I co, nie rzucił jej po tym?
Ja bym rzucił xD
Wersja do druku
Ja mam identycznie, z tą różnicą że byłem w związku prawie 2 lata z pierwszą dziewczyną, później miałem 2x fwb które po miesiącu/dwóch chciały związków ale ja nie chciałem, a przy trzecim zakochałem się po uszy, ale odjebałem raz po pijaku jakąś krzywą akcję z ruganiem jej, i od trzech lat od tamtego momentu się do mnie nie odezwała, na początku wydawało mi się że przeszło ale poznałem jedną dziewczynę, spotykaliśmy się około pół roku ale ja cały czas miałem w głowie tamtą jedną, więc temat też się zakończył. Podejrzewam że gdyby dzisiaj do mnie napisała to bym poleciał z językiem na brodzie. Plus przejechałem się kiedyś na jednej dziewczynie i teraz poznając jakiekolwiek dziewczyny ja z góry je szufladkuje jako koleżanki. Nie mam czegoś takiego że się wstydzę zagadać czy coś, podobają mi się różne dziewczyny z wyglądu ale kurwa nie potrafię się przełamać, z góry wolę założyć że może okazać się fajną koleżanką, niż wkurwiać się i dołować z powodu kolejnych rozczarowań. I może nie tyle że mam presję że muszę już być w związku, ale w tym roku już 26 lat i chciałbym już powoli mieć dziecko z normalną dziewczyną z którą można byłoby pomyśleć o założeniu rodziny. A przyznaję że brak drugiej połówki nie wpływa dobrze na samopoczucie psychiczne, jakkolwiek by wszyscy nie pierdolili że samemu jest spox i dobrze, tak ja widzę po sobie że z roku na roku coraz bardziej tracę 'chęci' do życia. Nie jest to tak że chuj mam doła, i jebać wszystko chcę się powiesić. Tylko po prostu zauważam że nie potrafię już się cieszyć z drobniejszych rzeczy z których potrafiłem się cieszyć i dawały mi kopa i motywację kiedyś. Ale jeżeli czegoś się nauczyłem to nic na siłę i bez pośpiechu, jeżeli mam spotkać kogoś z kim poczuję że chciałbym spędzić życie to warto jest czekać
http://i66.tinypic.com/2mpy5mp.jpg
Gdyby człowiek miał hajsu, czasu i tylu znajomych, żeby móc codziennie się bawić i nie zostawiać sobie ani chwili na jakieś głębokie feelsy, to może i jakoś inaczej by to wyglądało, może w takiej sytuacji można powiedzieć "wow, życie singla jest zajebiste".
Ale jak się wraca po pracy do domu i nie ma nawet do kogo mordy otworzyć, to wcale nie jest fajnie. Część dawnych kolegów się wysypuje - wyjeżdżają, zakładają rodziny i praktycznie przepadają. Niby co jakiś czas pojawiają się nowi, ale jakoś nie zastępują tych starych znajomości ze szkoły. Często nawet mi się gadać z nimi nie chce.
I jest dokładnie tak jak mówisz - brak powera, brak chęci, bo nawet jak jest perspektywa na zrobienie czegoś fajnego, to niespecjalnie jest z kim podzielić się tą radochą. Mogę z ziomkiem z pracy wyjść na piwo, no ale nie będę go namawiał, żeby skoczył ze mną na spadochronie, bo nie jest to ktoś, z kim chciałbym dzielić takie przeżycia.
Jak była dziewczyna, to człowiek wiedział, że ktoś na niego czeka, będzie z kim porozmawiać nawet o jakichś pierdołach. Włączy się film, razem zrobi/zamówi coś dobrego do żarcia, razem położy się spać i coś tak prostego ratowało nawet najbardziej chujowy dzień. A jeszcze jak dobry masaż wjechał po ciężkim dniu w pracy i zajeździe na treningu, to trzymajcie mnie, to lepsze niż seks xD
A tak to się teraz wraca, odpala kompa i lurkuje jakieś gówniane strony, z czego pożytku żadnego nie ma. Kiedyś to się chociaż pograło/obejrzało film, ale granie samemu znudziło mi się ze 2 lata temu, a oglądanie filmów to już w ogóle kaplica. Oglądanie samemu nie sprawia mi żadnej przyjemności już, dopiero rozmowa na temat filmu jest satysfakcjonująca... Nawet nie próbuję odpalać czegoś obiecującego bez drugiej osoby obok, bo zmarnowałbym sobie w ten sposób dobry seans ;d
Do niedawna to z braciakiem kinomaniacy byliśmy, karty unlimited do cinema city i kilka razy w miesiącu w kinie + w domu nadrabianie zaległości, ale teraz jak go pytam: "dzisiaj kino wieczorem?" to najczęściej słyszę odpowiedź "nie, u kasi dzisiaj jestem".
No kurwa xD
U mnie jest odwrotnie. Jak kazdy facet jestem wzrokowcem i wyglad jest dla mnie bardzo wazny. Patrzac na taka seksowna itp. fakt, mysle ze bym ja obrocil, ale nie raz, a wiele razy. Dlatego jestem z ola xD kwestia tego czy chce miac z nia dzieci jest wtedy, gdy nic wiecej poza seksem i wygladem nie oferuje. Jak nie moge sie dogadac, nie ma.poczucia humoru i nie nadajemy na tych samych falach to nic z tego nie bedzie.
O typach "fanta" mowia lowcy, ktorzy kolekcjonuja sobie laseczki, ale w wiekszosci to pizdy bo tylko mysla i nieweiel robia. Ja osobiscie jestem typem raz a dobrze. Miec ladna, pociagajaca kobiete i do tego taka z ktora moge sie bez problemu dogadac i spedzic czas na czyms innym niz tylko seksie (olapatola hehehe).
Teraz druga kwestia. Tez pierdolenie o szopenie, ze ladne laski sa z brzydkimi. Ludzie dobieraja sie na podstawie podobienstwa w duzej mierze. Wiekszosc ladnych lasek jest z ladnymi panami, grube babki z grubymi ziomkami, brzydkie z brzydkimi, chuderlaki z chuderlakami. Wiele par ma nawet elementy rysow twarzy podobnych do siebie.
Ale wiadomo, od wszystkiego sa wyjatki. Wyjatkiem sa ladne z brzydkimi, ale... One tez nie sa glupie. Nie biora byle co, bo nic innego nie moga dorwac. Biora takich bo albo maja leb na karku i potrafia dobrze zarabiac kase, maja kontakty lub moga miec jakikolwiek inny profit z nich. Tak to ladna laska woli byc sama.
Dopiero ten przypadek ze ladna z brzydkim jest z powodu bo "nikt inny nawet nie zagada" to jakis maly odswtek
Imho w chuj splycacie temat. Po pierwsze "wyglad" to pojecie wzgledne. Po drugie - jest masa, ale to kurwa wielka masa zajebistych dupeczek (tylko o wyglad chodzi), ktore uganiaja sie za typowym lysym sebom czy matim spod klatki 3C. Wiec albo dojebany lysy seba o karnacji jasnej jak amfetamina jest kanonem pieknosci albo cos tutaj sie w waszych teoriach nie zgadza. Z calym szacunkiem, ale jak widze parke dwoch brzydkich lub bardzo brzydkich osob to na 90% jestem pewien, ze zadne z nich tez nie reprezentuje soba nic intelektualnie i patrzac po "znajomych" tak wlasnie jest. Splycanie wszystkiego do wygladu jest glupie i naprawde to tak nie do konca dziala.
Znam filsy wawika, mialem tak samo, wlasnie temu pisalem, ze dopiero z 3 miesiace temu sie ogarnalem i zycie "singla" znow zaczelo przynosic mi radosc. Tyle, ze na to zlozylo sie kilka czynnikow - wyjazd za granice, wyjazd do innego miasta, zarabianie znacznie wiekszej kasy, troche otworzylem sie na swiat i rozne przyjemnosci i nauczylem sie odrobine doswiadczac rzeczy samotnie. No tyle, ze i tak chuj z tego jak teraz w zwiazku z pojawieniem sie tamtej, o ktorej wspominalem we wczesniejszych postach rozjebal to wszystko w drobny mak i znow :smutnazaba: Swiat juz taki chyba jest, ze jak sie mija te 25, 26, 27 lat to nagle juz nie ciesza nas tamte rzeczy tylko mysli sie o innych sprawach - o zgrozo, zakladaniu rodziny czy dzieciach. Czy ogolnie doswiadczaniu swiata z kims.
Betuje, że o 4 rano na meetingu będą mocne feelsy przy flaszce.
ja właśnie wróciłem z hunta na hero, na którym byłem z 28 letnią dorotą, która jest adwokatem w rzeszowie, życie jest piękne
Czuje się wami, kiedyś zakochany po uszy w gimnazjum(xD), by później szmaciura złamać mi serce i ja popaść w depresję. Po wyjściu z dołku zdałem sobie sprawę, że kobiety trzeba traktować jako głupszych ziomków z pizdą(swego rodzaju fenomen na skale miastową xD), nabrałem dystansu i to było coś, co pozwoliło mi zawrzeć więcej lub mniej fajnych znajomości, do których fajnie byłoby wrócić. Ale czasy techbazy się skończyły, epizody w większym mieście wykończyły(musiałem trafić na naprawdę wielkie szmaciury studentki), by teraz siedzieć na swoim hometown zadupiu i czilować trochę jak Master z dozą nostalgii Astinusa. Nawet z braku łaku mam już u bram 22 lat w życiu, większość bardziej ambitnych kobiet już wyjebało z tej mieściny(70k) na studia być ruchane przez Sebków po finansach albo po prostu jedna robiła to już z moim kumplem, ta natomiast innemu ziomkowi ciągneła i koło się zamyka, a no i Ciebie pamiętają za ekscesy sprzed kilku lat.
też macie tak Torgi? Te, które jeszcze siedzicie w mniej lub większych mieścinach, a wychowaliście się w nich?
Ja mieszkam na wiosce 12k ludzikow i tutaj wiadomix kazdy juz obczajony, ale Bielsko nie wiem ile ma mieszkancow z 300k pewnie to znajduja sie jeszcze jakies, ale to nie ten sam dobrobyt co np. u Udarra we wrocku, ze mozesz sie codziennie z inna spotykac bo tyle ich jest. Mi tam w sumie obojetne bo i tak nie szukam, nawet jak sie teraz z jakimis spotykalem to z miejsca mowilem, ze spoko, ale nic wincyj z tego nie bedzie (cos w stylu mozemy sie poruchac, ale na tym koniec tylko przekazane w bardziej dzentelmenski sposob). Tak sobie planowalem pozyc do chociaz 30-32 lat, zarobic na jakies mieszkanie jeszcze jedno, spoko samochod, cos moze pojezdzic po swiecie i wtedy znalezc jakas dziewuche 25 lat byloby dobrze bo w milosc itd. i tak juz przestalem wierzyc wiec zaczalem podchodzic do tego bardziej praktycznie i mechanicznie xD A tu chuj bombki se szczelil. xD
prawda jest taka, że jak ktoś sam się ze sobą dobrze nie czuje to nikt mu nie pomoże więc ogarnijcie dupy bo nie o to chodzi żeby jaka maniura was wynosiła z doła, a jak wam życie zacznie sprawiać przyjemność to i jakaś szczota się pojawi (lub nie i co z tego przecież żyje się fajnie xd)