Pytanie do interwałowców - też dziwnie sie na was ludzie patrza, jak robicie hiit? U mnie to nagminne, ale ostatnio przeszło wszelkie granice.
Robie sobie tabate sprintami. Jak zwyczajna tabata, tylko ze zamiast jakichs przysiadow przez 20 sekund, to po prostu najszybszy bieg jaki sie da i 10 sec stania/lazenia w kolko. Razy osiem.
Niedaleko mam lasek kabacki - mekka wszelkich biegaczy, włącznie z bananiarskimi mieszkańcami kabatów :D.
No i taka sytuacja - biegne sobie, przy piątym interwale mijam jakiegoś brzuchatego "fit biegacza", po czym zatrzymuje sie i stoje. Ten podbiega, wyciaga sluchawke, mowi cos, pyta sie czy nic sie nie stalo mi i czy karetke ma wezwac -_-.
Druga sprawa - wybiegam zza zakrętu na pełnej kurwie, 80 metrow odemnie biegna sobie dwie panny, zobaczyly mnie, stanely jak wryte, oczy wybaluszone, ja sobie przebieglem i tyle. Niby zrozumiale - dyszalem jak lokomotywa, jak się spocę i nieogolę to troche wyglądam jak gwałciciel, ale bez przesady.
Naprawde jedyne legitny sposob biegania to zapieprzanie truchcikiem przez dwie godziny? Jeszcze brakuje tego, żeby po bagietomanów zadzwonili na mnie.
Zakładki