Royalsiwy napisał
Ale z czym sie nie zgadzasz? Ma absolutna racje. Mlodzi lub ci po studiach sa tak pojebani ze cokolwiek nie powiesz to konczy sie tekstem jak "masz na to jakies dowody? Jakie zrodla masz? Jakies badania". Kurwa niedlugo zaczna kwestionowac poprawnosc wiazania butow na kokardke...
Dla przykladu, ostatnio jak cos gotowalem to mlody do mnie z tekstem ze zle gotuje i jak zaczalem mu wyjasniac to nagle "gdzie to wyczytales, jakies zrodlo?"
Po pier do lone pokolenie z zerowa wiedza o swiecie gdzie dyskusja nie polega na wymianie zdan tylko "nie ma dowodow, google mowi nie, ja nie miec wlasnego zdania"
A no i nie mowie tu o jawnym pierdoleniu glupo tylko w przypadku rozmowy dwoch ludzi gdzie po jednym zdaniu nastepuje pytanie "jakies zrodlo?" po czym cisza i brak dalszej dyskusji...
A no i podzielam zdanie kolegi co na kiblu sprawdza forum. Na ogol mam duzo czasu ale nie na tyle zeby nawet wchodzic w linki i czytac cale badania naukowe bo ktos musi podeprzec swoj argument na torgu. A nie wiem ile musialbym siedziec zeby jeszcze tu kazde zdanie podpinac pod zrodlo naukowe.
ale na tym wlasnie polega kontrargumentacja, przynajmniej mnie tak w szkole uczyli
podajesz swoja teze > popierasz jakims dowodem np badaniami > tlumaczysz ja
w innym wypadku to sie zamienia jak to kiedys cowboy nazwal w chlopski festiwal umyslow z domyslami popartymi pseudo logika, brakiem dokladnych informacji etc - po prostu gowno dyskusja typowa dla wiekszosci polskich chlopow po 50tce.
najlepszym przykladem jest np rozmowa o szczepionkach, gdzie ludzie sobie rzucaja jakies losowe stwierdzenia typu "to nie bylo wystarczajaco sprawdzone" itp., a jak ktos odpowie ale halo kolezko to bylo sprawdzone, tu masz linki do badan, tu Ci wytlumacze dlaczego to wszystko sie dodaje i nie masz sie o co martwic, to zwykle w odpowiedzi jakis szur ma od razu zonk, ze miales czelnosc poslugiwac sie czyms wiecej niz dwoma neuronami. ja naprawde bylbym sklonny do dyskusji z anty-szczepionkowcem, ktory rzeczywiscie sie o tym uczyl (nie z artykulow na fb), zna wyniki badan, posiada jakies realistyczne poglady - ale takich naprawde jest praktycznie zero
najgorsze jest to, ze jest grupa osob w polsce, ktora propaguje taki sposob dyskusji. generalnie rzecz biorac kultura komunikacji w tym kraju jest na tak zjebanym poziomie, ze ja czasem jak jestem na jakims slubie u rodziny (albo gorzej u jakichs znajomych w moim wieku) i sobie rozmawiam z hehe wujkiem to mam ochote sie zajebac jak mu po raz 10x tlumacze temat w ktorym sie specjalizuje, a on wie lepiej bo tak sobie z dupy wywnioskowal po rozmowach z ziomkami spod monopolowego
i wedlug mnie to jest akurat bardzo fajne, ze dzisiejsza polska mlodziez jest bardziej otwarta na fakty, zrodla i tak dalej. to prowadzi do bardziej produktywnych dyskusji.
A no i podzielam zdanie kolegi co na kiblu sprawdza forum. Na ogol mam duzo czasu ale nie na tyle zeby nawet wchodzic w linki i czytac cale badania naukowe bo ktos musi podeprzec swoj argument na torgu. A nie wiem ile musialbym siedziec zeby jeszcze tu kazde zdanie podpinac pod zrodlo naukowe.
no ale skoro chuj wiesz o temacie i nie chce ci sie czytac informacji o nim, to po co sie wypowiadasz? co wedlug ciebie wprowadzasz do rozmowy swoimi przemysleniami? przeciez to nic nie wnosi procz robienia z siebie idioty. inna sytuacja, gdy jestes osoba zaciekawiana tematem i wchodzisz z jakimis niepewnymi opiniami, ale nie jestes na tyle stronniczy, zeby walczyc ze statystykami bo tak i chuj, wtedy mozna sobie pogdybac i moze nawet wyciagniesz cos wartosciowego
Zakładki