no ale chyba jesteś zadowolony co ? Jak tam to + dla Ciebie za stawianie sprawy jasno
Wersja do druku
Hmm, z jednej strony jestem zadowolony z siebie, bo tak trochę mi coś z sumienia zeszło, natomiast trochę szkoda mi dziewczyny, że się tak zaangażowała, a ja traktowałem to trochę "nonszalancko", że tak powiem. Chociaż myślałem, że coś z tego będzie, co pisałem kilkanaście stron wcześniej. Co do stawiania sprawy jasno, dobrze, że akurat była taka sytuacja, że trochę wypiłem to odwaga większa a druga sprawa, sama zaczęła temat, więc jechałem z koksem.
Powiem tam tylko jedną radę: Nie zaczynajcie nic poważnego, w sytuacji gdy jeszcze wspominacie swoją byłą.
chyba, że was amorek yebnie strzałą miłości
Albo poznasz laske z sierpem i mlotem, dodal bym odnosnik ale ja tu nowy xd
#Alden
Z tego co piszesz, to ja wnioskuję, że pretensje możesz mieć tylko i wyłącznie do siebie, że ona tak za Tobą latała. Mówisz że tłumaczyłeś jej wcześniej, że może być z Tobą ciężko, czyli zakładam, że sam do końca nie wiedziałeś, czy chcesz coś więcej, czy nie, no ale bardziej na nie z tego co pamiętaj sprzed kilku strn wcześniej. Mimo to wychodziłeś z nią dalej(?), poszedłeś na sylwestra - dla niej to zawsze może być jakiś znak, że coś z tego wyniknie. Takie rzeczy daje się od razu do zrozumienia kobiecie, a jeśli ona tego nie rozumie, to nie możesz patrzeć na to tak, że "szkoda Ci jej". Szkoda Ci będzie każdej dziewczyny, która się w Tobie zauroczy, bo ją odrzucisz? Widzisz, ona zaczęła się po mału przyzwyczajać, a Ty po jakimś czasie dopiero oficjalnie to stwierdziłeś. Z jednej strony ona naiwna, bo choć dawałeś jej do zrozumienia, to dalej za Tobą latała, z drugiej strony też trochę Twojej winy, bo nie sprostowałeś jej do końca o co Ci chodzi. :)
@Drozd
Ja wiem, że to moja wina jest, myślałem, że coś z tego jednak będzie, spotykaliśmy się, jednak po czasie włączył mi się impreza stajl i nie miałem w ogóle ochoty się z nią widywać. A ten stan zaczął się jakoś równo z momentem gdy zgadaliśmy się na sylwestra. Owszem, mogłem odmówić, ale szli jej wszyscy znajomi także na imprezę, więc trochę lipa by była, żebym z nią nie poszedł tylko zaprosiłbym sobie inną dziewczynę. Z drugiej strony jednak prędzej czy później by się to ode mnie dowiedziała. A to, że akurat w ten dzień zaczęliśmy tą rozmowę, a ja byłem trochę "odważny" to powiedziałem, co czuję i tyle.
No i gut. Wiem co miałeś w głowie, bo ze dwa razy byłem w podobnej sytuacji, nawet gorszej, że tak powiem, bo ja nie wiedziałem, że koleżanka się we mnie od jakiegoś czasu podkochuje, a po jakimś czasie ja się dowiaduje, że ona lata wkurwiona, bo ja tańczę/rozmawiam z innymi dziewczynami. ;d Także wiesz, jeśli się ma tą świadomość, że baba coś od nas chce, a my nie do końca, to najlepiej jej to jak najszybciej uświadamiać. ;)
W sumie sam zauważyłem to po jakimś czasie, że jednak nie tylko zwykłe spotkania i pociąg fizyczny, ale niestety też liczą się emocje. I w tym czasie trochę poluzowałem, ograniczałem spotkania i musiałem szukać wymówek, czemu tak się zachowuje. W między czasie także całkiem przypadkiem dowiedziałem się, że ona by chciała coś więcej niż tylko zwykłe spotkania (czyt. chciała związku).
Znałeś ją wcześniej ogólnie? Jeśli nie, to wiadomo, że raczej kolegi nie szukała, tylko chciała coś więcej, to logiczne. A jeśli tak, to takie coś trzeba uzgadniać na początku. ;) Nie wiem jak u innych, u mnie jak ktoś się z kimś umawiał, to wiadomo, że jedno od drugiego coś chce, zresztą to widać po oczach.
Nie powiem, wcześniej się trochę w niej jak to można powiedzieć, zauroczyłem... Może przez to, że chciałem odreagować po stracie partnerki...
Jednak ten stan przeszedł bardzo szybko, zrozumiałem, że jednak chcę być sam, bez żadnych zobowiązań, bez problemów.
Teraz w sumie mogę powiedzieć, że jestem i wygrywem dla siebie i przegrywem dal niej :P
-gdzie idziemy na randkę?
-no dziś będziemy jeździć MPK po mieście
U mnie podobnie. Jeżdżenie po samej Łodzi może nie jest niczym szczególnym, ale jak się wyjeżdża poza Łódź, to jest trochę ciekawiej i dużo ciszej, można sobie usiąść w autobusie, wyciszyć się i po prostu patrzeć sobie na widoki za szybą ;p
Przyznam się, że też czasami lubię pojeździć