Jesteś zbyt inteligentny dla nas, prostych ludzi
Wersja do druku
Jesteś zbyt inteligentny dla nas, prostych ludzi
no ale przeciez mialy byc te trupy na ulicach po zatrutych szczepionkach, halo co jest??????
Z pamiętnika ozdrowieńca. Aktualizacja.
Na dzień 16.02.2021, węch i smak dalej w dupie, rozróżniam słodki i słony smak, czuję mocniejsze perfumy ale dalej czuję amoniakowy posmród, nasila się przy wąchaniu mięs i jajek. Doszły też omamy papierosowe chociaż nie palę. Do diety doszła wziewka sterydowa Miflonide bo dalej problemy z oddychaniem. Przypominam męczę się tak od 08.11.2020r. Wtedy zakończyłem leczenie Kowid.
Odnośnie pozostałych kwestii, dalej mam zbędny balast i wpierdalam kateringi, coś tam zbijam. Znowu wątroba dostała po piździe od leków i sterydów więc do diety wrócił Heparegen. Morfologia w normie poza właśnie ALT (norma ~40 u mnie około 85).
Plany podbicia koziego wierchu w sandałach na razie wstrzymane - brak miejsc w hotelach w zakopcu i okolicach.
Rekord skoczni w Obersdorfie w kategorii 120kg + dalej nie pobity.
Elo.
jak by nie było żądnych lockdownów to byśmy już mieli wirusika z głowy pewnie :( kto by miał umrzeć ten by umarł problem taki że chujowa służba zdrowia i by chuj bombki strzelił ahh polsza taka piękna. BTW. @cowboy ; jak ty taki obeznany w tych sprawach medycznych to powiedz mi dlaczego szpital na narodowym świeci pustkami przez całą pandemie a ludzie z zawałem umierają na prakingu dla karetek bo nie ma miejsca w szpitalach?
Może dlatego, że Szpital Narodowy na początku przyjmował tylko lekko przeziębionych studenciaków, którzy se cięli w karciochy razem z lekarzami i nawet pod tlenem nie byli cały czas?
Poza tym te szpitale polowe to jest jeden wielki wał, wiadomo że bardziej się opłaca mieć puste łóżka (hajs za gotowość dużo większy niż za zajętość) to i nie palą się do wypełniania. Pomimo tego Narodowy jest w połowie zajęty, a więc coś tam działa.
A w szpitalach miejsce jest, ale pojebane procedury przyjęcia są problemem dla pilnych przypadków. Oczywiście zdarzały się akcje, że szpital był przepełniony, ale to nie było na skalę kraju, a miasta, powiatu.
Słowo klucz to organizacja tego burdelu i odpowiednie procedury przyjęcia pacjentów. Nikt o to do dziś nie zadbał, dodatkowo w chuju wszyscy mają obostrzenia w szpitalach i np. zdarzają się wizyty u pacjentów tak o, od buta, które potem kończą się zarażeniem całego oddziału (potwierdzone info, a nie jakiś żart). To nie może działać skoro takie akcje są na porządku dziennym.
Prawda jest taka, że jakby każdy kurwa nosił maskę na ryju (i to nie szmatę z gaci starego jak 3/4 społeczeństwa) i trzymał ten jebany odstęp, dezynfekował ręce (i mył je chociaż co jakiś czas, bo dalej z tym są ogromne problemy w narodzie), to kurwa skala problemu byłaby dużo, ale to dużo mniejsza. Nic by nie trzeba było zamykać, zrobić tylko sensowne odstępy, dezynfekcje powierzchni itd. i byśmy se bajlando żyli. No ale nie, wielkiego Bolaga potomka Husarii nie można do niczego zmusić i jak będzie ci chciał sapać na kark w Biedronce to sapać będzie i chuj ci do tego.
I jeszcze najlepsza argumentacja, kurwa nie wyrabiam z tym - "I tak każdy może się wszędzie zarazić, po co się stosować, po co ograniczyć kontakty z rodziną i znajomymi. No bo wiesz, moi rodzice już przeszli no wiesz, takie życie, i tak do pracy chodzą itd., to przecież nie będę ograniczał wizyt u nich bo oni się tak samo mogą jak ja zarazić, a to, że mój partner/ka pracuje w ochronie zdrowia/dużym zakładzie produkcyjnym na zmiany itp., to nie ma żadnego znaczenia przecież no, żadnego nie ma. To co, idziemy na piwko do mnie, będzie Krzysiek i Maciek, a potem wpadnie jeszcze Waldek prosto z szychty na kopalni".
Jak by to tak wyglądało jak piszesz to byśmy mieli tego wirusa do 2100 roku szwecja jakoś świetnie sobie poradziła i zero zakazęn da się? Da. Odpornośc stadna to chyba jedyne wyjscie(no i szczepionki ofc.). Jak w szwecji zadziałało to czemu reszta krajów nie idzie tym tropem? Wiadomo że w polsce by się służba zdrowia wyjebała na plecy ale bogate kraje chyba mogły by sobie na to pozwolić. Ale nie kurwa najlepiej zamknąć ludzi na 2 miesiące w domu a pozniej powtórka z rozrywki i takie błedne koło.
I prosze panstwa klasyczny przyklad jak plandemia zniszczyla normalnego, zdrowego mezczyzne. Przez rok siedzenia w domu oslabil organizm, kondyche, ukisil z 30kg nadwagi i teraz po zwyklej grypie gosc sie zbiera 3 miesiac. Dobrze, ze ja to od poczatku w dupie mialem i zajadalem sie swiezymi grejpfrutami, chodzilem na silownie i dbalem o kondycje fizyczna, dzieki czemu na jakis miesiac po chorobie czuje sie lepiej niz przed (to pewnie temu, ze przed rozkurwilem noge i 1,5 miesiaca siedzialem na pizdzie w domu xD ). Jestem z Toba Sura. Pamietaj o zdrowym odzywianiu, grejprfurtach i regularnym ruchu (uwaga jak raz na 2 tygodnie zrobisz 30 km spaceru to nie znaczy, ze mozesz pozniej 2 tygodnie siedziec w fotelu przed telewizorem). Pozdrawiam!
Szwecja to inny styl życia, itd. Angole próbowali zrobić to co szwedzi i nie wyszło to dobrze. Angole to niehigieniczne brudasy. Z wolakami by było to samo. I akurat przy tej chorobie coś takiego jak odporność stadna nie istnieje tak samo jak przy grypie czy innych zakażeniach wirusowych. Możesz zarazić się ponownie i za każdym razem będziesz przechodził gorzej bo będzie postępowała niewydolność płuc.
https://i.imgur.com/YDlpDVx.png
to sa kraje z ktorymi nalezy szwecje porowynywac, a nie z polsza obsrana i sonka dobrze mowi xD
a co do narodowego to mex tez dobrze mowi, pomysl byl dobry a wykonanie pisowskie
pzdr expert
Ziomuś oddałbym życie, żeby mieć możliwość choć tydzień posiedzieć na dupie w domu z piwskiem w łapie XD Niestety takie uroki pracy na swoim. Na siłownię już z 15 lat chodzę fakt, że nie regularnie, czasami bywa, że miesiąc nie pójdę ale i tak jestem podejrzewam lepszy od połowy narodu co przyspawało dupsko do fotela przed telewizorem. Rodzisz się z pewną odpornością i wpierdalanie tony grejpfrutów miesięcznie ma tylko nieznaczny wpływ na jej podniesienie.
Jeżeli urodziłeś się z chujową odpornością, choćbyś był lewandowską, chodakowska, pudzianem w jednej osobie i wpierdalał najzdrowsze żarcie świata możesz pierdolnąć w trumienkę na zwykły katar.
pudzian niesmiertelny
To jaką ty masz odporność w końcu dobrą czy zła? Bo ja np. faktycznie chory w dorosłym życiu byłem tylko raz i to z własnej głupoty bo spocony i źle ubrany chodziłem po mrozie i mi zatoki dojebało. Jak mam gorączke to max jeden dzień jak majster a nie prowadze jakiegoś super zdrowego trybu życia. Jak masz słabą odporność to cię dojebało no cóż masz pecha trzeba się bardziej pilnować niż inni.
ja mam genetycznie spierdolone serce i nawet zwykla letka grypka moze sie skonczyc np zapaleniem osierdzia i opuszczeniem party :pepehands
warto przypomniec najwazniejsze - ze nie udowodniono jeszcze istnienia tego "wirusa", a mamy juz prawie 1,5 roku (((pandemii))). cos tu chyba nie gra, jak myslicie?
dokladnie nalezy tez dodac ze w zeszlym tygodniu w Pile przylapano na goracym uczynku koronawirusa duszacego niejaka Haline P. (lat 79) jednak po przewiezieniu na komende okazalo sie ze to nie koronawirus, a pijany sasiad pani Haliny, Kajetan I. (lat 40 i 4), takze na ta chwile dowoduw dalej brak
xDDDDDD
xD
a czy ktoś już udowodnił że wirusa nie ma?
Nie wiem przyjacielu, też bardzo rzadko chorowałem w dorosłym życiu, ale za małolata co roku na jesieni miałem anginę. Widzisz jak ta choroba jest nieprzewidywalna. Ostatnio oglądałem reportaż z jednego szpitala było więcej ludzi młodych niż seniorów. Był gość 28 lat bez innych chorób pod respiratorem.
No raczej. U mnie na osiedlu taka faza, że aż dwóch sąsiadów mi wywieźli na wyspy Cooka, a oficjalnie powiedzieli, że zmarli na COVID. Przykładają się skurwysyny do swojej roboty, trzeba im oddać - realizm na wysokim poziomie.
Jeszcze chwilę tak popustuje i walę mu perma, bo ten gość odkleja się z każdym dniem bardziej i już jest drugim Psem
Kurwa ale zaraz pisiory skrócą nam smycz. Pięknie otworzyli przed piątkiem i walentynkami bydłu stoki i hotele, jebane bydło pojechało na te hotele i stoki i chuj teraz znowu gurka zakażeń
Nie wiem. Wiem jedynie, ze twierdzenie, iz chorowales na (((covid))) jest nieuprawnione wobec faktow, ktore przytoczylem w poprzednim poscie.
No wieksza czesc tzw. lekarzy zostala po prostu oszukana, przyjela bezkrytycznie podane do wierzenia bzdury o (((pandemii))) i jest szczerze przekonana, ze to wszystko naprawde i "pomagaja" ludziom - wiec generalnie nie przypisywalbym tym ludziom zlej woli (chociaz o postawienie takiego zarzutu mozna sie pokusic zwlaszcza biorac pod uwage nazwijmy to zachety finansowe). W tym miejscu trzeba przeciez zauwazyc, ze w istocie taki stan rzeczy nie jest przeciez niczym niezwyklym i taka sama sytuacje obserwujemy na plaszczyznie calej medycyny jako takiej i powiedzmy zagadnien okolomedycznych. Na szczescie zawsze znajduje sie grupa lekarzy i naukowcow (a na nieszczescie zawsze bedzie to zdecydowana mniejszosc z oczywistych powodow), ktora obnaza falsz, pozostaje wierna metodzie naukowej i prawdzie oraz wytrwale dazy do jej poznania i podzielenia sie nia z innymi - czesto placac za to duza cene, za co nalezy im sie szacunek i najwieksze uznanie z naszej strony.
Patrzac na kolejki w bielsku po 150 osob do TkMaxa czy kilku kilometrowe kolejki samochodow do Szczyrku oraz kilkudziesiecio (set?) metrowe kolejki do kolejki na gurke zeby se pozjezdzac 3 minuty uwazam, ze nikt nie mial tak bardzo racji jak Koronaboy i tu z tego miejsca popieram go calym serduszkiem i otuz uwazam, ze powinni tych skurwialych polakow pozamykac w klatkach, a nie jakies pseudokwarantanny robic. Wszystko powinno byc zamkniete i zwierzaki niech siedza w domu. Nawet pierdolonych rekawiczek w galerii sie nie da kupic bo pierdolone polaki tam siedza od rana do nocy i mozna zapomniec o kupieniu czegokolwiek nawet o 11.00 rano w srode.
doktor ziemba
Potwierdzam, to jebane bydło powinno być wsadzone do wagonów i zamknięte wiadomo gdzie na parę miesięcy. Wtedy przynajmniej normalni ludzie mogliby kurwa żyć w tym kraju, a nie wiecznie przeciskać się przez motłoch próbując utrzymać jakikolwiek dystans. Już nawet nie mówię o tym, że większość tych cymbałów nosi swoje małpie kinole na wierzchu i zadowoleni. Hurra, husaria!
i amerykanski profesor gregory brown
@
https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/...ach-i-zgonach/
zaszczepionych ponad 2 mln, nopow 2 tys (0.1%), a tych 'powazniejszych' 300 (0.015%). cusz - kowbojek zajebany znowu mial racje, maskotek i inne waljandury sie pomylily, no trudno moze nastepnym razemCytuj:
Do Państwowej Inspekcji Sanitarnej po szczepieniu przeciw COVID-19 wpłynęło dotąd 1950 zgłoszeń niepożądanych odczynów poszczepiennych, w tym 1635 łagodnych, objawiających się zaczerwienieniem oraz krótkotrwałą bolesnością w miejscu wkłucia.
@
https://sejm.gov.pl/Sejm9.nsf/transm...58679004AFC8D#
konferencja komisji zdrowia nt programu szczepien w polsce, kurwa jaka zenada xD
chlop oburzony ze go o cokolwiek pytaja i na zadne pytania nie odpowiada tylko sie drze i wyzywa od ignorantow xD
No spoko, tytuł do klikania i tyle. Najlepiej że nazywasz kogoś ciemnotą, i piszesz o jakimś zjawisku, które ma też zastosowanie do szczepionek :) Najlepsze jest to że już słyszałem, że na wirusa trzeba będzie się szczepić co roku, bo uwaga mutuje :) Fajna przyszłość nam się szykuje dzięki takim ludziom jak Ty. Ciągłe zamknięcia ludzi bo to bo tamto, to jest upodlające.
https://streamable.com/fcjln7
marsz stop nop w poznaniu, daje do myslenia
a tutaj bardzo rzeczowy wywiad, warto sb przeczytac
Cytuj:
Rozmowa z prof. Jarosławem D. Kasprzakiem, kierownikiem I Kliniki Kardiologii Uniwersytetu Medycznego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. Biegańskiego w Łodzi
Jacy byliście przed pandemią koronawirusa?
Byliśmy wiodącym ośrodkiem leczenia chorób układu krążenia z duża poradnią, kardiochirurgią i oddziałem rehabilitacji kardiologicznej.
Co się zmieniło?
Nadal pracuję w zespole znakomitych kardiologów. Tyle że leczymy wyłącznie pacjentów zakażonych koronawirusem, u których występują powikłania ze strony układu krążenia. Zajęliśmy się tym, bo szpital, w którym mieści się nasz oddział, został jesienią ubiegłego roku, gdy dramatycznie przybywało zachorowań, przemianowany na szpital covidowy. No i dlatego, że pacjenci z koronawirusem często potrzebują pomocy kardiologa.
Bardziej ci, którzy przed zakażeniem mieli problemy z sercem, czy ci, u których pojawiły się one przez koronawirusa?
Mamy doświadczenia z całym przekrojem problemu. Część chorych już się wcześniej leczyła na serce, a gdy dołączył do tego koronawirus, problem zrobił się jeszcze większy, bo to dodatkowe obciążenie dla układu krążenia - a poza tym z pozytywnym wynikiem na zwykły, „niecovidowy” oddział pacjenta nie przyjmą. U nas na odwrót - pozytywny test jest przepustką na oddział. Dzięki współpracy z zakaźnikami po wodzą pani prof. Anny Piekarskiej z uniwersyteckich klinik chorób zakaźnych nauczyliśmy się, jak się zabezpieczać przed zakażeniem, na co zwracać uwagę w przebiegu COVID-19 i walczyć o wyleczenie takich pacjentów.
Nabyliśmy pewnych kompetencji zakaźniczych, a przez ostatnie miesiące poczyniliśmy także mnóstwo własnych obserwacji na styku COVID-u i kardiologii. Z naszej wiedzy korzystają także ozdrowieńcy, którzy tuż po zakończeniu leczenia u nas poddawani są specjalistycznym terapiom. Oni mogliby wprawdzie leczyć się na zwykłych oddziałach kardiologicznych, ale tam często wstępu nie mają. Wszystko dlatego, że po przebytej chorobie wynik testu PCR na koronawirusa potrafi się dłużej okazywać dodatni, co bywa interpretowane jako zagrożenie dla kardiologii nieleczącej chorych zakaźnych.
Ale jest też trzecia grupa, czyli pacjenci, u których powikłania kardiologiczne pojawiły się w trakcie hospitalizacji covidowej, w związku z zakażeniem koronawirusem. To potężne wyzwanie, ale i ciekawe doświadczenie zawodowe.
W COVID-19 obawiamy się głównie problemów oddechowych.
W przypadku COVID-19 głównym wskazaniem do hospitalizacji jest desaturacja wskutek ciężkiego przebiegu infekcji oddechowej, zwykle zapalenia płuc. W skrócie – zazwyczaj pacjent trafia do szpitala, gdy ma problemy z oddychaniem powodujące spadek zawartości tlenu we krwi. I tak dzieje się w przypadku jednego na 6-7 chorych. A zajęcie serca w przebiegu COVID jest dużo częstsze, niż można przypuszczać. Spośród chorych hospitalizowanych nawet co czwarty lub piąty ma problemy z sercem.
Na czym one polegają?
Mogą być mylone z zawałem, bo w badaniach wychodzą podwyższone markery zawałowe. U chorych stwierdzany jest we krwi podwyższony poziom troponiny, czyli białka komórek serca uwalnianego do krwiobiegu w wyniku obumierania komórek. To właśnie dzieje się w przypadku zawałów – przed pandemią w takiej sytuacji zazwyczaj wykonywaliśmy koronarografię. W normalnej sytuacji kardiolog, widząc podwyższoną troponinę, mówił – wieźcie pacjenta jak najszybciej do pracowni hemodynamiki – tam znajdziecie zamkniętą tętnicę wieńcową.
Teraz pytamy, czy chory ma bóle w klatce piersiowej i czy są poważne zmiany w ekg., czy widać dynamikę i narastanie nieprawidłowości. Sam zawał występuje u pacjentów covidowych stosunkowo rzadko. Ale to nie znaczy, że wirus nie uszkadza serca – często jest ono „nadgryzione” w trakcie choroby. Bo silny odczyn zapalny uszkadza jego komórki, a dodatkowo są one także zagrożone w czasie niedotlenienia wywołanego zapaleniem płuc.
Czyli zawał nie jest typowym powikłaniem?
Klasyczny zawał nie. Ale zakrzepica już tak. Wiemy już, że koronawirus uszkadza drogi oddechowe, ale także śródbłonek wyścielający układ krążenia. Pandemia ujawniła jego bardzo nieprzyjemną cechę - prowokowanie powikłań zakrzepowych w organizmie. U co czwartego pacjenta z naszego oddziału obserwujemy tworzenie skrzepów i zatykanie naczyń zaopatrujących płuca. I to mimo stosowania leków zmniejszających krzepliwość! To trochę tak, jakby naruszony przez wirusa śródbłonek przestał być takim teflonem, po którym krew się ślizga i stał się szorstki. Nigdy nie mieliśmy jednocześnie tylu pacjentów z potwierdzoną zatorowością płucną. To jest unikalna cecha COVID-u. Bardzo dla pacjenta niebezpieczna.
Dlatego podajecie leki przeciwzakrzepowe?
Tak, i one niejednemu choremu uratowały życie. Jednak koronawirus to prawdziwy kameleon. Daje bardzo różnorodne, nieoczywiste objawy i trudne do przewidzenia efekty zakażenia. Zdarzało się, że u pacjentów covidowych dochodziło także do trudnych do opanowania krwawień, nawet udarów krwotocznych. Mamy świadomość tego zagrożenia, ale równocześnie panuje zgodna opinia, że ci pacjenci wymagają profilaktyki przeciwzakrzepowej.
Na początku koronawirus napawał nas panicznym strachem i porównywaliśmy go do eboli.
Teraz już wiemy, że jest znacznie mniej śmiercionośny niż ebola. Jednak jego skutki społeczne są dużo groźniejsze. Bardzo zjadliwy wirus może szerzyć się mniej sprawnie, bo sam przecina drogi transmisji. Pacjent jest zbyt chory, żeby chodzić i zakażać innych. A proszę zobaczyć, co mamy z koronawirusem. W przeciwieństwie do grypy, w której okres wylęgania choroby to 2-3 dni, okres od zakażenia do objawów w COVID-19 to 5-7 dni. I przez cały ten czas człowiek może zakażać. A 30 proc. chorych przebywa infekcję całkowicie bezobjawowo! Ten długi okres wylęgania oraz nieoczywiste często objawy sprawiają, że chorzy trafiają do lekarza z mocno zaawansowaną chorobą, gdy możemy starać się jedynie zmniejszać późne skutki infekcji, ale już nie hamować jej narastania, co byłoby zapewne skuteczniejsze.
Mamy leki, które mogłyby być skuteczne, gdyby podać je na samym początku infekcji, w czasie namnażania wirusa. W Polsce dostępny jest remdesivir - to jedyny na razie lek przeciwwirusowy, który ma udowodnione naukowo działanie u pacjenta hospitalizowanego, u którego pogarsza się saturacja.
To dlatego eksperci tak przestrzegają przed korzystaniem na własną rękę z koncentratorów tlenu i odwlekaniem wezwania lekarza?
Przy zauważalnej duszności czekanie w domu jest bardzo nierozsądne. Gdy przegapimy ten moment, w którym możemy skutecznie działać, pozostaje tylko gaszenie pożaru. A w końcu, jeśli stan się pogorszy – coraz intensywniejsza tlenoterapia, która w przypadku koronawirusa jest – powiedzmy szczerze - działaniem paliatywnym.
Standardem leczenia szpitalnego jest stosowanie przeciwzapalnych sterydów, żeby zmniejszyć uszkodzenie płuc, ważne jest też podawanie leków przeciwzakrzepowych. Tyle że nadal nie wiadomo, jaka dawka jest optymalna, czekamy na wyniki toczących się badań.
Kolejną ciekawą z naukowego punktu widzenia cechą postępu w terapii COVID-u jest „repurposing” leków, czyli testowanie medykamentów używanych wcześniej w innych zastosowaniach. Remdesivir to niezbyt udany lek na ebolę. A tocilizumab, który stosujemy w bardziej zaawansowanej fazie choroby, aby zmniejszyć objawy zapalenia płuc, to lek, który dotąd wykorzystywany był w reumatoidalnym zapaleniu stawów. Trzeba jednak przyznać, że żadna ze stosowanych aktualnie terapii nie jest przesadnie skuteczna. Być może dlatego, że z racji specyfiki choroby stosujemy je za późno.
Co by pan odpowiedział koronasceptykom, którzy mówią o „pseudopandemii” i „zwykłej grypie”?
Prawda jest taka, że 80 na 100 z nas przechorowuje COVID stosunkowo łagodnie lub wręcz skąpoobjawowo. Około 15 procent zarażonych będzie potrzebowało leczenia w szpitalu. A do 2 proc. ofiar SARS-CoV-2 umiera. Ale porównywanie COVID-19 do zwykłej grypy to duży błąd i niedocenianie przeciwnika.
Koronawirus charakteryzuje się dużo większą zakaźnością niż wirus grypy, jest dużo bardziej nieprzewidywalny i powoduje nawet pięciokrotnie wyższą śmiertelność. A rekonwalescencja jest zdecydowanie dłuższa niż w przypadku grypy. Tak ostrej i podstępnej, a przy tym tak rozpowszechnionej choroby zakaźnej jeszcze nie mieliśmy.
O ozdrowieńcach, którzy wcale nie są zdrowi, rozmawiałam z dr. Michałem Chudzikiem, który od wielu miesięcy bada osoby po przebytej infekcji. A pan jest kierownikiem naukowym tych badań.
Z inicjatywy pana dr. Chudzika zbudowaliśmy protokół naukowy, żeby sprawdzić, co się dzieje z ozdrowieńcami, także tymi, którzy przechorowali infekcję w domach i mogliby wpaść w „czarną dziurę”, zostać bez pomocy. A oni pomocy potrzebują, i to wielospecjalistycznej – od pulmonologa, kardiologa, internisty czy neurologa, aż po psychiatrę.
Zaobserwowaliśmy, że mniejsze nasilenie samej infekcji wcale nie oznacza szybkiego powrotu dobrego samopoczucia ozdrowieńca. Nawet u tych, u których choroba wyglądała jak nie najcięższa infekcja grypowa, dochodzi do ciągnących się powikłań: problemów z kondycją, duszności i pogorszenia kondycji, bólów w klatce piersiowej, problemów z pamięcią, obniżenia nastroju.
Wypuszczamy z oddziału pacjenta, który spełnia kryterium ozdrowieńca i już wiemy, że co najmniej kilkanaście procent tych osób będzie potrzebowało medycznej pomocy, często trafi ponownie do szpitala. Dlatego mówimy o długim cieniu COVID-u, czyli problemach zdrowotnych i powikłaniach, które ciągną się długimi miesiącami. Dopiero budujemy wiedzę, czego pacjentom najbardziej potrzeba. Bo wiemy już na pewno, że negatywny wynik testu na koronawirusa nie kończy sprawy.
Styczeń 2020 prof Simon
https://streamable.com/iut6ul
:kekw
debil zamiast sie przeniesc w czasie w przyszlosc i sb sprawdzic co i jak to chlop sie kierowal aktualna wiedza i danymi i to ma byc profesor smiechu warte
a jak juz sie pomylil to zamiast jak prawdziwy dumny chlop (patrz master) isc dalej w zaparte i powtarzac ze wirusika nie ma to chlop zaktualizowal wiedze i zweryfikowal poglady i teraz juz mowi co innego hatfuuuuuu jebane lekarzyki raz lobotomia dobra raz lobotomia zla sami nie wiedzom co mowia chorogiewy jebane
ten się chyba faktycznie przeniosł w czasie
https://www.youtube.com/watch?v=56bE_Vb02Qw
Jak ostatnio to tostowałem to się nie odniosłeś bo nie pasowało do twojej narracji. Zaraz pewnie powiesz że ma krzywy ryj i się chuja zna.
odnosze sie do wiekszosci postow 10 innych userow ktorzy tu postuja a nikt mi za to nie placi wiec moglem po prostu nie widziec czy cos (ew olac tak jak kazdy, ktory pisze ze wypisuje glupoty, a ja zapytam sie gdzie i poprosze o cytat czy cos xD) i moglbym sie odniesc teraz, ale skoro sugerujesz ze wlasnie tak sie odnosze do wiekszosci no to niech ci bendzie i nawet nie wlanczam bo pan ma krzywy ryj i pewnie sie chuja zna
pzdr mam nadzieje ze spelnilem oczekiwania
XD
no ty no raz waljandur tu przychodzi i placze ze koronabojek zajebany pisze za dlugie posty i elaboraty a pozniej chlop mi pisze ze 'o pewnie napiszesz ze ma krzywy ryj' no to co sie bede produkowal, muwisz masz xD
No tak ciśnąć mastera że w ten sposób odbija piłeczke a poźniej samemu tak robić hipokryzja pełną gębą :) Tak jak mówiłem niewygodne fakty wbrew narracji covidovego paranoika więc się nie odniose :)
no kurwa chopy xD
boglut sam nie wie co tam wysmarkal a wampir nie umie czytac (ani myslec) ale to juz ustalilismy dawno
post przeoczylem, nwm co tam sobie myslicie ale to nie jest tak ze ogladam kazdy jeden filmik ktory tu ktos wrzuci tym bardziej ze to specjalnie krotkie nie jest xD ale jak boglut mi zarzuca ze
no to co sie bede produkowal dla chama i filmik 10 minutowy ogladal? spelniam oczekiwania to jeszcze cos beda pierdolic pod sobom i hur dur paranoik kowidowy xD
prosze ladnie przeprosic kulturalnie to obejrze i sie ustosunkuje
pozdrawiam ekspert
btw 'nie pasuje do narracji', a jaka ja mam narracje? xD
warminsko mazurskie czerwona strefa :kekw
pls oby nie dolnyslunsk :nosacz
Dawac zamykac wszystko w pizdu, zeszly rok Marzec-Kwiecien to byl najpiekniejszy czas mojego zycia jak se chodzilem na spacerki i w gurki i zadnego polaka zwierzaka tam nie bylo tych wszystkich smierdzacych starych dizli tez nie bylo na drogach no swiat byl piekny
No, a jak wiadomo rok minal i pandemia ma sie swietnie ludzie umieraja na ulicach, codziennie sie potykam o jakiegos trupa, szpitale pekaja w szwach i ogolnie jest przejebane takze mam nadzieje, ze rzad podejdzie powaznie do sytuacji i pozamyka cala gospodarke bo tylko to moze nas uratowac :kekw :kekw