Decretis napisał
Chłopaki, ja nie wiem dlaczego mecze reprezentacji wyglądają jak wyglądają. Gdyby nasi piłkarze byli nieźli to graliby nieźle. A tak nie jest, zwykle grają chujowo - dlaczego?
Wielokrotnie słuchałem wywodów telewizyjnych ekspertów, że gra reprezentantów w swoich klubach wygląda dobrze (a przynajmniej lepiej niż w kadrze narodowej), a z orzełkiem zapominają jak się gra. Może nie chodzi czysto o aspekt sportowy, a tą mityczną mentalność Polaka i dużą presję? Ale czy "chłodna głowa" nie jest równie istotną składową bycia dobrym sportowcem co celne podania? No z jakiegoś powodu grając w tych samych butach, na tej samej murawie jeden z drugim potrafi kopnąć piłkę prosto jeśli ma na koszulce logo tureckiego klubu, a gdy pojawia się tam herb Polski to albo wstrzyma akcję o sekundę czy dwie za długo albo kopnie w aut lub pod nogi przeciwnika. To jest dla mnie największą zagadką.
Nie chce mi się sprawdzać jak to ostatnio wyglądało, ale przez lata było wałkowane że zawodnicy grają w dobrych klubach. Potem okazuje się, że gość w reprezentacji ma więcej minut na boisku niż w klubie. Albo gra w tym zagranicznym klubie, ale jest jego najsłabszym ogniwem. Tudzież grał w dobrym klubie, zbierał dobre noty, z tym że było to 2 lata temu a od tych 2 lat albo grzeje ławę albo siedzi na wypożyczeniu w niższej lidze. Ewentualnie ten dobry klub jest na 16 miejscu w lidze, a nazywany jest dobrym klubem bo w 2013 grał tam Ebobunge który potem poszedł na ławkę do Evertonu. Klub dobry bo w Ekstraklasie miałby co roku mistrzostwo. (ten fragment jest wybitnie chłopskorozumny i niepoparty żadnymi danymi, zresztą jak cały ten post).
Mamy jeszcze oczywiście "głowę rodziny", czyli selekcjonera. Tylko co taki selekcjoner poradzi na to, że ktoś nie trafia w bramkę, nie potrafi się ustawić w obronie czy rusza się jak wóz z węglem? Oczywiście jak wjedzie czesiowa taktyka to bramek się nie zdobędzie dopóki przeciwnik nie popełni błędu rozgrywając, ale czy taki Czesiu, polska Guardiola czy inny Brzęczek daje im wytyczne aby kopać na oślep, ustawiać się tak aby w żadnym wypadku nie zablokować strzału a jak, nie daj boże, dojdzie do sytuacji bramkowej to mają strzelać w trybuny? Taktyka taktyką, ale oglądając wcześniejsze mecze przede wszystkim rzucała mi się w oczy tzw. gra na alibi. "Co złego to nie ja, nie zaryzykuję bo stracimy i będzie na mnie". Mecze często przypominały bardziej zabawę w piłka parzy niż futbol na reprezentacyjnym poziomie. Do tego dochodzi ogólna sprawność fizyczna, każdy mecz z rywalem innym niż San Marino czy Andora wyglądał jak gdyby Polacy biegali, odwracali się z piłką, podejmowali decyzje 5-10% wolniej, skakali (w obronie) 5% niżej.
Wiem, że ten post to głównie pierdzielenie typowego polskiego kibica-kanapowca, który się nie zna i jak tylko wyciągniemy wnioski to wszystko będzie git. Analizę sytuację po sytuacji zostawiam ludziom, którzy uważają że się na tym znają i biorą za to pieniądze, choć uważam że gówno dają te ich analizy. Nikt na boisku nie będzie rysował sobie w głowie strzałki, którą potem w studio zaprezentują z dumą informując, że gdyby to podanie poszło wtedy i wtedy, pod takim i takim kątem, zawodnik otrzymujący piłkę znalazłby się dokładnie w tym miejscu to byłoby 67% szansy na umieszczenie piłki w siatce.