Nigdy nie bylem zwolennikiem kredytow/wlasnego mieszkania bo w sumie na co to komu potrzebne jak dzieci z moja nie planujemy.
Mam dobra prace, bardzo dobra babe, samorozwoj i tak wszedl pol roku temu na lvl wiekszy niz planowalem (i dalszego nie planuje bo jestem bardziej niz zadowolony), mieszkanie wynajmuje w bardzo dobrej cenie w bardzo dobrej lokalizacji - wiec teoretycznie jestem spelnionym uzyszkodnikiem.
Mozna powiedziec ,ze osiagnalem na 32lvlu wszystko co w zyciu planowalem i nie mam juz celow zyciowych.
ALE
Z drugiej strony smutek
bo chyba zycie nie polega na tym by utknac w danym punkcie tylko miec cos co dalej motywuje czlowieka.Wiec czy kredyt na mieszkanie bylby tu dobra opcja?
Nie chodzi o to by byc wlascielem za x czasu bo to (obstawiam) nie da mi jakiejs wiekszej satysfakcji.
Chodzi bardziej o to ,zeby sie zmotywowac by zarabiac hajs dodatkowo by zaczac go nadplacac (teraz czas wolny poswiecany na klikaniu rolek na fb i cos tam klikam w gierki ale tez bez wiekszej zajawki)
Kiedys zajmowalem sie jakimis pierdolkami ktore dawaly jakis tam dodatkowy hajs ale teraz bez wiekszego celu nawet mi sie nie chce, bo sytuacja finansowa jest dobra/bardzo dobra wiec na co komu to potrzebne
Co o tym myslicie wpakowac sie w kredyt i miec motywacje czy jebnac sie w leb i siedziec na dupie jak mi dobrze i nie wymyslac


Odpowiedź z cytatem







Zakładki