Zrozumcie...czucie się pewnie na drodze, a czucie się pewnie na egzaminie to dwie różne rzeczy. Deal with it.
(2012-08-28 13:49:22) Prawo Jazdy: Przyjęto wniosek - trwa postępowanie administracyjne.
Tak się tam tylko musiałem pochwalić ;D.
Wersja do druku
Hmm, stres jest potrzebny, można bardziej się skoncentrować, wiesz, że musisz zdać itp, ale takie oblewanie jak wspominacie, to ja mam tylko taka rade- niech zdający dorośnie psychicznie.
Z tym dorośnięciem, to ja nie wymyśliłem. Rozmawiałem ze znajomym instruktorem, co u niego prawko robiłem, zaczął tam roku temu chłopaczek, zdaje już 6 raz i nie może coś zdać, pytałem jaki powód instruktora może być według niego, a on powiedział, żeby dorósł psychicznie, też się z tym zgadzam, nie każdy nadaje się do jazdy od razu po skończeniu 18 lat.
Owszem, można. No bo ok jeśli będzie jeszcze jechał sam, ale co jeśli będzie jechał z rodzicami albo dziewczyną i będzie czuł, że ta osoba patrzy na jego styl jazdy i w ogóle i wtedy też się zacznie stresować? Znowu zacznie szarpać przy ruszaniu i będzie stanowił niebezpieczeństwo na drodze.
Czy osoba z którą jedzie ma druczek do wypełniania rubryk pod kątem błędów? Czy po popełnieniu błędu, np przy parkowaniu pod marketami ma uiścić kolejną opłatę za egzamin?... Jak się widzi ludzi, którzy parkują na 2 miejsca parkingowe to się nóż w kieszeni otwiera a jakoś jeżdżą po drogach pomimo, że manewr nie jest opanowany.
Stres może być impulsem motywującym i powinien być z taką różnicą, że nie może paraliżować kierowcy do tego stopnia, że nie ogarnia kompletnie. Atmosfera w poczekalni jest grobowa i chyba każdy zdaje sobie z tego sprawę, bo każdy się obawia żeby nie trafić na jakiegoś kutasa egzaminatora i starej krowy, która Ci się w3,14erdoli i masz wymuszenie gotowe...
Od tego, że ktoś nie ogarnia na egzaminie zależy wiele rzeczy, a wy tylko o stresie mówicie. Każdy samochód jest inny, na innym się uczysz, a potem zdajesz egzamin. Inaczej sprzęgło łapie. Zresztą według mnie lepiej niech na drodze komuś od czasu do czasu zgaśnie bo przynajmniej próbuje nie zarzynać silnika na każdym skrzyżowaniu do 4k obrotów. Jak widzę takich ludzi co na prostej drodze tak robią, a potem się chwalą, że im to nigdy nie gaśnie to płakać się chce :(
No i o to mi chodzi. Żeby prawko mieli tylko ludzie, którzy umieją jeździć i chociażby zaparkować prosto. Bo to, co jest na kursie to są PODSTAWY! Jak taka osoba nie umie nawet prosto zaparkować to jaka będzie jej reakcja np. w poślizgu? Albo te baby po 40stce, które czają się 15 minut żeby wyjechać z podporządkowanej mimo miliona okazji, tylko dlatego, że się boją. A przecież na egzaminie jest oceniane takie coś jak dynamika jazdy. Gdyby ktoś przedstawił taki projekt żeby prawo jazdy musiało być odnawiane co 5 czy 10 lat z pełnym egzaminem to byłbym bardzo za, bo wolałbym zapłacić to 120 złotych(12-24 zł rocznie) i czuć się bezpieczniejszym/nie denerwować się tak za kółkiem niż przeżyć tą opłatę raz, ale denerwując się co chwilę. Wiem co mówię, bo mieszkam w mieście, które ma w Polsce jeden z najwyższych współczynników "ilość samochodów/100 mieszkańców" i w godzinach popołudniowych przebicie się na drugi koniec 60 tysięcznego miasta zajmuje często 10-15 minut(to są jakieś 4 kilometry) głównie przez zawalidrogi. A jak się jedzie po 22 czy 23 i miasto jest praktycznie puste to można spokojnie się zmieścić w 3-5 minutach. Owszem, robię coś żeby nie przyczyniać się do korków, bo często wybieram rower ale jednak czasami trzeba samochodem skoczyć gdzieś.