięsa tak jak ja a gdybym ją zabrał na sałatkę to by mnie wyśmiała chyba, idzie się zjeść to co się lubi i ma ochotę a nie na to co wypada
poza tym chłop nie musi jeść na kolacji tego samego co kobieta czy musi? nie byłem to nie wiem