tibia77 napisał
o czym pan mówi?

przecież system wyboru posłów i senatorów jest jeszcze mniej demokratyczny
w przypadku senatu chyba nie muszę tłumaczyć - to samo co wybory prezydenckie tyle że bez wymaganych 50% i drugiej tury (gorzej) oraz z podziałem na okręgi (gorzej)
w przypadku sejmu dochodzi fikcyjna proporcjonalność, próg wyborczy, głosowanie na listę a nie na kandydata itd.
W przypadku Senatu zgoda - ale Senat nie ma szczególnie dużych kompetencji, chyba najważniejsza jego rola to ewentualne zatrzymanie ustawy na 30 dni.
W przypadku Sejmu nie wiem, jak to głosowanie może być gorsze od wyborów prezydenckich. Proporcjonalność może być fikcyjna, ale w przypadku prezydenta w ogóle jej nie ma, bo wygrywa tylko największy, a reszta jest wykluczona. Próg wyborczy - tak naprawdę wejście do II tury wyborów prezydenckich będzie wymagało więcej, niż 5%. na dodatek nie wiem, co jest złego w tym progu wyborczym. Przypominam, że mieliśmy już ordynację bez progu w latach 90., i raczej nikt nie chce do tego wracać. No ale masz rację, w prezydenckich przynajmniej głosujesz na kandydata, a nie na listę! :^)
Weczk napisał
Ta proporcjonalność jest taka cudowna, że partia która dostała mniej głosów niż reszta partii, które przekroczyły próg wyborczy, ma więcej posłów niż reszta XD Ale ty to wiesz, reszta która mówi o proporcjonalności raczej nie.
Ale to zdarza się bardzo rzadko, właściwie przed 2015 rokiem zawsze rządziły jakieś koalicje. W 2015 PiS-owi się bardzo poszczęściło, że dwie partie nie weszły w ogóle do Sejmu. Gdyby nie to, nie miałby samodzielnej większości. Dopiero w ostatnich wyborach mu się to "należało" ze względu na liczbę głosów. Ten system ma swoje wady, ale jest stabilny. W 91 roku mieliśmy inną ordynację, i były to rządy bardzo niestabilne, czasem mniejszościowe (w zasadzie już legendarny rząd Olszewskiego), a to chyba jest jeszcze gorsze.
Zakładki