Ja nakurwiam dosc czesto alkohol - teraz nie pije wódki odkad joha leci, ale zazwyczaj co weekend pochlaniam 4-6 piwek (to tez nie zawsze, 2-3 to minimum, czesto po 3 jest stop), z tym, ze doskonale sobie zdaje sprawe, ze to moze byc glowny powod, dlaczego nie wygladam jeszcze jak mlody bug, ale biore to na klate i wiem, ze zle robie (*) jako linie obrony wysune, ze do tego piwa nie mam zadnych kalorycznych zakąsek, tylko raz na ruski rok przegryze kawalkiem pizzy, ale ze slaby charakter i poprostu mam pod nosem fajny lokal, gdzie za 9zl dostaje litrowe piwo w zimnym kuflu i jak sie fajnie siedzi to wlewam w siebie takie 3 kufle i jestem szczesliwy, ale zeby nie bylo na drugi dzien zawsze robie trening na 110% i nie meczy mnie kac ani nic ;d
a zreszta sportowe swiry to sportowe swiry, ale chyba tylko byk tutaj ma jakies utopijne plany wyjscia na dechy. walka ze slabosciami, ze sylwetka i w ogole maxymalna zajawka jaka daje silka, skladanie zarcia i obserwowanie progresu na sztandze/w lustrze jest bardzo w chuj spoko, ale nie jestem na tyle sportowym swirem, zeby cala mlodosc kopnac w dupe i odmawiac alkoholu/imprezy ze znajomymi czy innych fantow, ktore ryjom banie
Zakładki