Witam panów. Tak w sumie powiem, że jak już zacząłem pisać tego posta, to uświadomiłem sobie, że w sumie nie ma to głębszego sensu pytać tutaj, opierając się na postach coniektórych tu osób, bo albo dostanę odpowiedź od kogoś, kto nigdy nie miał styczności z kobietami, albo dostanę odpowiedź bezsensowną, no albo jest też trzecia opcja, odpowie ktoś normalny. Zresztą gówno mnie to obchodzi.
Mianowicie jestem ciekaw waszego podejścia na pierwszym spotkaniu z wybranką. Poznałeś taką, sraką owaką, ustawiłeś się z nią na dniach i z jakim podejściem idziesz? Większość odpowie - "będę sobą" - no ok, ale nie w tym rzecz. Macie coś takiego, że np. nie okazujecie do końca, że bardzo wam zależy? Tzn. by wybranka nie widziała, że latacie za nią, jak nie wiadomo za kim. Dalej, np. robicie coś, by na pierwszym spotkaniu wydawać się hmm... jak to ująć, takim, który będzie pociągał do następnego spotkania?
Chodzi mi głównie o to, by nie zachowywać się tak, by to kobieta Tobą z czasem kierowała, zachowywać się tak, by ciągnęło ją do Ciebie. Macie takie podejście, czy raczej wyjebane macie w coś takiego?


Odpowiedź z cytatem



Zakładki