Pojawiły się znaczące różnice między nami i z upływem czasu pojawiły się inne cele w życiu. To chyba normalne, byliśmy młodzi :P
Wersja do druku
Jak Ty typie miałeś z 16 lat wtedy, to ciekawe skąd byś miał tysiąc złotych na wyjazd, no kurwa XD no chyba, że od rodziców, ale takiemu szczylowi to ja bym nawet 200 zł nie dał, no bez jaj
Nie mierz innych swoją miarą, to, że Ty ledwo zacząłeś drugą klasę liceum i jesteś gołodupcem nie oznacza, że ktoś inny nie może sobie pozwolić na mały wydatek raz/dwa razy do roku.
Już nie wspomnę o jakichś wyjściach do knajpy, gdzie się nie da zmieścić poniżej 50 zł (no siłą rzeczy, takie realia), które to ja lubię uskuteczniać jak najczęściej, bo to są chyba rzeczy oczywiste w związku.
pobijam, po prostu fajnie iść coś opierdolić na mieście we dwójkę, nie trzeba robić zakupów, gotować, sprzątać, zmywać, poza tym jak ja już gotuję to wydaję na produkty niewiele mniej niż jakaś średniej klasy szamka na mieście, bo nawet jak się chce zrobić głupie muszle makaronowe z różnymi serami to trzeba dać z 60zł na produkty, głupie 200g parmezanu to 25zł, czyli tyle co fajny burger na mieście także nie widzę specjalnego luksusu w jadaniu poza domem a jedynie wygodę bo zysk ekonomiczny niewielki
No sama prawda, na mieście wcale drożej nie jest, bo jednak swój czas trzeba cenić + dobre składniki nie są tanie (nawet bez parmezanu).
Dlatego polecam każdemu, który sądzi, że "drożyzna w tych knajpach".
To swoja droga tez jest jakis fenomen te restauracje. Tez czesto jadam w restauracjach czy karczmach i wszyscy ludzie w moim wieku patrza sie na mnie jakbym przylecial z kosmosu kiedy im mowie, ze moznaby do restauracji wyskoczyc czy cos albo kiedy po prostu mowie, ze zdarza mi sie jadac w restauracjach. Kazdemu sie wydaje, ze to niewiadomo jaki wydatek, a to jest gowno prawda bo za 30-40 zeto mozna juz zjesc jakas drobna przystawke + obiad. Tymczasem zawsze dowiaduje sie, ze rozpierdalam hajs i wgl. uwazam sie za niewiadomo kogo bo jadam w takich miejscach (xD).
Zreszta zauwazylem, ze zwlaszcza mlodsze dziewczyny tez dziwnie reaguja na takie miejsca... moze nie wszystkie, ale wiele z nich, takie mam przynajmniej wrazenie. W sensie jak sie je zaprasza np. do restauracji.
Jaka polska mentalność, ustalmy jedną rzecz, jak mówisz ludziom w wieku dwudziestu paru lat, że idziesz do restauracji to każdy sobie wyobraża lokal a'la Atelier Amaro. I nie oszukujmy się, jak Wy tutaj wymieniacie jakieś burgery czy dania za 30zł z przystawkami to nie wiem co to ma wspólnego z restauracją, problemem jest po prostu nazewnictwo, bo zamiast powiedzieć, że się idzie do burgerowni czy naleśnikarni to się używa słowa restauracja.
Za 30zł to każdy z tych Twoich znajomych, który Ci tak gada, kupuje pizze, więc raczej nie doszukiwałbym się tutaj nie wiadomo czego.
Ale to znowu debilne popadac w druga skrajnosc i twierdzic, ze jak wydasz mniej niz stowe to nie restauracja. W mojej gminie ciezko byloby znalezc restauracje gdzie musialbym zostawic z 60 zlotych za starter i obiad, w sumie do glowy przychodza mi moze 2-3 takie knajpy i stoluje sie tam raczej nie byle kto. Jakies Magdy Gessler i reszta takiej smietanki, ale tam ceny nie sa dla zwyklego zjadacza chleba bo za obiad trzeba dac te 150-200 zlotych. Rozumiem, ze tylko takie miejsce jest godne nazwy "restauracji"?
To dla przykladu jest najlepsza restauracja w Bielsku i prawdopodobnie znana nie tylko tutaj bo przyjezdzaja ludzie z wielu roznych miejsc.
http://www.buongusto.com.pl/ristorante/menu.html
Az tak drogo, serio?
Co prawda nie wszystko jest w menu bo sa tez steki gdzie cena przekracza 150 zl za 100 gram, ale bez przesady.
@down
Czyli tak jak powiedzialem popadasz w zwyczajna skrajnosc, nie ma tematu.
To tak jakby powiedziec, ze Real Madryt to klub pilkarski, ale Amica Wronki to juz nie. xD
Pisze sobie z jakąś laską na fb ktora znam ze szkoly i odszedlem na chwile od kompa i widze wiadomość
"- spadam zrobić coś sobie do żarcia skoro niechcesz prowadzić ze mną rozmowy"
co to do cholery ma znaczyć 4 minuty dosłownie...
Nie wiem, ja sie az tak w restauracjach nie orientuje jak np. kolega Madduro. Po prostu wiem, ze w restauracji, ktora podalem jada wielu znanych ludzi i rachunki czasem sa ogromne bo jest tam tez "prestizowe" zarcie. To akurat wiem bo moj szwagier zajmuje sie obsluga systemow gastronomicznych i kas w prestizowych restauracjach wiec zdarzalo mi sie miec wglad na takie rzeczy. Natomiast mimo tego, ze to restauracja z wyrobiona marka ceny wcale nie sa az takie kosmiczne za normalne potrawy.
Wiem tez, ze za 100 pln moge spokojnie zjesc dobre jedzenie w karczmie czy restauracji. Tyle, ze jak wydaje 100 na 2 to nie jem w restauracji tylko w budce u turasa jak sie okazuje. Generalnie offtopic mozna juz chyba zakonczyc :D
@Bubuch
To odpisz jej, ze spoko narazie. Przejdzie jej.
@Madduro ;
Pisze, ze koniec offtopa bo nie widze powodu dlaczego mialby nadal z Toba na ten temat dyskutowac. Uwazam, ze Twoj punkt widzenia jest guwniany i smieszny co mam Ci wiecej powiedziec? Ma sens ta dyskusja? Bo wg. mnie nie ma wiec ja ucinam.