najpierw Mamrush zjebał akcję na 3:2, potem Salah postanowił potknąć się o własne nogi, ja pierdole, co za frajernia XD
Wersja do druku
najpierw Mamrush zjebał akcję na 3:2, potem Salah postanowił potknąć się o własne nogi, ja pierdole, co za frajernia XD
Stonoga.jpg :kekwstop:reeeee
JEST MAMY TO WIELKI KARLITO BRAWO :poggers
teraz karzełek autostrada do finału i trzymam kciuki że rozjebią europejskie emiraty afrykanskie jako final bossa
no to jest po prostu hit no;P:apuapustajapropelle
:residentsleeper
no cusz, byl to mecz
szkoda, że typera nie było bo niezle fikoły są
o której dziś meczyk :monkahmm
W koncu ktos kto ma wiedze i umiejetnosci to powiedzial wyjasniajac niektorych torgowych ekspertów. Lepiej grac nudno i brzydko i wygrywac niz pieknie przegrywac, tyle w temacie. 👏👏 :czesiu
Załącznik 389490
Ten papierosek to jednak jest cymbał :czesny
Po pierwsze, dowód anegdotyczny. Po drugie, błąd fałszywej alternatywy. A po trzecie, to że się nie atakuje, nie oznacza jeszcze "defensywnej gry". O defensywnej grze to można mówić, gdy się faktycznie broni i nie dopuszcza przeciwnika do groźnych sytuacji. Gdybyśmy to potrafili i kończyli wszystkie mecze po 1-0 jak Grecja, to nikt by się nie czepiał stylu (przeszłość grubasa czy afera premiowa to już inna kwestia). Problem w tym, że ta defensywna gra wyglądała tak, że od Belgii wyłapaliśmy szóstkę, z Argentyną prosiliśmy żeby nie strzelali, a z Arabią się modliliśmy żeby nic nie wpadło. Więc chuja graliśmy, a nie defensywnie, tylko liczyliśmy na fart. Przecież Szwecja w tamtym barażu też miała więcej sytuacji niż w tym ostatnim, tylko je marnowała.
Wyobraźcie sobie, że dzięki żelaznej obronie, w LN robimy 1-0 i 0-0 z Holandią i to samo z Belgią i wchodzimy do final four. A na MŚ zamykamy mecz z Argentyną tak, że Messi z bezsilności oddaje strzały z 40 metra, kończy się 0-0 i wygrywamy grupę. Dzięki czemu, zamiast na Francję, to trafiamy na Australię i robimy co najmniej ćwierćfinał. Przecież po takim czymś Czesław byłby noszony na rękach i dostałby od razu kontrakt na 10 lat. Rzeczywistość była jednak taka, że każda trochę lepsza drużyna wjeżdżała w naszą obronę jak w masło i mogliśmy się tylko modlić, żeby ich napastnicy mieli zeza, więc niech ten zaczadzony papierosek nie pierdoli kocopołów.
:szczescboze
Ja mam wrazenie ze u nas nie ma nic pomiędzy. Albo gramy pilke czesiowa albo "ladnie". Serio, mozna grac ladnie i dobrze w defensywie (jeszcze jakby oni faktycznie dobrze grali w obronie za czesia xd).
Ja bym chciał, żebyśmy po prostu dali dobrze. Czy to będzie granie na wymianę ciosów i wyniki typu 5-4, czy murowanie i gra na 1-0, to już ma mniejsze znaczenie, tylko niech będzie jakiś plan (inny niż liczenie na fuks) i róbmy to dobrze. Teraz to wygląda tak, że jak gramy "defensywnie" to co prawda nic nie strzelamy, za to i tak tracimy, a jak gramy "ofensywnie", to dużo tracimy, za to i tak mało strzelamy. :zniszczol