Tibiarz napisał
No chodziły, chodziły. Mówiło się, że glut nie grał w żadną siatkonogę, tylko pijany się wyjebał na schodach w hotelu. Brak kondycji większości drużyny też miał z tego wynikać. Ale wtedy się to traktowało z przymrużeniem oka. Po tamtym meczu z Armenią też się mówiło, że ponoć część grała na kacu, dlatego była taka chujnia, mimo że raptem 3 dni wcześniej zagrali bardzo dobry mecz z Danią. I też się podchodziło do tego z dystansem, ale już wiadomo, że to była prawda, bo turbodzban się wygadał. Więc teraz są podstawy, żeby podejrzewać, że te ploty z 2018 też mogą być prawdą. A wtedy to można się tylko zastanawiać, co jeszcze się tam odpierdalało, bo zawsze tak jest, że na wierzch wystaje tylko wierzchołek góry lodowej.
No ale serio, nie wyobrażam sobie być takim robertem. Całe życie robisz wszystko, żeby być lepszym. W tym celu wdrażasz absolutny perfekcjonizm i treningowy reżim. Masz trenera snu, skrupulatnie wyliczoną dietę, i przekalkulowaną każdą minutę treningu lub regenracji. W końcu zostajesz najlepszym piłkarzem na świecie (w erze messiego i ronaldo). Do pełni szczęścia brakuje ci tylko sukcesu z reprezentacją. Wszyscy ci to wypominają, więc tym bardziej ci to ciąży. Cały czas masz nadzieję, że się uda, mimo że na selekcjonerów dają ci jakichś kiepów co się nie łapią na robotę nawet w ekstraklasie. Szatnię dzielisz z bandą amatorów, co przyjeżdżają na kadrę jak na kolonie. Chlanie po hotelach jest czymś normalnym, potem cię proszą żebyś ugadał trenera, żeby przymknął oko. Wkurwiasz się, ale zaciskasz zęby, bo dalej masz nadzieję, że jeszcze uda się coś osiągnąć. Na boisku nierzadko ciągniesz tę zgraję patałachów niczym potężna lokomotywa cały skład węgla. Szkocja - dwa gole, Dania - trzy gole, Rumunia - pięć. Ale to ciągle za mało. Widzisz jak w wywiadach koledzy opowiadają kocopoły, jak to dla orzełka zrobią wszystko. Ci sami, którzy na zgrupowaniu zamiast się przygotowywać, to chleją. Po każdej porażce leci na ciebie wiadro pomyj. Nic nie mówisz, tylko starasz się dalej robić swoje. Mistrzostwa. Nie wychodzi, podstawowy obrońca wyjebał sobie bark po pijaku. Reszta budowała kondycję waląc browary. Trener wydaje raport o przyczynach porażki, który najebany napisał na kiblu. I tak kolejne mistrzostwa, i kolejne. Przed wyjazdem na któreś z nich okazuje się, że twoim reprezentacyjnym ochroniarzem jest jakiś gangus i zadeklarowany naziol. Później, selekcjoner umoczony w handel meczami robi chryję o premie. Jego najebany asystent biega po pokojach i zbiera numery kont. Na jednym ze zgrupowań obserwujesz z kolei libację skazanych prawomocnie za ustawianie meczów, śpiewają sobie radośnie zizuzizuza. Pęka ci tak 100 meczów... 120... 150... W końcu przychodzi ten moment - masz 37 lat, z twojego pokolenia wszyscy już dawno pokończyli kariery albo kopią w podwórkowych ligach. Ty właśnie rozagrałeś ponad 50 meczów dla Barcelony, na najwyższej intensywności. Po drodze miałeś kilka kontuzji, co wcześniej ci się prakycznie nie zdarzało. Czujesz, że dochodzisz do swojego limitu, mógłbyś się posypać fizycznie, a chcesz jeszcze z rok pograć w Barcelonie i wygrać dla niej ligę mistrzów. Mówisz pass. Po 17 latach, 158 meczach i 85 golach dla reprezentacji (absolutny rekord) - odpuszczasz. Kadrą kieruje w tym czasie kompletny jełop, kumpel od kielicha wiecznie najebanego (a jakże!) prezesa. W drużynie panuje taki bajzel, że jeden łeb wychodzi na mecz w nieswoich gaciach, a innego chcą wpuścić mimo że najebani nie wpisali go do protokołu. Trzeźwy (na szczęście) sędzia do tego nie dopuszcza, udaje się uniknąć walkowera. Choć i tak nie ma to znaczenia, bo na boisku wpierdol był jeszcze większy. Po meczu twój "następca" prosi jednego z rywali o autograf... Tym razem nie dasz rady. Z potężną Finlandią i zawsze groźną Mołdawią będą sobie musieli poradzić bez ciebie. Eksperci zgodnie orzekają: byłeś chuj nie kapitan, w dodatku pizdeczka bez charakteru. Nie to co kamil glut, nasz charakterny orzeł! Kamil wróć!! Tymczasem informacja o tym, że "kapitan" glut jeździł na kadrę, żeby się najebać zaczyna krążyć jako zabawna anegdotka... :glik