Dawidoss2115 napisał
Według kogo?
Według większości Polaków? Skoro średni wiek auta w Polsce to 13 lat (a to się ciągle zmienia, tj. ten wiek się obniża), to właśnie średnie auto jest z 2007/2008 roku - a więc jest ono uznawane za co najmniej stosunkowo świeże.
Dawidoss2115 napisał
jakbyś to wpisał to byś nawet skode rapid znalazł za 18 400.
poza tym mnóstwo dacii sandero, jakieś mniejsze samochody.
Ogólnie zasada jest taka, że im auto młodsze tym mniej pali. Nie jest to za darmo - auta mają mniej koni. Ja bym nie kupił nastoletniego auta. Zbyt dużo niewiadomych, nikt nie ma w oczach Roentgena. Poza tym dobre auto zawsze jest komu wydać w rodzinie albo znajomym, takie doinwestowane perełki rzadko trafiają na rynek...
Ta, a ten Rapid z nalotem 250-300kkm. Nie mówię, że to źle, ale nie róbmy se jaj i nie szukajmy poleasingowych trupów żeby się zmieściły w widełkach, bo właśnie za te 18400 to jest taki Rapid. Od prywatnego właściciela z jakimkolwiek wyposażeniem to od 25k w górę, a nawet i 30k.
Dacia Sandero ok, ale znowu - raz, że nie spełnia kryteriów Timona, dwa, że te samochody są naprawdę kurewsko przeciętne i po prostu nie warto, bo kilka lat starsza np. Kia będzie o niebo lepsza pod każdym względem, również niezawodności.
Nie jest to żadna ogólna zasada z tym spalaniem, powiedziałbym nawet, że nowe auta potrafią spalać spore ilości paliwa, a to ze względu na małe pojemności. Owszem, w jeździe miejskiej i pozamiejskiej do 100-110km/h palą rzeczywiście mniej niż 20 lat temu (ale to jest różnica rzędu 0,5l, maks litra), ale już w jeździe autostradowej wcale tak nie jest i wynik się zrównuje, a nawet potrafi być gorszy. Jeśli chodzi o auta wyższej klasy czasem jest to czasem bardziej widoczne, np. takie stare BMW z silnikami M52 ponad 25 lat temu paliły po ~8l na autobanie mając 150-190 koni. Ogólnie rzecz biorąc nowoczesne silniki nie są tak oszczędne jak próbuje się nam to wmówić, a testy WLTP dalej pokazują zaniżone wartości.
Artur dobrze pisał - nie ma dużej różnicy między takim 11 czy 20 letnim autem jeśli chodzi o nieprzewidziane naprawy. Jedno i drugie może dopaść awaria elektryki, alternatora, układu chłodzenia, wycieki z silnika - dosłownie wszystko. To są takie kwestie, które nie zależą bezpośrednio od przebiegu, ale też wieku i to mamy zarówno w 10 jak i 20 letnim aucie, z taką różnicą, że np. taki alternator często w starym aucie przynajmniej raz był robiony, a w 10 letnim niekoniecznie. Dopóki nie bierzesz tak 5-7 letniego auta z niedużym nalotem (maks 130-150kkm), to nie możesz być praktycznie niczego pewny. Taki rocznik 2014-2015 z małym przebiegiem jest w dość wysokim stopniu do przewidzenia, bo też zazwyczaj kupuje się takiego auta od maks drugiego właściciela, czy to po sprowadzeniu czy z polskiego salonu i ci ludzie zazwyczaj wiedzą o aucie prawie wszystko. Jak kupujesz 10, 15 czy 20 letni samochód, to sytuacja zmienia się już diametralnie pod tym względem.
A doinwestowaną perełkę łatwo znaleźć, ale trzeba szukać po wszystkim modelach. Takich aut dziennie wpada co najmniej kilka na olx czy otomoto. Ludzie inwestują, bo jeżdżą dużo, a potem zmieniają auto na nowsze i tego się pozbywają, a do tego są mądrzy i wiedzą, że auta się nie sprzedaje ziomkom i rodzinie, bo szansa na kwas jest ogromna (no chyba, że auto jest paroletnie i na pewno nie sprawi niespodzianki).
Ja to wszystko piszę jako ktoś, kto od lat ogląda auta, zobaczył ich grubo ponad 100 łącznie (różne marki, segmenty itd.), a do tego przegląda codziennie od lat portale i widzi ceny, opisy, zdjęcia itp. itd.
Zakładki