Witam.
Niedawno wróciłem z Holandii, gdzie jak powszechnie wiadomo marihuana jest legalną używką.
Moje pytanie jest dość złożone, gdyż zastanawiam się jak wygląda sprawa, gdy jadę samochodem powiedzmy po 24h czy 48h po zażyciu marihuany. Po takim czasie nie ma możliwości, żeby narkotyk miał jakikolwiek wpływ na mój organizm, choć może się znajdować w ślinie, a we krwi czy w moczu jest on na pewno. Gdy zatrzyma mnie policja, na jakiej zasadzie poza jednorazowym testem na obecność narkotyków, wystawiana jest opinia czy jestem pod wpływem? Z tego co czytałem, THC utrzymuje się w ślinie do 3 dni, choć nie ma ona już substancji aktywnej i w żaden sposób nie wpływa na organizm czy percepcję.
Czy w polskim prawie jest jakaś granica w promilach, którą można mieć we krwi/moczu?
Czy wystarczy to, że mam we krwi jakąkolwiek ilość THC (nieaktywne) i zostanie mi zabrane prawo jazdy oraz zostanie wytoczona sprawa sądowa?

