Sobie i wszystkim życzę, żeby nigdy nie musieli weryfikować tego, czy takie szkolenie jest potrzebne, czy nie.
A to tak pół żartem, pół serio.
http://img.wiocha.pl/images/c/d/cd19...567c6bf7fe.jpg
Wersja do druku
Sobie i wszystkim życzę, żeby nigdy nie musieli weryfikować tego, czy takie szkolenie jest potrzebne, czy nie.
A to tak pół żartem, pół serio.
http://img.wiocha.pl/images/c/d/cd19...567c6bf7fe.jpg
Ehh...
Tu nie rozchodzi się o to, czy one są przydatne czy nie, tylko o ich przymus. Gdybyśmy żyli w wolnym kraju, to każdy by mógł posiadać broń, wtedy wiele osób chętnie by się szkoliło w tej dziedzinie - nawet za własne pieniądze. Ale państwo "nie da mi broni", żebym mógł się bronić i zaoferuje mi ją tylko wtedy, gdy trzeba będzie go bronić? Bujać to my - nie piszę się na takie coś.
Nie no nie mogę jak czytam te marne wypociny to umieram ze śmiechu. Tutaj piszą
-nikt mnie nie będzie zmuszał do niczego jestem wolnym człowiekiem
a zza drzwi słyszy głos
-Sebek idz z tymi smieciami do kontenera i to natychmiast
-dobrze juz ide mamusiu tylko rurki naciągne
żałosne są te płacze że trzeba będzie dać coś z siebie bo przecież ja tylko biore biore biore żeby mieć więcej....
W tym kraju nigdy nie będzie lepiej jesli nie wyginą osobniki które chcą tylko 100% dla siebie 0% dla innych.
Co do obozu harcerskiego to gwarantuje Ci że to tak wyglądać nie będzie bo czasy się zmieniły a osoby które mówią że tak będzie gówno wiedzą (ew wiedzą tyle co tata za komuny robił)
To że jesteś Tibia 77 za głupi i nie możesz używać broni właśnie wynika z braku takich szkoleń osoba starająca się o pozwolenie na broń powinna mieć udokumentowane kilkanascie/dziesiąt godzin z posługiwania się taką....
Dzzej pierwszy raz w takiej rozmowie udzieliłeś odpowiedzi bardzo kompetentnej i z argumentami wiec gratuluje (poważnie)
BTW czego spodziewać sie po forumie gdzie tematami przewodnimi są:
-Tu możesz żyć i żreć
-jakiego kolory jest ta sukienka
- , . : : * kotki * : ; . ,
- Torgowe Modnisie
i w kazdym z tych tematów wypowiadaja sie wielcy hejterzy.... masakra zaprawde powiadam biada wam biada ;p
dzzej coś ty taki nerwowy tabsików nie łykałeś czy jak?
Studiuję, mieszkam sam, utrzymuję się sam, opłacam sobie studia. Ile razy jeszcze podacie takie zjebane argumentowanie?
Weź mnie człowieku nie osłabiaj, bo mi tylko ciśnienie podnosisz i znowu mnie zwarnują za zwyzywanie cię.
Z tym, że my zarówno dla siebie jak i dla innych chcemy po 100%. Tylko korzystamy z naszego prawa do wypowiedzenia własnego zdania czy sprzeciwianiu się zasadom wprowadzanym przez władze.
http://bezkarnoscpolicji.info/wydarz...ura-obywateli/
to prawda? xD
Państwo jest winne obywatelom, bo to oni je tworzą i utrzymują. W przeciwnym razie nie ma żadnego sensu, żeby w ogóle istniało. To, że mam np. darmową "opiekę zdrowotną" to nie jest żaden pierdolony przywilej za który powinienem być państwu wdzięczny i przez to ślepo wykonywać wszelkie nakazy, by spłacić ten dług wdzięczności. To jest moje prawo, bo za to płacę, a wcześniej płacili za to moi rodzice. To państwo bierze od obywateli a nie na odwrót.
I gdzie ja napisałem, że coś od kogoś chce i że nie chcę nic dać od siebie? Weź ty się kurwa naucz czytać, bo mnie szlag trafi zaraz.
Choćby ten fragment: "proszę wyjechać i studiować tam gdzie jest lepiej i nie marnować moich pieniędzy, które co miesiąc oddaje państwu". Rozumiem, pierwsza praca, jesteś z siebie bardzo zadowolony, bo możesz powiedzieć "ja płacę podatki!". Tak, to brzmi dumnie, teraz możesz dyktować robakom "na garnuszku państwa", co mają robić, bo ty płacisz podatki (niesamowite). Nie wiem tylko, czy zdajesz sobie sprawę, że wszyscy płacimy. Wystarczy choćby pójść do sklepu coś kupić.Cytuj:
Czyli jednak korzystasz z przywilejów, które daje Ci państwo? Wytłuść mi fragment, gdzie roszczę sobie prawo do dyktowania Ci co masz robić? Rozumiem, że tylko Wy macie prawo pisać kiedy nasze pieniądze są marnowane (mówię o osobach, które już odprowadzają podatki) - w tym wypadku na szkolenia?
Aha, nawiasem mówiąc, za studia płacę. Wcześniej za szkołę płacili moi rodzice (prywatna).
Brak argumentu ZA takim przymusem jest wystarczającym argumentem, by tego nie wprowadzać, w tym rzecz. A do tej pory nie podałeś żadnego argumentu za, poza "musicie coś dać od siebie", więc w tym momencie kończę polemikę z tobą. To, co ty tutaj uskuteczniasz, to nawet nie jest nacjonalizm. To jest komunizm. Zaraz jeszcze wyjedziesz pewnie, że powinien być obowiązek pracy.Cytuj:
Swoją drogą, jedynym argumentem przeciwko spełnianiu swoich obowiązków jest "nie zrobię tego, bo nikt mnie do niczego nie będzie zmuszał". Rzeczywiście sensowny argument.
Poprawka. To państwo cały czas bierze, bierze, bierze od nas. Nie na odwrót.
Nie. Osoba chcąca mieć broń powinna mieć możliwość pójść do sklepu z bronią i sobie ją kupić. To, że ty jesteś za głupi, by móc posiadać broń i potrzebujesz jakiegoś śmiesznego szkolenia, to ok, nie musisz jej posiadać, a na szkolenie się możesz gdzieś zapisać. Ale to nie jest powód, by wszystkim zabrać możliwość posiadania broni i kazać przechodzić te szkolenia razem z tobą.Cytuj:
To że jesteś Tibia 77 za głupi i nie możesz używać broni właśnie wynika z braku takich szkoleń osoba starająca się o pozwolenie na broń powinna mieć udokumentowane kilkanascie/dziesiąt godzin z posługiwania się taką....
to samo. nie mierzcie wszystkich swoja miaraCytuj:
Studiuję, mieszkam sam, utrzymuję się sam, opłacam sobie studia. Ile razy jeszcze podacie takie zjebane argumentowanie?
poczytalem o tym troche i wyglada na to, ze to dopiero ruszy jak bedzie taka potrzeba, a nie ze kazdy bedzie przeszkolony dla zasady. moze do tego czasu juz mnie nie bedzie w tym guwnokraju
No tak, zapomnialem POLSKA KRAJ DOBROBYTU.
Ucze sie od 10 lat prywatnie.
Od dobrych 8 lecze sie prywatnie.
Policja zamiast mi pomagac tylko kombinuje jak na mnie pryciac kase.
Politycy robia mnie w chuja non stop.
No w sumie w chuj jestem winnu temu kraju. Najbardziej to, ze ojciec od 13-15 lat mieszka w niemczech i zarabia na to wszystko.
A od panstwa to nic nie dostalem bo wszystko oplacam z ojcowych pieniedzy!!!
Wiec jakie kurwa tylko brac?! XD
Nic mi kraj nie daje, nie czuje sie zobowiazany go bronic.
Z dobrym kapitanem sie solidaryzujemy, chujowego opuszczamy. Tyle w temacie.
Brak argumentu PRZECIW takiemu przymusowi jest wystarczającym argumentem, by to wprowadzić, w tym rzecz.
Ale w sumie macie rację, nie powinno być to obowiązkowe - kto chce skorzystać, korzysta, a kto nie chce nie korzysta. Ja chętnie bym wziął w tym udział, bo zawsze to jakieś wyzwanie i szansa na rozwój - zakładając, że szkolenie byłoby przeprowadzone w odpowiedni sposób.
Przeczytaj sobie co napisales i zastanow sie co popelniles.
To chyba faszyzm?
Wlasnie dlatego druga poprawka do konstytucji gwarantuje obywatelowi dostep do broni.
T. Jefferson (trzeci prezydent USA) mial powiedziec:
Cytuj:
Kiedy rząd obawia się obywateli, wtedy mamy wolność. Kiedy obywatele boją się rządu, to jest tyrania. Najsilniejszym argumentem za utrzymaniem prawa do posiadania i noszenia broni jest prawo do obrony – w ostateczności przy użyciu broni – przed tyranią rządu.
Trochę beka bo i tak większość tych, którzy się "buntujom" (tak, tak prawie jak Komorowski) gdyby dostało wezwanie (o ile oczywiście by było to obowiązkowe) w trymigach by się zjawili na miejscu. Każdy jest kozakiem do czasu i szczeka co to nie on, a jak przychodzi co do czego to i tak podwija ogonek i stawia się w wyznaczonym miejscu.
Ale czy ktoś powiedział cokolwiek o buntowaniu? Nie rozróżniasz wypowiadania własnego zdania i wygłaszania sprzeciwu od podporządkowywania się ustalonym zasadom (wbrew woli obywateli)?
Oczywiście, że bym się stawił na takie szkolenie, gdybym dostał wezwanie, bo nie chciałbym ponosić kary, ale nie zmienia to faktu, że mogę się na ten temat wypowiedzieć.
Nie ma argumentów za - wystarczający argument, żeby nie wprowadzać.
Nie ma argumentów przeciw - nie wystarczający argument, żeby wprowadzać.
Brak argumentów za, nie pozwala na odrzucenie hipotezy, natomiast brak argumentów przeciw pozwala przypuszczać, że hipoteza jest prawdziwa, lecz niekoniecznie tak musi być. W przypadku, gdy znajdujemy argument przeciw hipoteza jest odrzucana. Czyli na logikę, co jest mocniejszym argumentem - to, że nie ma argumentów za, czy że nie ma argumentów przeciw?
Wytłumaczcie mi mój błąd, chętnie się do niego przyznam, jeśli rzeczywiście go popełniłem.
Jeszcze tego tu brakowalo haha
Nie rozumiesz, ze to inna sprawa jak mama oczekuje od ciebie, ze schowasz kubek po herbacie po wypiciu do zmywarki niz jak panstwo chce cie wyslac na jakies szkolenie? Mama nie wpakuje cie do wiezienia, najwyzej nie da ci kieszonkowego i nie kupisz kubusia w gimbazie
juz lapiesz? Rodzice cie utrzymuja na poczatku zycia wiec maja prawo czegos wymagac, panstwo nie daje ci nic, takze nie moze ode mnie niczego oczekiwac
My tu nie dowodzimy prawdziwości (lub nie) jakiejś tezy, tylko rozważamy sens i cel podjęcia jakiegoś działania. Widzisz różnicę?
Jak widać, znać zasady logiki nie wystarczy, żeby umieć je stosować i logicznie myśleć.
I skoro nie potrafisz wskazać sensu w tym działaniu, to sorry, ale musisz być idiotą, żeby się przy nim upierać.
Tematy przewodnie z działu Hyde Park. Wiesz co to jest?
Żadne tabsiki nie pomagają przy obcowaniu z twoją osobą.
Ktoś ma jakiś artykuł, wypowiedź kogoś obeznanego w temacie, czy takie szkolenia w końcu mogą być obowiązkowe dla niektórych/wszystkich czy w ogóle tylko dla chętnych? Ciężko doszukać się informacji w tym temacie.
Po pierwsze nie dowodzi się prawdziwości tezy, bo teza z definicji zawsze jest prawdziwa. Możemy dowodzić prawdziwość (lub nie) hipotezy.
Rozważając cel lub sens podjęcia jakiegoś działania, chcąc nie chcąc musisz postawić jakąś hipotezę.
A skoro napisałeś, że piszę bzdury, to mi to udowodnij, bo na razie nie widać tutaj ani logicznego myślenia, ani zasad logiki, a już na pewno umiejętności posługiwania się nimi.
Logicznie prawdziwe może być zdanie, że jeżeli w Warszawie świeci słońce, to Adam Małysz ma wąsy. Co nie znaczy, że jest to prawda w ogóle i że mamy w ten sposób dyskutować. My tu nie prowadzimy sporu akademickiego, a ty może i znasz zasady logiki, ale zupełnie nie ogarniasz do czego się je stosuje.
A słowo "teza" funkcjonuje też w języku polskim jako "założenie, które ktoś zamierza udowodnić". Zajrzyj do słownika, zanim zaczniesz pouczać innych.
I żebym mógł udowodnić, że piszesz bzdury, to najpierw musiałbyś coś napisać, a do tej pory nie podjąłeś żadnej próby argumentacji dlaczego powinniśmy te obowiązkowe szkolenia wprowadzać. Od tego należy zacząć, jeśli się rozważa podjęcie jakiegoś działania. Nikt myślący nie podejmuje się czegoś na takiej zasadzie, że nie ma żadnego celu w niepodjęciu tego.
A mówiąc twoim językiem - nie postawiłeś żadnej sensownej hipotezy typu: "obowiązkowe szkolenia są korzystne, bo... [i tu powody]", której prawdziwość lub fałszywość można by dyskutować.
Kończę tę rozmowę, bo ty ewidentnie nie masz zamiaru podjąć rzeczowej dyskusji, więc albo trollujesz, albo jesteś totalnym betonem.
KrystianeK, musisz dac mi 3 stowy, wysle ci na pw nr konta. Jakis argument przeciwko? Nie podoba sie? Co mnie to obchodzi, dawaj hajs ;]
Ale dobrze, ze mialem takie szkolenie jeszcze w LO, mam na to papier, niech spierdalaja ;D
To akurat słuszne podejście. Masz pełne moralne prawo strzelić w ryj ścierwu, które robi zamach na twoją wolność. Mi się śniło ostatnio, że wojna wybuchła i podczas spierdalania do Niemiec odstrzeliłem kilku polaków (wśród nich było dwóch faszystów, którzy przyszli mnie zmusić do służby) i ruskich - po takim szkoleniu może ten sen miałby szanse się urzeczywistnić :P Choć trasę ucieczki wybrałbym chyba nieco inną, bo do Niemiec może być ciężko jak zablokują granicę (zresztą w śnie też się nie udało :P). A poza tym będzie wielu entuzjastów tej trasy. Ale to i tak nie zmienia faktu, że na żadne szkolenia się nie wybieram, a zwłaszcza przymusowe.
Jak ja się kurwa cieszę, że nie mam i nie będę miał dzieci, dzięki temu w przypadku takich akcji mam szeroki wachlarz możliwości. Dobrze, że jako gówniarz (<17 lat, bo potem już pojawił się antynatalizm) nie sprowadziłem nikogo na ten przegniły, latający owal, bo teraz miałbym przejebane z kombinowaniem.
Może to jest krok do przodu w celu wprowadzenia wolności posiadania broni, a takie szkolenia tylko nauczą posługiwać tą bronią ;)
Przecież każdy kto chce może iść na strzelnicę i się nauczyć. To jest krok w przeciwnym kierunku. Krok oddalający się od wolności, a idący w stronę totalitaryzmu.
Powtórzę cytat, który przywołał ktoś z poprzedniej strony:
Dla tych, którzy mówią, że to szkolenie nie jest dla państwa, tylko dla obywateli, żeby mogli bronić się przed Ruskimi. Czy jak Ruscy wejdą do Polski to zrobią holocaust Polaków i będą chcieli wymordować nasz naród? Nie ma sensu zabijać swoich poddanych - po prostu zamiast płacić podatki III RP będziemy płacić podatki Federacji Rosyjskiej i taka będzie różnica.Cytuj:
Kiedy rząd obawia się obywateli, wtedy mamy wolność. Kiedy obywatele boją się rządu, to jest tyrania. Najsilniejszym argumentem za utrzymaniem prawa do posiadania i noszenia broni jest prawo do obrony – w ostateczności przy użyciu broni – przed tyranią rządu.
I ci najwięksi piewcy wolności i niezawisłości Polski popierają integrację europejską. Co za różnica czy Polska jest podległa Federacji Rosyjskiej czy Unii Europejskiej? Tak czy siak jest zależna od większej siły.
Mamy po prostu do czynienia z debilną polityką rządu. Zatrudniają za mało zawodowych szeregowych, bo szkoda im pieniędzy i nie chcą im płacić potem emerytur wojskowych - co za problem, najwyżej powoła się do woja 200 000 ludzi z 3-tygodniowym przeszkoleniem wojskowym jako mięso armatnie.
Kolejna rzecz: żadne przeszkolenie wojskowe na nic ci się nie zda "jak wejdą Ruscy" jak nie będziesz miał w domu shotguna, a nie będziesz miał bo niewolnikowi nie wolno.
Chodzi tylko i wyłącznie o ewentualne mięso armatnie (a de facto chodzi o efekt odstraszający, żeby pokazać Ruskim, że "jesteśmy gotowi" chociaż nie jesteśmy)
Już widzę, jak wszyscy strzelacie ludziom w twarz i uciekacie za granicę, no no... Mogę się założyć, że zdecydowana większość tych mówiących "nigdzie nie pójdę" poleci za wezwaniem, bo specjalnie nie będą mieć innego wyjścia. Zakładając, że będzie to bezwzględnie obowiązkowe.
W internecie zawsze głośno krzyczymy, a jak przychodzi co do czego, to nikt głosu nie podnosi i robi, co mu się każe - tak to już u nas jest.
Ale mi nie chodziło tutaj o wezwanie na ten "trening", tylko na wojnę - miałem na myśli oficjalne "Call to Arms" w przypadku ewentualnego najazdu Rosji. Jakbym dostał obowiązkowe wezwanie na trening to bym uciekł po prostu z kraju i tyle - po co strzelać? :P
Już jest coraz więcej informacji potwierdzających, że to jest obowiązkowe tylko z nazwy i dotyczy tylko ochotników, ale tutaj rozmawiamy o ewentualnościach. Trzeba mieć rękę na pulsie.
Tylko że ja na prawdę nie miałbym wyboru. Po pierwsze żaden faszysta nie rozkaże mi ściąć włosów, ale to mniejszy problem. Najważniejszy jest tutaj mój weganizm, którego na pewno nie porzucę, zwłaszcza dla zabawy na jakimś poligonie. I wracając do pierwszej części twojego posta - gdybym był zmuszony strzeliłbym bez zawahania w osobę, która próbowałaby mnie zmusić do porzucenia mojej filozofii. Chyba że ogarnąłbym na szybko absorpcję energii kosmicznej ^^
Ale generalnie tak jak napisałem - ten pobór niemal na pewno nie jest obowiązkowy. Choć wypada pozostać czujnym i na wszelki wypadek mieć plan awaryjny, gdyby podobne, ale już obowiązkowe "zabawy" nastąpiły w przyszłości.
Zwiałbyś z kraju z powodu treningu? O.o A to dobre :D
Jestem jeszcze w stanie zrozumieć ludzi, którzy gadają o "zajebaniu" komuś, bo temu nie towarzyszy jakaś straszna blokada psychiczna, szczególnie kiedy ktoś gdzieśtam już parę razy się pobił. Ale mówić o strzelaniu do ludzi (i to nie na wojnie, kiedy oni strzelają do nas), jakby to było zabijanie komarów, to dla mnie totalna abstrakcja i chyba nieświadomość autorów takich wypowiedzi.
Z resztą, jeśli wojna do nas przyjdzie - nieważne z której strony - to na Polsce raczej się nie zatrzyma, także prędzej czy później i tak najpewniej na nią trafimy.
tibia77
Najbardziej rozsądne i merytoryczne posty, propsuje
Wczoraj obejrzałem trochę tvn24 (:P) i w sumie nic żaden konkretnej wzmianki o tej decyzji kopaczowej nie było, a myślę że gdyby to było coś poważnego to media raczej by o tym trąbiły.
Tak czy inaczej ja pozostaje przy swoim wojna czy nie wojna nikt ze mnie tarczy strzelniczej dla ruskich nie zrobi, jakbym był patriotą i chciał być żołnierzem to bym sam wybrał ten kierunek. Państwo w niczym mi nie pomaga, ba jestem wdzięczny gdy nie przeszkadza więc nigdy nie czułem żadnego moralnego obowiązku bycia "gotowym" na wypadek czegokolwiek co miałoby wysłać mnie na front.
Zresztą takie szkolenia przyniosą tylko straty (i czasowe i materialne) nie lepiej po prostu skupić się na modernizacji obecnej profesjonalnej armii i zagłębiania naszych stosunków gospodarczych (zwłaszcza z Rosją) - wtedy nie będzie potrzeby zasłania się "rezerwa" bo silna armia + powiązania gospodarcze uchronią nas przed konfliktami.
Reasumując, tej całej dyskusji nie byłoby gdyby nasz rząd prowadził bardziej rozsądną politykę względem Rosji zamiast udawać wielkiego przyjaciela Ukrainy i teraz dostawać za to po dupie podczas gdy Niemcy i Francja ciągną $$ z Rosji mając wyjebane na Ukraine (no przynajmniej do tej pory tak było teraz niby jakaś armia wspólna europejska ma być rotfl.)
Gdybyś był czarnym niewolnikiem na plantacji bawełny to wypowiadałbyś się tak w stosunku do swoich czarnych braci:
Cytuj:
No, no, już widzę jak się buntujecie przeciwko Panom. Przy zbieraniu bawełny tylko gadacie a jak stoi jakiś biały obok to nawet się nie odezwą. Niewolnictwo murzynów jest naturalne i każdy czarnuch powinien służyć swojemu Panu, dobrze mu to zrobi. To nasz patriotyczny obowiązek. Ja jestem dobrym czarnuchem i jestem na każde skinienie mojego Pana i się z tym nie kryję. Gdyby uwolnić murzynów to zaraz zaczęli by uprawiać pijaństwo i kraść małpom banany. Dobry dryl, bat nad karkiem i pomiatanie nam służy, bo uczy szacunku i dyscypliny.
Mówisz o polityce ustępstw? Już raz mieliśmy przykład do czego prowadzi taka polityka. Efektem była II wojna światowa.
Aktualnie to samo dzieje się na Ukrainie.
Ruscy, takie trochę śmieszki:
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1329,tit...?ticaid=1147e7
Takie bezczelne wypowiedzi są pierwszymi efektami prowadzenia polityki ustępstw.
Bawią mnie wypowiedzi tych wszystkich miłujących wolność, którzy z taką lekkością mówią, o tym że dla nich to bez różnicy, czy tu będzie Polska, czy Rosja. Przecież Rosja to taki piękny kraj, gdzie panuje wolność słowa, każdy ma prawo wyrazić swoje niezadowolenie wobec władzy, a najbardziej aktywni w tym temacie są szczególnie doceniani, poprzez wycieczki do ekskluzywnych obozów na Syberii, bądź windą do nieba.
czemu sie tego tak cykacie
ja jak sie dowiedzialem jakos 2 marca, ze jest mozliwosc takiego szkolenia (o obowiazku wtedy jeszcze nikt nie slyszal) to sobie pomyslalem, ze chetnie (zalezy jeszcze w jaki sposob by to bylo przeprowadzone) bym sie przeszkolil
uciekanie z kraju z powodu szkolenia? XD
Zastanawialem sie, czy istnieje w scenariusz, w ktorym z wlasnej, nieprzymusowej woli, stawilbym sie na pobór i poszedl na front. Pierwsza mysl to oczywiscie - "nie". Po krotkim namysle, znalazlem taki scenariusz. Ciekawy jestem, czy ktos jeszcze sie pod tym podpisze.
XVIII wiek, Ameryka.
Mysle, ze gdyby "rewolucja wolnosciowa" miala miejsce w Polsce (np grupa ludzi zbuntowalaby sie przeciwko panstwu) i gdybym mogl jasno okreslisc ze jedna ze stron ma wizje "tego co nastapi pozniej" zblizona do mojej i gdy wiedzialbym, ze szansa na wygranie takiej wojny jest realna - mysle, ze nie mialbym nic przeciwko "przeszkoleniu sie" i pewnie rozwazylbym mozliwosc zaciagniecia sie do wojska.Cytuj:
Narastający od wielu lat konflikt był konsekwencją rosnącego sprzeciwu kolonii wobec polityki brytyjskiej, a zwłaszcza dążeń Wielkiej Brytanii do ograniczenia ich samorządu, hamowania rozwoju i zwiększania czerpanych z nich dochodów, głównie przez nakładanie nowych podatków. (...) Pojęć demokracja i republika używano w starożytnej Grecji i Rzymie, jednak dopiero po rewolucji amerykańskiej zostały one wprowadzone w życie w formie rządu, którego władza opierała się na prawach jednostki, a nie na woli władcy lub grupy dzierżącej władzę.
Niekoniecznie bylaby to madra decyzja, ale jesli juz mialbym ryzykowac zycie - to chcialbym to zrobic w imie czegos z czym sie identyfikuje i czego chcialbym bronic.
W przypadku panstwa polskiego - nie ma tu mowy o zadnej identyfikacji z mojej strony. Ba, watpie ze znalazlo by sie wiele osob chcacych bronic obecnej formy panstwa, kierujac sie pobudkami ideowymi.
Absolutnie nie, ale to są dwie różne sprawy.
Mnie też jest bardzo daleko do nadstawiania karku za ten kraj i też jestem przeciwny wszelkim przejawom przymusu ze strony rządu. Niemniej uważam, że takie szkolenie (o ile to naprawdę będzie szkolenie, a nie cyrk), może kiedyś bardzo mi się przydać. Dobrze przecież wiemy, że wojna nie puka do drzwi z pytaniem "Czy mogę wejść?". Wszystkie te plany wyjazdów, ucieczek, strzelania Polakom w twarz, byleby nie iść do woja, mogą wziąć w łeb w jednej chwili - zapewne niejeden porządnie się przejechał na takim myśleniu.
Dlatego w tym wypadku nie będę oponował i krzyczał "gwałcą moje prawa!!!!", tylko pójdę i postaram się - dla siebie - wyciągnąć najwięcej, ile się da.
W ogóle takie szkolenie jest płatne zakładając, że będą brać na nie ?
Jakbym żył w wolnym kraju, w którym państwo by o tą wolność pośrednio dbało to w przypadku napaści na taki kraj raczej stanąłbym do walki. Walczyłbym wtedy nie tylko o wolność danego kraju, ale także o swoją, którą ten kraj mi do tej pory zapewniał.
O tym już się wypowiadałem - w przypadku rewolucji jakiejś ideologii bądź filozofii, która jest mi bliska dołączyłbym do walk. Ale to jest zupełnie inna sprawa, w przypadku takiej rewolty walczysz za swoje wartości i ludzi tobie podobnych.
Już ci pisałem, jaki jest powód. Tu nie chodzi tylko o tydzień czy dwa poświęcony na ten trening, tylko o czekającą mnie na nim głodówkę. Zresztą sam fakt, że państwo w taki sposób narusza wolność jednostki byłby sygnałem, że może być dużo gorzej.
Zakladajac, ze faktycznie chcieliby placic za wziecie udzialu w takim szkoleniu:
- urzednik pobiera od Ciebie podatek
- czesc podatku idzie na obsluge podsatku
- reszta wraca do Ciebie jako wynagrodzenie za odbycie szkolenia
calkiem sensownie, prawda?
Takie pytanie do tych, co krzyczą "facet to facet", "trzeba mieć jaja" "pizdy nie pójdą" - czy z waszej definicji mężczyzna to ktoś kto zapiernicza od 6 rano na budowie, codziennie jest na silowni, jest napakowany niczym Pudzian i nie ma skrupułów przed daniem komuś w mordę?
Czyli taki lekarz, prawnik, ogółem człowiek nie pracujący ruchowo, utrzymujący liczną rodzinę i zarabiający dużo kasy to pinda bo nie umie posłużyć się karabinem, nie jest sprawny i ma trochę godności nie uciekając się do przemocy? Z góry jest ciotą - przecież nic nie da w wojsku i nie ma znaczenia to, że jest przydatny inaczej?
Wiadomo, że najwięcej wydzierają się ci, którzy mają najmniej do powiedzenia, także nie wiem czy jest sens takich ludzi pytać o cokolwiek.
@up: A z tym się absolutnie nie zgodzę. Dlaczego fakt, że mam jakąś wizję kim powinien być i jak zachowywać się mężczyzna, czyni ze mnie amebę?
Ty wiesz, że to jest twoja wizja, więc o ile nie będziesz jej wymuszał na innych to jest w porządku. Pisałem tutaj o ludziach, którzy urojone cechy "damskie" i "męskie" uważają za wręcz boskie prawo i przypierdalają się do każdego, kto uważa inaczej.
Trochę nieprecyzyjnie się wyżej wyraziłem, przepraszam.
Osobiście w ogóle uważam te podziały za wytwór kultury, za złudę.
Tytuł "ameby" w tej kategorii przysługuje tym, którzy nie dostrzegają tego, że takie podziały są sztuczne i uważają je za "prawdę objawioną".
Przykładowo Krystianek, który zaaprobował tą jakże zacną, faszystowską ideę i dodał :
Jeżeli ktoś ma jakieś tam swoje wyobrażenia i nie wpierdala się z nimi w życie innych to jest w porządku. Choć i tak uważam to za "ograniczanie percepcji".