Mnie się nie chciało nawet tego czytać, ale nie przesadzacie czasem? (w sumie to i jedni, i drudzy, bo nie wiem czym się tu podniecać). Przecież nie wiadomo, co za dziewczyna to pisała, nikt jej nie zna, a nie wiem jak trzeba by być zjebanym, żeby teraz jej szukać i coś kombinować z tym dziełem. Ludzie opisują tu takie historie, wyciągają takie brudy ze swoich związków, że jakiś list od byłej dziewczyny to raczej małe piwo.

