Żeby więc być w związku, trzeba się kochać? Bo nam również towarzyszą uczucia, ale po prostu nie tak silne jak miłość. Można by więc powiedzieć, że trochę w związku jesteśmy, ale w sumie trochę to niee ;) @Nigger ;
Wersja do druku
Żeby więc być w związku, trzeba się kochać? Bo nam również towarzyszą uczucia, ale po prostu nie tak silne jak miłość. Można by więc powiedzieć, że trochę w związku jesteśmy, ale w sumie trochę to niee ;) @Nigger ;
Twój podpis to tłumaczy
A czy Ty jesteś pewny, że ona na pewno nic do Ciebie nie czuje?
Z tego co pisałeś wcześniej jest to po prostu dymanko/wyjście gdzieś na zawołanie. Skoro macie na siebie "wyjebane" co kto zrobi za plecami to jak inaczej to nazwać? Według mnie bycie z kimś w stałym związku polega również na odwzajemnianiu uczucia jakim jest miłość. Jeżeli ktoś sobie pyka pannę na boku no to spoko, tylko niech nie mówi, że jest to trochę związek.
Mam tyle pewności, na ile można mieć - rozmawialiśmy o tym wielokrotnie i myślę, że nie wciskała mi żadnego kitu.
Nie wiem jak Ty to wywnioskowałeś z moich wypowiedzi ;d Przecież zaznaczyłem, że od dawna nie jest to tylko dymanko. I przecież nikt nikogo na boku tu nie pyka. I to nie ja wyskoczyłem z tym "trochę związkiem" - dla nas nasza relacja związkiem jako takim nie jest
Kwestia nazewnictwa jest tutaj mało istotna, przynajmniej tak mi się wydaje. Grunt, że wiadomo o co Astinusowi chodzi.
Stary, nie wiem jak to nazwać, żeby pasowało. Raczej się to chyba nie uda, bo jednak ramy związków, znajomości czy koleżeństwa nie są dla ludzi sztywne, jeden widzi granicę tu, a inny gdzie indziej. Nie spotkałem się jeszcze z relacją jak nasza, nie mam pojęcia czy ktokolwiek to jakoś nazwał ;d Dla mnie ona nie jest znajomą, bo znajomymi nazywam ludzi, z którymi mam słabszy kontakt, niż z kolegami. Koleżanką/przyjaciółką z którą sypiam? Już prędzej, ale to też nie to.
Ja sam przestałem się nad tym zastanawiać i tak jest dużo lepiej ;p
tym ze ktos jest za malo dojrzaly i zbyt ograniczony na cos serio i pewny siebie twierdzi ze to all planned i z wyboru i tak zajebiscie jest i wgle poleca ale tak serio to by chcial na serio ale nie wie jak zazwyczaj/na drodze stoją ograniczenia nie do przeskoczenia
Wysłane z mojego GT-I9305 przy użyciu Tapatalk 4
Nie rozumiem takich relacji. Mam podejście chyba konserwatywne w takim razie. Albo się z kimś jest właśnie na serio tworząc zgrany lub mniej zgrany związek albo się nie jest z nikim i pukamy wszystko co się rusza zgodnie z naszym upodobaniem. Te dwa stany zupełnie rozumiem, klasyka gatunku. Wszystko pomiędzy, czyli: niby brak związku+ale sex jest+jak trzeba to pomogę i wysłucham+jak ona się prześpi z innym to koniec znajomości - to coś niezrozumiałego i jestem pewny, że męczyłoby mnie tkwienie w czymś takim. Z jednej strony masz wyjebane ale z drugiej nie masz, z jednej strony nie jesteś zaangażowany ale z drugiej jesteś...
to ze se powiesz ze jestes oficjalna para nie znaczy w sumie nic o ile tak nie jest wiec nie wiem z czym ty tu podbijasz do mnie
Wysłane z mojego GT-I9305 przy użyciu Tapatalk 4
Astinus jak nie czujecie nic do siebie to po chuj? Oczywiscie mozna byc w zwazku z innych powodow np. jakbyscie mieli juz dzieci, byli malzenstwem kilka lat i czesto jest tak ze po dlugim czasie ludzie nie sa juz ze soba ze wzgledu na "emocje" tylko na te inne sprawy. ale ty.. jestes chyba jeszcze mlody? to po chuj siedziec w czyms co nie wypali`? chyba ze czekacie obaj ze jakis cud sie zdarzy i ze jednak sie jakos zejdziecie. chyba ze jestescie obaj niedojebani emocjonalnie i poprostu nie potraficie zakonczyc pewnych spraw, takie dziecinne troche.
Napisal przeciez, ze ma sie komu wygadac, posluchac, zajac sie kims, jest dla kogos wazny, a do tego z szacunku do jego bylej nie kreci typiar na boku bo ja szanuje i pasuje mu w ten czas taka relacja. Sam nie wytrwalbym w takiej relacji, ale skoro sie rozumieja i sa ze soba szczerzy, a gdy ktorejs ze stron zechce sie czegos z kims innym to sie rozejda, wiec dlaczego nie.