termere napisał
a 50% dzieciaków, andzelik i sebków pokrywają koszty leczenia sezonowej grypy w przypadku gdy chodzą nie adekwatnie ubrani o danej porze roku( zima => adidasy i stopki, miniówki itp)
:)
ale wiesz, że grypa =/= przeziębienie? Oczywiście występuje korelacja między obniżoną odpornością, a prawdopodobieństwem zachorowania na grypę, ale tutaj dochodzi jeszcze polemika nad tym, czy lekkie ubieranie się zwiększa czy zmniejsza odporność.
Ergo - nietrafione porównanie, ale reszta ok.
Ogólnie pierdolenie, że nie leczymy antyszczepów, bo sami się narażają, jest idiotyczne, bo przecież oni też płacą składki i stety czy niestety - należy im się.
Grimekk napisał
takie rozwiazanie tez jest dobre
Najlepsze, bo wtedy wysoką składkę zdrowotną można zainwestować w prywatne ubezpieczenie, które może i będzie droższe, ale też zapewni nam normalny dostęp do specjalistów i wysokiej jakości pomoc szpitalną, czego niestety w większości przypadków nie oferuje NFZ. Ja np. bez wahania wybrałbym dopłatę np. 20-30% do składki zdrowotnej, gdyby taki wydatek zapewnił mi adekwatną opiekę medyczną przez cały okres ubezpieczenia, a nie, że teraz płacę 400 zeta za coś, z czego nie korzystam, a dodatkowo idzie koło tysiaka rocznie na dentystę (sama profilaktyka praktycznie), tysiaka na specjalistów (czy to ubezpieczenie w Medicoverze czy wizyty prywatne na własną rękę).
Zakładki