No attack, teraz serio pytam o jakich pieniądzach mówimy jeśli planujesz 15 wyjazdów rocznie za 600-700zł za sztukę
Wersja do druku
Te 15 wyjazdów to ja przewidziałem dla tej CVki + robota na taryfie, ale to było przecież tylko takie hehe gdybanie, bo nie kupię kurwa nowojorskiej taksówki, nie pojebało mnie do reszty XD Konkretną furą jak np. ten Town Car Cartier, to oblecisz spokojnie 50 imprez rocznie. Licząc średnią na poziomie 600 zł za robotę, to masz 30k, odejmujesz koszty paliwa, mycia fury i zostaje realnie te ~500 zł na czysto z każdego zlecenia, liczmy więc 25 tysięcy złotych. Dalej odejmujemy koszty utrzymania auta, a więc ubezpieczenie, naprawy i jeśli się go nie posiada - garaż. Plus minus będzie to 5k, a więc na czysto jesteśmy 20k i to jest realna kasa, jaką można zrobić. Oczywiście koleje losu są różne, może być hossa, może być bessa, ale okolice 20k powinny być spokojnie do osiągnięcia.
Wiesz jak to wygląda z DG w takim wypadku? Bo jestem ciekaw. @Exequt'er ;
Wtedy zapewne od każdego przejazdu jako usługa tzn vat, a potem jeszcze od całości za wzbogacenie się podatek.
@mogłem coś pojebać
Mex chyba nigdy nie próbował niczego swojego wystartować, skoro myśli, że kupuje elegancką furkę za 30k i w każdą sobotę roku wozi nią ludzi do ślubu za 600zł, jak za połowę tej kasy trafiają się dużo ładniejsze, niekiedy ciekawsze, a przede wszystkim, dużo bardziej rozpoznawalne auta.
Ty myślisz, że jakimś sebiksom, karynom, januszom i grażynom zależy na tym, żeby pojechać oryginalną furą do ślubu? xD
XD Janek, sprawdzałem niedawno jak wyglądają ceny takiego wynajmu i nikt za 300 zł ci nie pojedzie na ślub, no chyba, że tylko do kościoła zawiezie i spierdoli. Ładniejsze czy ciekawsze to jest kwestia gustu, ludzie ciągle lubią limuzyną podjechać, a dla mnie to jest największa wieś. Jeżdżą Duże Fiaty, Małe Fiaty, Jaguary, Mercedesy, Łady i chuj wie co jeszcze, a ty wątpisz, że na Town Cara nie będzie chętnych XD
Musiałbyś opłacić ZUS co miesiąc, póżniej dochodowy i vat. Możesz jeszcze rozliczać się na ryczałt(nie wiem ile wynosi w przypadku usług transportowych/wynajmu), ale z tym byś musiał się śpieszyć, bo chęć rozliczania się na ryczałt trzeba zgłosić chyba do końca lutego. Przynajmniej z dwa lata temu tak było. Do tego księgowa za przynajmniej 100-150zł co miesiąc. Mógłbyś za to odliczyć sobie część paliwa i części do auta
This, ja wiem że to pięknie brzmi "hehe kupie fure to lajtowo mam 50 przejazdów". Ale w rzeczywistości to będziesz miał może 3 xD chyba że wsadzisz kupę czasu i kasy w marketing, reklamę, to może nawet zaryzykuję stwierdzeniem, że dobijesz do tych 15.
A co do dg, no to właśnie, 550 zusu miesięcznie przez pierwsze 2 lata, co miesiąc księgowa te 100-200zł, budżet na reklamę. Chyba że myślisz, że powiesz paru kolegom o furze, dasz ogłoszenie na lokalnym portalu i ci spłynie 100 maili, że każdy marzy o takiej taksówce na ślub. W dodatku chuj wie czy nie trzeba mieć jakiejś licencji na przewozy.
za 300 jezdzilem 166.
Zusu przez pół roku jest 352 zł, a później te 550-600 przez 2 lata, czyli ulga jest 2.5 roku, tak baj de wej. Od tego roku oczywiście
Jak Cię lubię, tak teraz mam srogą bekę.
Ofert jest tyle, że musiałbyś mocno wojować ceną i reklamą, żeby ludzie rzeczywiście brali Town Cara zamiast nowej bety. Jacyś na pewno się znajdą, ale Ty myślisz o 50 sobotach w roku, czyli prawie wszystkich, a zapominasz o:
1. Konkurencji - jw. nie każdego klienta zgarniesz nietypowym samochodem, większość ludzi ma rzadkość auta głęboko w piździe, jak i samą motoryzację w ogóle
2. Serwisie - pierdolnie Ci czujnik położenia wału w czwartek i już sobotnią jazdę odwołujesz, bo o ile czujnik się kupi od ręki, to niestety mało kto Ci go od ręki wymieni. I nie jest to kwestia tego, że Lincoln rzadki, bo nawet passaty stoją w kolejkach albo mają obsuwy w warsztatach i nic z tym nie możesz zrobić. Sklep wyśle złą część, mechanik coś zjebie, chomik spadnie mu z rowerka i nie zrobi Ci auta przed weekendem, no opcji jest masa - a fura stoi i nie zarabia
3. Nie każdą sobotę będziesz chciał w ogóle robić. No kurwa, stary, święta, urodziny dziewczyny, matka Ci się rozchoruje, urlopik, nie będzie Ci się chciało pracować pn-pt i jeszcze każdą sobotę zasuwać nie mając w ogóle czasu dla siebie, no opcji jest mnóstwo.
4. Masa innych czynników, które sprawią, że przy dobrych wiatrach z tych 50 weekendów zrobi Ci się połowa, a to i tak imo marzenie ściętej głowy.
Ty chyba serio nic nigdy nie działałeś biznesowo xD Ja kiedyś usłyszałem, że większość planów na papierze jest dobra, a im dłużej nad nimi myślisz, tym stają się lepsze, bo Ci się mnożą w głowie kwoty z dupy. Każdy robi sobie wyliczenia: ile miesięcznie ojebie telewizorów, ilu klientów do ślubu zawiezie, ilu pochowa itd. I te wyliczenia są pięknie i podniecające, ale jeśli serio myślisz o jakimś biznesie, to weź je, człowieku, podziel na pół, a najlepiej na trzy, i jeśli wtedy nadal są do przyjęcia, to prawdopodobnie warto w to wejść. Bo może i kiedyś uda Ci się dobić do tych wyimaginowanych wartości, ale to wszystko trwa. Nauka pozyskiwania klientów, negocjacji z nimi, odnajdywanie się w branży, radzenie sobie z przeróżnymi problemami. To nie są miesiące, tylko lata ciężkiej pracy. A Ty myślisz, że w rok Ci się fura zwróci xDDD
Absolutnie nie. O ile jeszcze ktoś interesuje się motoryzacją, to może mieć jakieś swoje typy, ale generalnie to tu i tak najczęściej panna młoda postawi na swoim, a chyba mi nie powiesz, że większość tych lasek wybierze jakąś ładę czy innego hamerykańskiego klasyka zamiast, kurwa, błyszczącego i prestiżowego audi q7 czy bmw x6 na gigantycznych felgach xD To jest przecież jej dzień, wszyscy mają jej zazdrościć, więc ma być przepych i chuj. Kuzynka mojej byłej wybrała sobie jaguara w dieslu, bo się prezentował, tak to właśnie wygląda.
Tak na szybko spojrzałem na jakiś portal z takimi ofertami, to owszem - większość wozi drożej, niektórzy nawet dużo drożej, ale np. za 350zł ktoś oferuje białą m5 przejazd. Dla mnie to nie jest żadna dobra fura do ślubu, ale dla większości ludzi na pewno będzie lepsza od jakiegoś Town Cara, co to nawet nie wiedzą czym on jest i czemu taki brzydki xD
Nie no, ja już liczę konkurencję, która w okolicy została przeze mnie przejrzana wielokrotnie. Nie ma cudów, znajdzie się kawałek i dla mnie.
Prawda, dlatego najlepiej taki biznes robi się na dwie fury, niestety.
To raczej bardzo rzadkie przypadki, nie będę odwoływał ślubu, bo mi się nie chce przecież XD Jeśli w to wchodzę, to na pełnej i nie ma że nie, no chyba, że jakaś choroba.
50 jest realne (raczej nie w pierwszym roku, ale w drugim już tak), 25 niemal pewne. Ale spoko, nawet takie 25 jest dobrym wynikiem, przypominam, że ja w tym biznesie upatruję głównie amortyzowania sobie kosztów użytkowania fajnej fury, a co wpadnie powyżej, to będzie fajnie. A na pewno coś powyżej wpadnie.
Wiadomo, że nie, a kto z nas na serio działał i to jeszcze w takiej branży, gdzie pewności nie można mieć za nic w świecie?
Ale ja to wiem, ja to wszystko dzielę właśnie na dwa. Dobra, przyznaję, że 50 przejazdów w pierwszym roku jest bardzo mało prawdopodobne. Pewnie zacznie się z lekka, 15-20 maks. Ale drugi rok jak się już wdroży, nauczy, ludzie zadowoleni komuś polecą? Wiadomo, pierwszy rok czy dwa pewnie będą dość chude, ale potem już na pewno się to będzie opłacało. Napisałem, że jakiś typek miał Dżaga, którym dwa lata woził na śluby i zarobił na tym, uwaga, 70k. Świeżo się wjebał w biznes, autem wartym 25-30k. A teraz co? Sprzedaje Dżaga, bo wziął leasing na dwie nowe Bety i rozkręca biznes (widać, że ludzie wolą nowe auta, ale od czego on zaczynał?). No i co, taka wielka konkurencja, że gościowi się udało bez żadnego przygotowania itd.? Owszem, musiał mieć trochę szczęścia, ale ja nie liczę na zysk 70k w dwa lata, wystarczy mi 30k, nawet 20. Zysku oczywiście, nie przychodów.
Z tego co ja widzę, to przekrój jest w chuj duży. Widziałem sporo amerykańskich fur, chyba nawet większość jak wezmę pod uwagę wszystkie śluby jakie widziałem, nie wiem ile to było, ze 50+ (w samej Pszczynie w sobotę ze 10 można obejrzeć XD).
W wawie wynajęcie stanga do ślubu to około 1k za zwykłego w jakimś szalowym kolorze. Zakładając koszt położenia ceramiki, żeby auto się blyszczalo, odnowienie, konkretną myjnia, paliwo, ubezpieczenie roczne na auto i założenie, że się nic nie zepsuje lub nikt nie przerysuje go, to nawet wozac przez kilka miesięcy w roku, to nadal gowniany interes uważam :).
Wysłane z mojego BLA-L29 przy użyciu Tapatalka
Gówniany interes za 1k? Przecież taki Mustang kosztuje nowy 200k, jak będziesz mieć tylko 20 zleceń w miesiące letnie (powinno się spokojnie tyle zebrać), to masz na czysto koło 13-15k zarobku, a nie narobisz się wiele. Przecież w ten sposób można se sporą część leasingu spłacić, a nawet prawie całość jak będzie się brało zleceń ile wlezie. Jak dla mnie świetny interes, bierzesz nowego Mustanga GT w leasing i pracując nim sobie go całego spłacasz.