>wikileaks
>niezawodne
oj chuj
Wersja do druku
>wikileaks
>niezawodne
oj chuj
Wszystko fajnie, poza jednym debilizmem, który kładzie cały ten wywód. Otóż, to nie demokracja, tylko ta chujokracja, którą mamy teraz. Największą głupotą jest, że ludzie dali sobie wmówić, że to właśnie jest demokracja i jak komuś mówisz, że ten system jest chujowy, to odpowiada, że "no demokracja kolego hehe".
Pytam jeszcze raz, co to za demokracja, kiedy w wyborach nie wygrywa kandydat, który jest bardziej preferowany od każdego z pozostałych? Co to za demokracja, w której muszę wybierać między powiedzeniem "moim pierwszym wyborem jest Żółtek / Biedroń / czy inny Kukiz" a wypowiedzeniem się, czy wolę Trzaskowskiego od Dudy? Zabierając głos w jednej kwestii, automatycznie tracę prawo wyboru w drugiej xD I ktoś mi mówi, że to jest hehe demokracja.
https://i.imgur.com/L433DfB.jpg
Gdyby faktycznie była demokracja, to takie antagonizowanie "my vs oni" (PiS vs PO) bardzo szybko by doprowadziło do wyboru kogoś trzeciego (consensus), a tak to jesteście zmuszeni głosować na te opcje, zamiast swoich kandydatów. Więc możecie sobie tu stawać na chuju, i się emocjonować jak dzieci, ale i tak nigdy nie wygra żaden Bosak.
Jest to metoda która gwarantuje, że jeżeli istnieje kandydat, który jest bardziej preferowany od każdego innego, to on wygra wybory (tzw. kryterium Condorceta), czego nie gwarantuje przytoczony przez ciebie single transferable vote.
W moim przykładzie oczywiście że capriciosa jest optymalnym wyborem, gdyż capriciosa dla wszystkich była akceptowalna, w odróżnieniu od hawajskiej/margherity, które 60% wskazywało, że ich nie trawi.
W metodzie Schulzego jedlibyście capriciosę i każdy byłby umiarkowanie zadowolony. W systemie, który mamy teraz ORAZ w tym który proponowałeś (STV) wpierdalalibyście jedną z pizz, po której 60% głosujących by się porzygało.
W twoim systemie nie wszystkie głosy mają wagę 1. Wagę jeden mają tylko głosy ludzi na 2 najbardziej popieranych kandydatów. A głosy reszty ludzi są branie pod uwagę wielokrotnie, chociaż niby są tak samo ważne, jednak bierze je się pod uwagę wielokrotnie i wielokrotnie z różnym rezultatem XD. Także waga, chociaż nie matematyczna, ale systemowa jest różna.
A u mnie każdy głos jest brany jeden raz pod uwagę i się do niego nie wraca.
Jeszcze jak można mieć jeden głos, ale w kolejnych iteracjach ten głos zmieniać? To ma się jeden głos czy wiele?
Ja nie proponuje żadnych n głosów tylko jednokrotne głosowanie i branie jego całokształt do wyniku, a nie tylko ten wynik, który jest aktualnie na szczycie.
Co do wagi sam ją proponujesz. Bo jak inaczej nazwać przechodzenie twojego głosu wg ustalonej kolejności, którą można nazwać wagą. Bo końcu dla twojej jedynki masz najwyższą wagę, a dla 3 masz już niższą.
ale ja nie napisalem ze metoda stv jest bardziej optymalna od metody schulza tylko wyprowadzilem teze ze ta metoda (schulza) daloby sie byc moze udoskonalic gdyby do samej kolejnosci glosowania wprowadzic informacje do ktorego momentu oddawania glosow jestesmy zadowoleni z wyboru i zmodyfikowac na podstawie tej informacji sposob wylaniania zwyciezcy
kurwa xD
no nie musisz mi tlumaczyc na czym polega ta metoda wszedlem sobie w link
zakwestionowalem tylko czy aby napewno jest to najbardziej optymalny sposob do tego aby jak najwieksza czesc spoleczenstwa byla zadowolona i czy nie daloby sie jej zmodyfikowac wprowadzajac dodatkowo informacje czy oddajac glos w danym glosowaniu jestes zadowolony z wyniku.
Zalozmy ze twoja preferencja to A>B>C>D
Popierasz A, B uwazasz za w miare ok C i D nie znosisz i w glosowaniu CvsD wybierzesz C ale jezeli C wygra sposrod wszystkich 4 kandydatow to bedziesz niezadowolony z rezultatu pomimo ze system liczenia zwraca wartosc dodatnia.
Oczywiscie przy 4 opcjach wyboru wprowadzanie czegos takiego nie ma najmniejszego sensu bo masz za male pole manewru ale jezeli w wyborach mamy te 10+ kandydatow to moze daloby podniesc globalne zadowolenie z koncowego rezultatu.
no ale w jaki sposób?
musiałbyś zamiast numerowania kandydatów mieć jakąś pulę punktów do rozdysponowania pomiędzy nimi i potem w każdej parze liczyć stosunek punktów, które dałeś na A do punktów na B
albo numerować ale obliczać ten stosunek na podstawie numeru, tzn. w zestawieniu A>B>C>D twój głos na A w parze A vs C, byłby silniejszy niż głos na C w parze C vs D
ale podejrzewam, że to by spowodowało szereg innych ułomności i chuja by dało
nie wiem w jaki sposob dokladnie
po prostu jak powiedziales o metodzie schulza i zobrazowales co uwazasz za kompromis to ulozylem dosyc szybko wariant w ktorym metoda schulza nie zwraca jako zwyciezcy pizzy ktora zje najwieksza liczba osob przy stoliku i zastanowilem sie jak to naprawic a dodanie informacji o tym czy w danym glosowaniu jestes zadowolony z tego na co oddajesz glos wydalo mi sie najbardziej intuicyjne
tak od innej strony, przeczytałem se na wiki i zgadzam się że jest to dużo bardziej sprawiedliwe, ale inba by była sroga, przecież jakby wygrała kapriczosa to zarówno ci od margarity, jak i od hawajskiej(czyli większość) by się rzucali jak huj, a tłumaczenia też by nie pomogły, bo weź tu wytłumacz jakieś tabelki czy grafy skierowane, w porównaniu do obecnej sytuacji gdzie patrzysz który typiarz ma 50%
czy metoda powinna być dostosowana do społeczeństwa, społeczeństwo do metody, czy może lepiej znaleźć złoty środek? czy jeśli metoda jest niezrozumiała dla sporej części populacji(obecny system jest prosty do bólu), to nie zostawia to furtki do jeszcze większej manipulacji i wykorzystywania niewiedzy obywateli? z tego co widzę jest to metoda stosowana w środowiskach programistycznych, czyli logika i zrozumienie algorytmu u większości jest na dobrym poziomie, czy sprawiedliwy system nie powinien też zakładać że każdy będzie go w stanie zrozumieć?
może tak, może nie, huj wie
otóż zwraca
w moim przykładzie capriciosa jako drugi wybór jest jadalna dla osób, które jako pierwszy wskazały hawajską/margheritę i wygrywa z każdą z tych dwóch stosunkiem głosów 3:2
jeżeli byłaby ona dla tych osób niejadalna, to dałyby ją na ostatnim miejscu, razem z tą drugą, i nie byłaby już wtedy najbardziej preferowana, a wygrałaby hawajska lub margherita, którą faktycznie zjadłoby wtedy więcej osób (choć byłaby to mniejszość)
w obecnym systemie masz tylko prawo głosu, czy wolisz np. Dudę od całej reszty
w głosowaniu preferencyjnym masz prawo głosu, czy wolisz Dudę od Trzaskowskiego, Trzaskowskiego od Biedronia, Biedronia od Bosaka itd.
przecież to to samo, tylko że np. przy 4 kandydatach masz tak jakby 6 głosowań, zamiast 1
a inba byłaby o wiele mniejsza, dlatego, że w tej chwili te głosy na hawajską i margheritę (PiS i PO) to są w dużej części głosy przeciwko temu drugiemu, więc ci wszyscy ludzie byliby zadowoleni z wyniku
a jeżeli wychodzimy z założenia, że społeczeństwo jest za głupie, żeby głosować, to po chuj w ogóle robić głosowanie?
nie, bo wszystko co masz zrobić, to ponumerować kandydatów wg swoich preferencji i nieporównywalnie trudniej kogoś zmanipulować, żeby dał wyżej Trzaskowskiego od Biedronia, mimo że woli tego drugiego, niż żeby zagłosował na Trzaskowskiego w głosowaniu większościowym, mimo że nie jest to jego najbardziej popierana opcja
przecież na tę manipulację są podatni wszyscy, nawet jeśli zdajesz sobie z niej sprawę, to idziesz głosować na kandydata który ma szansę wejść do drugiej tury, a nie na tego, który nie ma, choć jego bardziej popierasz, bo zwyczajnie tak się bardziej opłaca, w przeciwnym razie po prostu tracisz prawo głosu
nie wydaje mi sie zeby wprowadzenie powszechnych praw wyborczych wynikalo z zalozenia ze wszyscy pelnoletni ludzie sa odpowiednimi kandydatami do wyboru wladzy
ale jezeli maja swoj glos i go oddaja to nawet w przypadku porazki przelkna gorycz i ewentualnie beda wkurwieni na spoleczenstwo bo to ono wybieralo
a bedac wkurwionym na spoleczenstwo a nie konkretne osoby ktore wladze wybraly radykalnie zmniejszasz szanse na proby dokonania przewrotu i tym podobne
to niezła grupa znajomych co nie je pepperoni