Wejście nato z siłami zbrojnymi na Ukrainę miałoby mniejsze konsekwencje dla zachodu niż odcięcie Rosji od SWIFTu
Nie rozumiem też za bardzo rządu Polskiego który naciska na to, przecież nawet jeśli zrezygnowalibyśmy z dostaw ropy od Rosji i zaczęli się zaopatrywać w Iranie/Arabii Saudyjskiej/Stanach, to koszty importu byłby zabójcze, czas transportu również. A i organizacja tego nie trwałaby tygodnia. Przy naszych '3 miesięcznych' zapasach, po miesiącu rząd zrezygnowałby z dostaw do klientów indywidualnych, a zostawienie jedynie rezerwy na potrzeby służb. Rozjebałoby to nawet całkowicie gospodarkę. Poza tym koszty by wzrosły, wszystkie inwestycje/przetargi zostałyby unieważnione ze względu na potężny wzrost cen.
To samo tyczy się Niemiec, a nawet w o wiele większym stopniu, bo u nich dodatkowo dochodzi gaz, a rezerw prawie w ogóle nie mają więc w krótkim czasie zabrakłoby prądu, ogrzewania, paliw co by wiązało się z totalnym chaosem.
Uzależnienie od Putina jest zbyt ogromne w środkowej Europie żeby pozwolić sobie na całkowite odcięcie Rosji od świata.
A odcięcie Rosji od SWIFTu wykorzystałby Chiny, udostępniając im swój program, co by potężnie ich wzmocniło względem USA.
Także jedyne co zachód może zrobić na chwilę obecną, to utrzymać obecne sankcje (których dziadzia się nie przestraszył) albo wejść z wojskami NATO na Ukrainę i modlić się żeby dziadkowi nie odjebało z czerwonym guzikiem i odcięciem dostaw paliw do ełropy, albo, być oburzonym, wysyłać słowa uznania Ukrainie i modlić się żeby jakimś cudem poradzili sobie sami.
Chyba że cały cywilizowany świat uważa że odetną dziadkowi SWIFT, przestaną mu płacić ale dziadek dalej będzie dostarczał im paliwa za darmo BO PRZECIEŻ POWINIEN
Zakładki