A nie zauważyłeś po niej wcześniej niczego? Takiej decyzji nie podejmuje się raczej z dnia na dzień, musiała mieć niezły bajzel w głowie przez długi czas, chociaż tego to w sumie nigdy nie wiesz...
Wersja do druku
A nie zauważyłeś po niej wcześniej niczego? Takiej decyzji nie podejmuje się raczej z dnia na dzień, musiała mieć niezły bajzel w głowie przez długi czas, chociaż tego to w sumie nigdy nie wiesz...
Kobiety to suki mam nadzieje, że wyjaśniłem.
a faceci chuje ;d
Nie wiem czy płeć ma tu jakieś znacznie, wątpię. W każdym razie trudno być pewnym, że kogoś się doskonale zna i nie ma co dawać sobie uciąć za kogoś ręki, chyba, że za ziomeczków heh.
nie wiem, nie rozumiem zbytnio takich decyzji jak przerwa od siebie ze względu na pisanie pracy. Sam mieszkam praktycznie od pierwszego miesiąca ze swoja non stop, fakt, zwiazek jest absorbujacy i mysle ze jakbym miszkal sam to lepiej szlo by mi ze studiami ktore przez ostatnie zawirowania w życiu i chorobe w rodzinie nie ida mi za dobrze bo ciezko sie skupić a zmeczenie psychiczne robi swoje. pomimo wszystko jednak wydaje mi sie to jakos zbyt samolubne i krzywdzace i nawet nie bralem tego pod uwage, pomimo ze robi się gorąco i moge byc do odjebania. mija ogolnie jakoś 16 miesiac, sytuacja podobna jak wyzej, ja z prostej rodziny ona z hajsem sporym ale poza nawykami wynikającymi z tego i roznica klasy przedmiotów ktore posiada nie daje tego po sobie poznać praktycznie wcale. przyznam ze byla to dla mnie chyba najwieksza obawa o to czy bedzie sie ukladac ze wzgledu na ta przepaść ale niepotrzeba. fakt, bywaja momenty gdzie mi troche, nie wiem, smutno, przykro czy glupio jak niewiele moge zaoferowac od siebie i pomimo ze widze ze nie oczekuje tego odemnie to uczucie nadal siedzi tam z tylu glowy, ale tak to niezbyt rozumiem dlaczego mowicie ze nigdy wiecej w takie cos nie wejdziecie czy to ze laska zarabiająca od was wiecej to problem
Czaje, ja tez min. temu nie chce opowiadac, tym bardziej, ze laczyly nas tez inne sprawy niz takie stricte relacje damsko meskie. Chociaz nie czaje tego, ze sie wyprowadzilaz z tego mieszkania. I tak byliscie "osobno" wiec chyba wiedziala jak to jest samemu? No niestety, takie zycie, ze nigdy nie wiesz kto Ci wjebie kose pod zebro. Po za tym to chyba trwalo troche dluzej jak rozumiem bo zazwyczaj ludzie nie robia sobie 2 miesiecznej przerwy tak o, z powodu pisania pracy.
To moj zwiazek byl krotszy, kobieta starsza, ale zakonczyl sie rownie gwaltownie. Chociaz z drugiej strony... najgorsze to, ze u mnie nie bylo jakis tam sygnalow, ze jest jakos mega chujowo, zle itp. W sensie nie bylo przesadnie duzo klotni, nerwow i tym podobnych krzywych akcji. Po prostu - z dnia na dzien sie jeblo, ona powiedziala, ze to chyba nie ma sensu bo (tutaj jakies glupoty nie zwiazane z rzeczywistoscia i codziennoscia), ja stwierdzilem, ze skoro w to watpi to nie ma sensu tego kontynuowac i koniec. Najgorsze, ze zarzucila mi to, ze ja ograniczam i tego typu bzdety kiedy naprawde uwazam, ze bylem w chuj wyrozumialy w wielu sprawach i gdybym tutaj przytoczyl kilka historii to spokojnie 99% torgow powiedzialoby, ze jestem pierdolniety pozwalajac na takie rzeczy (choc skadindad ja ogolnie nie jestem za jakims wzajemnym sie ograniczaniu wiec mi to pasowalo, ale jednak moje podejscie w takim stopniu nie jest az tak powszechne). Musze przyznac, ze to chyba najbardziej zabolalo. No dluga historia w sumie, bo sa jeszcze pewne rzeczy, o ktorych wspominac na torgu raczej nie bede, a sam do konca nie rozumiem o co dokladnie poszlo i dlaczego sie rozstalismy.
To niejako laczy sie z tym podejrzeniem stalkingu bo przy rozstaniu wytknela mi cos w stylu "myslisz, ze ja nie wiem co ty opowiadasz swoim kolegom na moj temat, o nas (...)". Jako, ze jestem pewny na 100%, ze nic durnego swoim znajomym nie mowilem to albo ktos jej jakichs glupot naopowiadal (co niestety jest mozliwe w naszym przypadku), w ktore pod wplywem emocji uwierzyla, albo przeczytala wiecej moich postow (wiecej niz mi sie wydawalo jak wtedy kiedy sie do mojego konta dorwala), zle je zrozumiala badz dotyczyly moich wczesniejszych doswiadczen bo czesto tutaj opowiadam o jakichs zdarzeniach z bylymi, przypisala je do nas i w nie uwierzyla.
To nie była przerwa tylko byliśmy w innych miastach.
Mam takie pytanie czy facet który jest przyjacielem dziewczyny ,która ma chłopaka od 2,5 lat ma jakieś szanse u niej czy 100% porażka? Chciałbym usłyszeć różne opinie.
Stracona pozycja xD
zalezy jaki jest miedzy nimi zwiazek, w milosci jak na wojnie, wszystkie chwyty dozwolone wiec probuj smialo odbij mu dziewczyne
@Arinori ;
Pisząc wyrażenie "przyjacielem" powinieneś już sobie uświadomić w jak beznadziejnej sytuacji się znajdujesz. Wiadomo, FZ lvl hard. Podejrzewam, że nie miałbyś żadnych szans nawet, gdyby z nim zerwała. Takie pary potem często się schodzą, skoro wytrzymali ze sobą prawie trzy lata. Wiadomo, są przypadki, że loszki puszczają się na boku, jedna z moich byłych miała zbyt wielu "przyjaciół" o których się dowiedziałem i ją w pizdiet zostawiłem, kazałem wykurwiać i elo. No ale gdyby miała się z Tobą bzikać, to już pewnie dawno by dała po sobie znać, a Ty i tak chyba raczej szukasz związku.
Jak nie daje syngałów to wątpię, zresztą chciałbyś być z kimś takim? Chwała jej za to, że ma w Ciebie wywalone pod kątem związku. W każdym razie możesz polecieć na pewniaka i powiedzieć jej jaka jest sytuacja kończąc tym, że musicie przerwać znajomość z tego powodu, jak jakimś cudem ona jednak myśli podobnie to na to pójdzie, a jak nie to i tak lepiej dla Ciebie pozbyć się jej niż tkwić we friendzone i blokować się tym samym przed innymi pannami.