Koksu napisał
Witam. Po krótce opisze moją sytuację.
Przez rok z 2 znajomymi wynajmowalismy mieszkanie. Wiadomo, troche sie zniszczylo (czesc z naszej winy, czesc nie). Wlasciciele wycenili szkody na 5tysiecy zlotych. Naliczaja nam maksymalna cene za kazde zniszczenie - np.: nie potrafią doczyścić toalety, więc naliczaja 500zł za jej wymiane (mimo, ze zostało nam juz potracone z kaucji 300zł na firmę czyszczącą), drugi przykład: w piekarniku z JEDNEGO kurka zeszła farba i jeden zawias przeskakuje przy końcu zamykania, co W OGÓLE nie przeszkadza w użytkowaniu - koszt 1500zł. Z częścią uszkodzeń się zgadzamy, ale właśnie z niektórymi rzeczami stanowczo przesadzają. Straszą sądem i kosztami sądowymi. Umowa jest oczywiście skonstruowana na ich korzyść. Teraz pytanie - czy takie sprawy lepiej załatwiać ugodowo czy na tej płaszczyźnie lepiej się sądzić?
Jak to wygląda od strony prawnej - czy na prawde odpowiadamy za każdą nawet najdrobniejszą rysę w mieszkaniu i trzeba kazda czesc wymieniac na nowa oryginalna najdrozsza?
zawsze zadziwia mnie indolencja ludzi, tak jak salomon z pustego nie naleje, tak prawnik bez przeczytania umowy nie sprecyzuje Ci co i jak.
generalnie rzecz biorąc, jeśli na piekarniku jest ryska, a oni za to chcą 1500 zł, a piekarnik jest w pełni funkcjonalny, to wątpie żeby sąd zasądził 1500 zł za taką rzecz.
możesz zapłacić za to z czym się zgadzasz, i kwita, ewentualnie potem jak dadzą sprawe do Sądu, to Sąd będzie widział, że nie byłeś przysłowiowym ch*em, tylko zapłaciłeś, to co było racjonalne i też będzie miał inne podejście.
druga sprawa, że taka sprawa sądowa to może trwać wchj czasu,
ja np, ze swoim pracodawcom (
W TRYBIE UPROSZCZONYM) sądze się już praktycznie 7 miesięcy, i nie doszło nawet do 1 rozprawy, więc nie wiem jak to wygląda, w trybie nie uproszczonym hehe.
konkuludując, mogą was straszyć żebyście potulnie zapłacili, ale nie wiadomo czy będą zgłaszać sprawe, jak zapłacicie część to może odpuszczą.
Zakładki