Sytuacja wygląda tak:
Siostra wzięła moje auto do Warszawy i postawiła na miejscu, gdzie wszyscy parkują od zawsze. Nie było żadnego znaku. Ostatnio przechodziła obok i zauważyła kartkę za wycieraczką. Okazało się, że jest to wezwanie na komendę - zwykła kartka, włożona za wycieraczkę, podczas deszczowej pogody, bez jakiejkolwiek osłony (żadnej folii etc.). Jeszcze kilka minut, a z kartki nic by nie zostało przez deszcz. W dodatku na dniach musieli postawić znak B-36 i nagle każdy przestał tam parkować. Najpierw samochód tam stał, potem postawili znak i zanim ktokolwiek zdążył go przeparkować - już karteczka. Jako, że nie bardzo mam kiedy i totalnie mi się nie chce latać po komendach - muszę tam iść? Co może mi grozić jak nie pójdę i czego mogę się tam spodziewać?
Zakładki