Nie obrażając wujka galaczka, bo może tutaj sytuacja jest inna, ale w większości tak postępujący ludzie są po prostu wioskowymi głupkami, którzy dorobili się w stosunkowo krótkim czasie wychodząc z niczego. Taki ktoś nie ogarnia pieniędzy, zarobił i tylko to ma w głowie. A skoro zarobił, to może też wydać, przecież dobry hajs spływa na konto co chwilę, a on się zna na swoim biznesie i jego wioskowa żyłka do interesów mu mówi, że będzie już tylko lepiej (i często skurwysyn wsiórski ma rację). Tacy ludzie nie myślą o inwestycjach na giełdzie, zabezpieczeniu kapitału (przynajmniej na samym początku, niektórzy jednak przez całe życie), zasadności wydania pół miliona na samochód itp. itd. On to auto kupuje jak cebulę na targu w Chochołowicach Średnich albo ewentualnie jak lochę w Bębnicach Wolskich - po prostu kurwa bierze hajs w łapę (tak, jeszcze kurwa nierzadko tacy ludzie płacą gotówką takie kwoty jak kilkaset koła XD Chociaż to się mocno zmieniło przez ostatnie lata, bo po prostu im mało kto już płaci gotówką) i leci kupić. Nic nie zmienia to, że cebula po 50 gr za kilo, a Beemka po 2000 zł za kilo i to jeszcze kurwa 1,5 tony XD
Z drugiej strony mamy ludzi, którzy są niższą klasą średnią i stać ich na auto w okolicach ~60k. Przy czym stać oznacza, że mają na koncie schomikowane 65k i uważają, że trzeba to wydać na auto, bo ich obecne ma już przecież ze 8 lat i jest jebanym szrotem, w końcu przebieg 120kkm to już końcówa. Całe osiem lat żarli jakieś chujstwo najtańsze, bo do tego są przyzwyczajeni od lat, a 65k się odłożyło i autko nowe kupimy. Oczywiście będzie to jakiś sedan pokroju Puga 301 czy Cytryny C-Elysse (które swoją drogą są dobrymi autami, ale w idiotycznych nadwoziach), tudzież Fabia sedan, Renault Thalia itp. (to ~15 lat temu, ale właśnie tego typu ludzie kupowali te auta).
Tacy ludzie też biorą kasę w kieszeń (jak jechali po Thalię, to na pewno tak było, teraz może już zrobią ten, tfu, przelew), jadą do jednego, dwóch, maks trzech salonów i kupują to, co jest na stocku.
A my kurwa jebani oświeceni inteligenci myślimy miesiącami jakie auto kupić i życie tracimy chuj wie na co, potem kupujemy jakieś chuj wie co za 15k i sprzedajemy za parę dni, bo sterownik jebnął, bo kurwa coś innego itd. itd. XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
Pierdole, kupujemy po nowym roku nowego Dustera w LPG i niech się dzieje wola nieba. Chcę w końcu móc w pełnym spokoju pojechać na tripa po Europie bez strachu, że mi się gdzieś w Czarnogórze spierdoli fura i będą myślał jak to ogarnąć.
Zakładki