nie przejmuj sie, a co jak ktos po 30 latach jazdy musi zaczac nosi okulary? to nie znaczy ze przekabacil lekarza podczas kursu... predzej ten lekarz bedzie miec problemy niz ty
Wersja do druku
nie przejmuj sie, a co jak ktos po 30 latach jazdy musi zaczac nosi okulary? to nie znaczy ze przekabacil lekarza podczas kursu... predzej ten lekarz bedzie miec problemy niz ty
Mam takie pytanko dotyczące noszenia okularów. Mam lekką wadą, bo -0.5 jednak przy jeździe w nocy itd. czuje lekki dyskomfort w widzeniu. Prawko zdaję za rok i nie chcę mieć w papierach tego, że muszę nosić okulary. Lekarz nie zorientuje się jak założę przezroczyste soczewki i nic mu o nich nie powiem :D?
Najczęściej ta wizyta u lekarza wygląda tak: -jest pan zdrowy? -tak -to poproszę 50zł. Więc się nie przejmuj nic się nie stanie. Nawet jak się kapnie to możesz powiedzieć, że to zerówki na inny kolor oczu.
nie wiem czy sie zorientuje czy nie, ale jezeli chcesz zdawac za rok, to za rok wprowadzaja prawko z terminem 5, 7 albo 15 lat - wiec i tak po tym bd musial przejsc badania kontrolne, nie bedzie juz prawka bezterminowego ;)
Wiesz co do tych nowych zasad to ja wątpie, żeby one przeszły wogóle. Napisałem już parę stron temu co o tym sądzę. Teraz nie zdążyli czegoś przegłosować na termin, to i w styczniu im się noga posunie :P
sam noszę okulary od 3 klasy podstawówki, co do jeżdżenia w nocy w okularach to fakt, jak coś jedzie z naprzeciwka to oślepia, ale można kupić szkła z antyrefleksem, podobno dużo pomaga :)
dostałem prawko na 5 lat, chociaż przy okulistce do której chodzę mogłem się dogadać i dostałbym na 10 lat.. zamuliłem ;p wiadomo- później wymiana prawka, wizyty i wyłóż 200zł...
Ja zdałem swoje prawko teraz 5 stycznia :) za 3 podejściem ale jest.
Zależy od lekarza, ja też nosze okulary, do lekarza na prawko poszedłem celowo w soczekwach, bo słyszałem, że za okulary dają właśnie terminowe, a chciałem mieć bezterminowe. Ale byłem u lekarza z kolesiem, który miał okulary, ale też dostał od niego bezterminowe, tyle, że z nakazem jazdy w soczewkach/okularach(nakaz jazdy w okularach, soczewkach, soczewkach/okularach to osobna rubryka w prawku.)
moze ktos z was wie.
ukradli mi portfel, zglosilem w urzedzie, zlozylem wniosek o nowe prawko, w miedzyczasie odzyskalem portfel z prawkiem.
jednakze nowe prawko jest gotowe i od 29 grudnia bodajze czeka na odbior.
moge jezdzic na starym czy nie? bo praktycznie niemal miesiac stuknie, a nie mialem czasu zeby do urzedu skoczyc.
pozdrawiam
Czy do zapisania się na egzamin potrzebuję w 100% "sprawny" dowód osobisty? Czy dwa pęknięcia (bez oderwanych fragmentów żadnych, po prostu jest naderwany i można nim sobie lekko poruszać) przeszkodzą mi w zapisaniu się na egzamin?
Muszę zachrzaniać do urzędu miasta z wnioskiem o nowy czy z tym co mam obecnie mogę próbować?
ja nie wiem, czy nie którzy udają... ; )
Drogi kolego, proszę jak najszybciej zadzwonić do urzędu i się o to zapytać, tutaj nie ma osób z odpowiednimi kompetencjami, żeby mogły ci na takie pytanie odpowiedzieć
Remstin
Najprawdopodobniej możesz, przecież oni i tak Ci go nie będą dotykać, przeglądać uważnie itp
Włóż go jeszcze w jakieś fajne etui ;)
Ale to nie jest jakoś tak w ustawach itd, że nadłamany dowód = nieważny?
Stawiam, że pękniecie nie może być powodem nieważności. Musi brakować jakiejś części tak jak to jest gdy przecinają ci jeden róg kiedy zmieniasz dowód.
mam -2,75D i -3D... do nikogo pretensji nie mam, gdy tylko mnie zobaczyła od razu kazała iść do okulisty i przyjść jak załatwie :)
kumpel chodzi bez okularów ale gówniano widzi i też dostał na 5 lat ;p nie mam do nikogo pretensji, żałuję teraz, że nie powiedziałem dla okulistki by wpisała na 10 lat
To sie cieszcie ze macie na 5 lat bo ja dostalem na rok :D Nawet nie rok, bo prawko zdalem jakos we wrzesniu a w maju musze isc na jakas pieprzona kontrole. Bardzo smieszna sprawa, przyszedlem do lekarza powiedzialem ze nie nosze juz okularow ale kiedys nosilem ale dobrze widze. Gadka szmatka, prosze przeczytac litery. WSZYSTKO jej przeczytalem i mowi prosze przyjsc jutro w okularach. WTF WTF? No dobra okej. Przyszedlem w jakichs okularach, przeczytalem jej wszystko a ona mi kazala isc do OKULISTY, boki zrywac. Poszedlem do okulisty, wymyslili mi nowe szkla. No siema niech wam bedzie, co poradzic. W nowych szklach poszedlem do innego lekarza do ktorego powinienem pojsc od razu i nie mial bym zadnych problemow. No i fajnie jest, zgubilem te glupie okulary, na kontrole kupie sobie soczewki, jezdze bez okularow bo i tak lepiej widze bez nich niz w nich, na dluzsza trase zakladam soczewki zeby sie oczy nie meczyly. Polscy lekarze FTW.
ee a jak jest ze zdjęciem ?
bo wśród moich kumpli trwa spór, jeśli mamy wpisane że okulary musimy mieć to zdjęcie musi być w okularach czy nie?
ja nie mam takiej sytuacji ale chciałbym wiedzieć jak z tym jest de facto :P
Ale jak masz terminowe, to musisz co kilka lat wywalać kase na badanie + wyrobienie nowego prawka, a jak masz bezterminowe to nie musisz robić badań, a jak wejdzie jakiś przepis, że np. posiadacz nowego prawka musi przechodzić testy na prawko co 5 lat i je odnawiać, to ty jako posiadacz nowego musisz też to przechodzić, ja posiadam bezterminowe i nie moga mi nic zrobić chyba. Zaraz pojawią się hejterzy, że jestem killer na drodze bo jestem ślepy i nie mam okularów w prawku, ale mam swój mózg i to, że nei mam ich w prawku wcale nei oznacza, że nie zakładam ich do samochodu, bo pomimo nieiwelkiej wady(-1,5D) to i tak z domu nei ruszam się bez okularów.
@UP
To jakie masz zdjęcie nie ma żadnego znaczenia, to tak jakbyś miał w prawko wbite soczewki i musiał meić fotę w soczewkach(hehe). Jedyne co musisz mieć to okulary na egzaminie, jeśli masz je w papierach, bo jeśli masz je w papierach,a przyjdziesz bez to nie pojedziesz. Jak masz wpisane soczewki to też najlepiej przyjść w okularach, bo jak przyjdziesz w samych soczewkach to powie, że on tego nei widzi i nie dopuści cie, a za następny termin musisz zabulić.
no tia ;D
bo jednemu kumplowi powiedzieli że fotka musi być w okularach i zrobił w okularach - chociaż na co dzień ich nie nosi :P
a drugiemu powiedzieli że nie i ma normalne foto ;D
tylko, że ten z "normalnym" zdjęciem (bez okularów) jest dopiero w trakcie kursu, a ten co ma zdjęcie w okularach już zdał - no i teraz się kłócą xD
nie slyszalem nigdy o czyms takim... w ogole jak cos cie intersuje to poszukaj po przepisach, a nie pytaj na forum
http://www.kodeksdrogowy.com.pl/obow...pisTresci.html
mozliwe ze gdzies tu jest, nie chce mi sie szukac
Mandat oczywiście. Ale zawsze możesz ściemnić, że masz soczewki, może się nei przyczepią.
14 luty Grudziądz , pierwsze podejście . Miasto łatwe , tylko rozkopane : x
Mam pytanie, jak ktoś z 2 lata temu robił prawo jazdy i zdał teorie, ale nie zdał jazd, to musi wszystko od nowa robić, tak? nie musi chodzić po żadnych urzędach załatwiać cos?
Czyli teraz musi od nowa robić ten kurs i bulić całą kase, czy tylko pare godzin?
Nie, idziesz do wordu i zdajesz egzamin teoretyczny od nowa.
Ok, dzięki.
Akurat nie.
Kurs jest ważny jak napisał trix dożywotnio, ale unieważnia się kiedy to jest jakaś nowelizacja i zmiana przeprowadzania egzaminu (nie wiem o co dokładnie chodzi, ale takie coś miało miejsce chyba koło '98
moglibyscie opisac, jak przebiegal wasz egzamin praktyczny?- jaka atmosfera z egzaminatorem, cos gadaliscie, podpowiadal wam, czy grobowa cisza, i tylko polecenia?
no cóż.. trafiłem na akurat miłego pana :) oczywiście na placu ani słowem się nie odezwałem, robiłem to co musiałem, z mojej grupy zostały jeszcze dwie kobiety- zapytał kto chce pierwszy jechać, kobiety spojrzały na mnie i nie miałem wyjścia, zresztą było mi to też na rękę ;p wsiadłem wszystko ładnie, po wyjeździe z bramy placu nic a nic słowem się nie odezwał, nie miałem innego wyjścia i zapytałem "długo pan już tak pracuje?" :D chyba nie wytrzymałbym w takiej ciszy, później już z górki poszło- zaczął nawijać o tym co kiedyś robił, o szkole gadaliśmy i jakoś to było, to mnie wyluzowało perfidnie, naprawdę spoko typ a jeździłem 25 minut
czyli mówisz, że lepiej zdać na luzie gadając z typkiem, wtedy on także lepszym okiem spojrzy ta? bo komu by się nie nudziło tak egzaminować nudnie ludzi hmm
13 lutego pierwszy egzamin praktyczny :DDDD jeszcze 15h do wyjeżdżenia mam.
Teoria już zdana :P
Według mnie lepiej bo wyłącza się w Tobie jakaś bariera strachu która towarzyszy dużej części nowych kierowców. Ja zaczynam w maju prawko i dzięki bogu na starych zasadach ; )
mnie na wstępie nazwał "gówniarzem" (jeszcze w WORDzie)
w samochodzie absolutna cisza - z mojej jak i jego strony (nie licząc poleceń), do niczego się nie czepiał itp.
ogólnie spoko koleś...
atmosfera? on 3/4 drogi gapił się w telefon ale cały czas kontrolował egzamin tak więc... ; p ja w sumie dość wyluzowany jak na jazdach byłem, tylko początek (jak usiadłem przed kierownicą) to mnie trochę stres złapał, ale po zaliczonym łuku wszystko zostało na placu i na miasto wyjechałem wyluzowany :D
atmosfera ch*jowa, oprócz poleceń typu "zawrócić" "lewo" "zaparkować tam a tam" to nic nie mówił... no raz się wydarł bo czekałem aż typ przejedzie a nie jechałem (on miał pierwszeństwo, ale wg egzaminatora był dość daleko żebym jechał...)Cytuj:
moglibyscie opisac, jak przebiegal wasz egzamin praktyczny?- jaka atmosfera z egzaminatorem, cos gadaliscie, podpowiadal wam, czy grobowa cisza, i tylko polecenia?
w ogóle mówił do mnie tak jak wyżej pisałem, nie zwracał się jak do osoby xd
chamek taki, ale podobno najgorszy w moim wordzie xD
Ja szedłem obsrany po pachy, bo u mnie w wordzie jest najnizsza zdawalnosc polsce podobno.
W poczekalni siedzialem a w zoladku mialem taki burdel ze to sie w pale nie miesci, nie wspominajac o głowie.
Wywołał mnie, wstałem, wyszedłem, zapytał czy ja to ja, potwierdziłem, przywitałem się ... on nie odpowiedział. wsiedliśmy do samochodu, pouczył mnie, zapytał czy znam zasady itd itd, no i łuk, standard, zrobilem, wsiadł i pojechalismy do miasta. W miescie sie troche mniej stresowalem, ale on nie pomagał na poczatku, był bardzo oficjalny (w sumie, profesjonalny to tez dobre słowo), nie komentował nic tylko wydawał polecenia. Troche mnie to niepokoiło, ale okazało się, że to jego zachowanie było ok, bo ani mi nie słodził, ani mordy nie darł, robił to co do niego należy i się nie wychylał. Na koniec potrzymał mnie w niepewnosci, powiedzial ze zajebiscie, brak bledow i ze zdany.
Witam,
jutro mam pierwsze jazdy i chciałbym poprosić o jakieś porady. Czuje lekki stres, że coś zepsuje(koleżanka na pierwszej jeździe złamała hamulec).
Jak mogła złamać hamulec ;d ? Nie masz czym się denerwować, jak kiedykolwiek miałeś kontakt z samochodem ( jeździłeś ) to nie widzę problemu ; ) W końcu na pierwszy jazdach nikt nie jeździ jak rajdowiec. Powodzenia
Też się bałem przed pierwszymi, że albo nie ruszę czy nie ogarnę miasta. Wsiadasz to ci chłop tam wytłumaczy jak ustawić lusterka itp. i jazda. Jutro będziesz się śmiał, że się bałeś : ) prawie każdy ma taki stres ^^
Ja miałem takie szczęście, że trafiła mi się bardzo dobra egzaminatorka. Przynajmniej dla mnie. Powiedziała co miała powiedzieć i potem tylko mówiła co mam teraz wykonać. Oprócz tego, to praktycznie zero rozmów. Dzięki temu, skupiłem się na drodze i na tym co robie.
Za to dziewczyna, która też zdawała tego samego dnia, stwierdziła, że ona nie wytrzymałaby w takiej sytuacji. Podobno ze swoim egzaminatorem rozmawiała o wszystkim. Pogoda, polityka, itp. Niestety tak się zagadała, że na skrzyżowaniu z sygnalizcją zatrzymała się przed linią stopu (tak, że nie widziała sygnalizacji). Oblała.
Jak ona mogła złamać ten hamulec ? o_0 Też się stresowałem, bo w sumie to nigdy nie jeździłem samochodem. Poprosiłem tatę, żeby dał mi kilka wskazówek na temat ruszania, hamowania, zmiany biegów. Takie podstawowe informacje. Z godzinkę sobie poruszałem i pochamowałem i już jakoś tam to miałem ogarnięte. Pominę fakt, że podczas pierwszych jazd samochód mi gasł w 85% gdy zatrzymywałem samochód. Dobrze, że miałem baaardzo dobrego instruktora, który potrafił to obrócić w żart, a nie, jak to słyszałem z opowiadań kolegów, jeszcze bardziej stresować i drzeć się na mnie.
Poza tym, z tego co się orientuję, to nie odpowiadasz za uszkodzenia pojazdu, którym jeździsz. Od tego jest instruktor, aby dopilnować, że nic się nie stanie ani tobie, ani samochodowi, którym jeździsz.
Dzięki za porady, już kiedyś miałem styczność z samochodem, jednak to było dość dawno. Liczę, że instruktor ładnie wszystko wytłumaczy i nie będzie darł ryja jak mi zgaśnie ;d
Co do tego hamulca, tak powiedziała, więc nie wiem ile w tym prawdy xd
Porozmawiaj z kimś z rodziny to może Ci pokaże co i jak żebyś sobie ,,przypomniał'', nie jest jeszcze aż tak późno a może Ci to pomóc.
O to sie nie martw samochod jest ubezpieczony i jest to wliczone w cene kursu. Instruktor ma obowiazek wszystko ci wytlumaczyc pokazac co jak i gdzie Xd Predzej ta twoja kolezanka urwala dzwignie recznego niz zlamala hamulec nozny (nie mozliwe xd). A to ze ci czasem zgasnie nie przejmuj sie gasnie najlepszym kierowcom czasem .
Nie jest możliwe, żeby złamać nożny, co najwyżej linka puściła i jej się wydawało, że się złamał.
Achtung!
Od maja chciałbym zrobić prawko kat. A. Kategorie B zrobiłem już rok temu. Jak wygląda kurs na kategorię A? Czy jeśli mam już B to muszę jeszcze raz zdawać teorię w WORDzie czy tylko jazdę? I o ile zazwyczaj taki kurs jest tańszy od B? I co ważne czy jeszcze raz przechodzę badanie lekarskie?