Myślisz, że znanie się na kobietach to przewidzenie co napisze jakaś laska, o której wiemy tyle, co nam napisałeś?
Wersja do druku
szkoda tylko, że teraz sam zastanawiasz się, czy nie robić za kierowce wieźć koleżaneczkę kilkaset km
odpisze Ci, że wyjazd odpada, bo ona chciała jechać pobawić się SAMA bez faceta, pewnie poznać nowych ludzi i pobawić się z nimi, a Ty miałeś robić jako przyzwoitkę i kierowcę,może nawet byś zaruchał jak się jej podobaszjednak nie
@edit
przeczytalem jeszcze raz Twoj ostatni post
prosze Cie umiescileś ją we FZ kiedy to ewidentnie Ty w nim siedzisz XDDDDD
a to o samcu alfa to miała być ironia i złośliwość? wybacz jestem odporny na jakiegolwiek próby wyprowadzenia mnie z równowagi przez podgatunek beta więc sprawiasz mi tylko satysfakcje
jak jesteś taki alfa to zapytaj o co jej chodzi
Jakby ci napisała, czy nie polecicie na księżyc, to też wziąłbyś to na poważnie, zaczął planować trase i ruchanie, a potem postawił jej jakieś ultimatum? xD
No co Ty, przecież on ją umieścił bo jest zajęta. A to, że on nadal chce ją puknąć, jara się jakimś wymyślonym wyjazdem i wymyśla sobie jakieś sygnału z jej strony to oznaka tego, że to ona w nim siedzi, a nie na odwrót xD
Z moich obserwacji wynika, że kobiety lubią mieć przydupasów, którzy odwiozą ją z jakiejś imprezy, podrzucą na uczelnię itp. Jak dzwonią są milutkie, buziak buziak, jakieś flirty a potem cisną z typa bekę bo "jest lepiej niż taxa, bo za darmo"
Szansa na zaruchanie raczej mała, nie jedź tam, szkoda czasu, ty będziesz na coś liczyć, a ona Ci na imprezie rozpłynie się w tłumie i będziesz bawił się sam.
Jak to mówi stare chińskie przysłowie: jeden słucha, drugi rucha ;)
Postaw ultimatum, że albo daje połowę na benzynę, albo nie jedziesz.
Jakis czas temu, moze z miesiac dziewczyna mowila cos o biwaku 100km od mojego domu. Ma tam byc mnóstwo studenciaków. Wiek od 21-25. No ale mniejsza o to. Zaprosil ją i mnie jakis jej kolega z roku który w sumie ostatnio zerwal ze swoją dziewczyną i czasami do niej przyłazi do akademika pogadać -,- Niby znaja się kilka lat. Ja z nią jestem 1,5r. Ustaliliśmy że nie jedziemy na ten biwak bo nam się nie chce czy coś tam. Teraz ja siedze w domu a ona w akademiku i dzwoni do mnie ze ona jednak pojedzie na ten biwak z koleżanką. Nie wiem czy mam powód ale się wkurwiłem. Do tej wioski (tam gdzie będzie biwak) ma jakieś 230km. Myślałem ze może się spotkamy przez weekend ale ostatecznie ustaliliśmy że spotkamy się za dwa tygodnie bo praktyki/praca itd a ona mi mowi dzis ze jedzie na ten biwak i hoooj. To w sumie mogłaby by przyjechać do mnie bo co to jest te 100km więcej jak i tak jedzie 230km żeby być na biwaku? Wszystko pod namiotami + jeden mały domek na jakieś żarcie/lodówka itd.
Powiedźcie szczerze. Wkurwilibyście się? Czy to ja jestem za bardzo zazdrosny i przesadzam?
Widzę, że dalej problem z czytaniem ze zrozumieniem... Jak już byśmy jechali to ona będzie prowadzić w obydwie strony moim autem bo ja prawka nie mam wiec nie wiem na chuj szukasz problemu na sile? Stuleja Ci dokucza?
Chyba ma na pęczki takich lalusiów jak ty bo ostatnio nawet widziałem jednego jak wychodził z jej psem xDDDDDD
ps. A odpisala żebym nie był sztywniak i że nie będę żałował.. Pierwszy raz w życiu mam problem czy jechać na fajną imprezę, ehhhhh.... Chuj napisze jej, że nie wiem czy dam radę się powstrzymać od pewnych zachowań na takim wyjeździe we dwoje...... jakkolwiek głupio to zabrzmi...........
Taka jest umowa tylko ona daje jakieś 35% i ma wziąć jakieś dobre alko co niby dostała na prezent i stoi drugi rok
A ta "koleżanka" jest na pewno koleżanką, a nie tym typem co ją zapraszał? :v
Ogólnie masz powód, bo skoro wspólnie ustalacie, że nie jedziecie, po czym ona ma to gdzieś i bez konsultacji z tobą stwierdza że jedzie, nie pytając nawet czy nie pojedziesz z nią, no to coś tu nie gra. No a wiadomo, jak to tam będzie wyglądać - laska bez faceta, alkohol, napalone studenty etc. No ale nie oznacza to, że od razu się puści, chociaż taka możliwość na takim biwaku zawsze jest.
Ogólnie wszystko zależy od tego na ile jej ufasz, bo zawsze się możesz postawić i jej zabronić, skoro ustalaliście że nie jedziecie. Albo jedź z nią, nie powinna mieć nic przeciwko ;)
No ufam, nigdy nic złego w sumie nie zrobiła, ja też. Koleżankę znam, ale ona mnie nie lubi i w sumie ja tez za nią nie przepadam. Głównie denerwuje mnie to bo wiadomo jak jest na takich biwakach. No i nic mi wczesniej nie mowila tylko dzis zadzwonilem i mi z takim tekstem ze jedzie i tyle. Ja pojechac nie moge niestety