Chaos Abominations
Nekromanci zszyli je z pól rzezi i krypt, łącząc mięsień z mięśniem, kość z kością, zszywając śmierć w jedną, pulsującą masę posłuszeństwa. Były prymitywne, ale skuteczne, chodzące worki mięsa ożywione skradzioną wolą.
Gdy Chaos dotarł do Sal Zmierzchu, nie stworzył nowego ciała. Odebrał stare.
Rytualiści związani ze spojrzeniem Anchegula wciągnęli Abominacje do najgłębszych lochów pod domeną Thanora. Tam zostały ponownie rozcięte — nie wzdłuż szwów, lecz przez sam rdzeń. Ich klatki piersiowe rozłupano, wnętrzności odsłonięto, a wnętrza wyżłobiono runami Chaosu wyrytymi bezpośrednio w wilgotnej tkance.
Runy nie były malowane. Wypalano je w szpiku.
Chaos nie wiąże ciała tak jak nekromancja. On je przepisuje. Zszyte masy nabrzmiały, stwardniały, pogrubiały, tworząc warstwowy pancerz z żywego mięsa. Nowe oczy wybuchły z wnętrza jam, wyrastając wzdłuż ścięgien i nerwów, każde patrzyło, kalkulowało, karmiło się strachem. Uwięzione w nich zszyte dusze nie były jedynie zniewolone, zostały sprasowane, złożone w paliwo.
To, co się wyłoniło, nie było już konstruktem.
Była to machina oblężnicza gotowa zabić wszystko na swojej drodze, mająca tylko jeden cel, aby pożerać ciało i dusze.
Zakładki