Panowie i Panie, poradźcie no. Jestem dość zielony w sprawach "normalnych" związków. Ostatnie 5 lat mojego życia "miłosnego" to jedna ponad 10 lat starsza kobieta czy 5 lat młodsza która w drugi dzień znajomości powiedziała otwarcie, że nie chce związku tylko kolegę od łóżka (a ja głupi w końcu spieprzyłem to mówiąc że zaczynam traktować ją jako kogoś więcej xd), a poza tym kilka nieudanych związków co rozpadły się zanim zaczęły no i jedna niby idealna co dałbym sobie za nią rękę uciąć i wiecie co?... Bym teraz kurwa nie miał ręki.
Na początek szybkie pytanie, jak długo jesteście w związku, ile razy w tygodniu/miesiącu się widujecie z dziewczyną/chłopakiem no i ile macie do siebie km? Drugie pytanie, po jakim czasie powiedzieliście/usłyszeliście "kocham Cie" - z tego co czytałem padło takie pytanie, ale jedyna odpowiedź to było, żeby za żadne skarby facet nie może tego powiedzieć jako pierwszy bo wtedy ma przejebane xD
Czemu akurat takie pytania, już wyjaśniam, postaram się jak najkrócej...
Pojechałem na wakacje, poznałem dziewczynę, do końca wyjazdu praktycznie każdą chwilę spędzaliśmy razem, zaraz po powrocie do Polski znów się spotkaliśmy i tak się spotykamy już prawie drugi miesiąc. Ja jako student póki co mam wolne (jak się okazało, przyszły semestr będę miał dość lekki więc odległość nie powinna być problemem), ona niestety pracuje i to na strasznie chujowych zmianach, tak że czasami te nasze spotkania trwały 2-3 godziny bo tyle czasu miała w ciągu dnia. Z początku było to jednak tak, że "ooh jaki Ty kochany, że chciało Ci się jechać 25 km w jedną stronę żeby ze mną 2 godziny posiedzieć" i praktycznie nie mogliśmy od siebie rąk oderwać. Teraz woli włączyć TV czy sprawdzić fejsa a ja "no fajnie że przyjechałeś". Staram się ją zrozumieć, w końcu ona pracuje jak wspomniałem na chujowe zmiany i jej dzień wygląda często tak, że od 8 do 21 jest na nogach i w tym czasie jeszcze widzi się ze mną. Ja póki co pracuje dorywczo (jeszcze 2 tygodnie, potem studia...) i mogę sobie zaplanować tydzień jak chce i znajduje spokojnie czas na pracę, spotkanie z nią czy wyjście na piwo z kumplami. Ona praktycznie każdą wolną chwilę spędzała ze mną przez ostatni czas. Tyle, że w moim przypadku zauroczenie zdecydowanie przeradza się w głębsze uczucie i cieszę się jak głupi na każde spotkanie z nią. Jednak obawiam się trochę, że z jej strony wakacyjna miłość skończyła się wraz z końcem wakacji... No i jestem w kropce bo sam nie wiem co dalej będzie, czy to taka kolej rzeczy, że miesiąc miodowy się kończy i traktuje się czas z drugą osobą jak codzienność, czy to jesienna depresja czy inny czort. Myślałem też o tym jak skończył się jej poprzedni związek, po jakiś 4-5 miesiącach zapytała się chłopaka czy ją w ogóle kocha i usłyszała "nie wiem". Często słyszę też teksty od niej, "aaa bo wy wszyscy tacy sami" i w ogóle, może nie jest pewna co ja do niej czuje i myśli że znów ją ktoś skrzywdzi... tyle, że jak powiedzieć że ją kocham jak czuje że mnie od siebie odpycha. Może po prostu ona nie chce mnie zranić i powiedzieć mi że jednak nie czuje do mnie nic więcej i woli mnie zniechęcić na tyle, że sam odejdę?
Zakładki