Reklama
Strona 1 z 82 1231151 ... OstatniaOstatnia
Pokazuje wyniki od 1 do 10 z 820

Temat: Skoki narciarskie

  1. #1
    Avatar Pingwinq
    Data rejestracji
    2009
    Położenie
    Wrocław
    Wiek
    24
    Posty
    2,754
    Siła reputacji
    11

    Domyślny Skoki narciarskie

    Oglądam sobie te skoki pierwszy raz od dłuższego czasu i nie dowierzam jak oni mogli to tak spierdolić. Przecież to jest bez sensu te punkty za belki i wiatry. To co, jak ktoś skoczy 145 z najniższej belki, a drugi będzie miał mocniejszy wiatr, to ma skoczyć 155 i się zabić? Pamiętam jak byłem mały i były trudne warunki, wszyscy skakali po 100 metrów a nasz polski orzeł z Wisły zajebał 138 metrów i miał jakieś 100 punktów przewagi nad czwartym miejscem, a na piątym miejscu był chłop co skoczył 100 metrów i 90 metrów. Nawet jakby inni skakali trzy razy a Małysz by skakał 2 razy to i tak by był w czołówce. Albo dobre było w Willingen jak niemiaszki zjebały a Adaś skoczył 120, gdzie prowadzący mieli po 128 metrów po pierwszej serii, a w drugiej dopierdolił 151,5 metra, a tera skocznie powiększyli o 10 metrów i rekord jest tylko pół metra dalej, beka. Kiedyś to były czasy, niedziela, obiadek z rodzinkom, rosołek, schaboszczak z frytkami i suruwkom, a teraz kurła skaczą w jakieś czwartki i wtorki, co to ma być, zero poszanowania dla tradycji. Albo pamiętam jak Adaś zrobił 50 punktów przewagi nad drugim miejscem na skoczni uwaga K108. A teraz się w studio podniecają jak Stoch se wygra 15 punktami. I kogo w ogóle oni tam zapraszają teraz, jakiegoś Andrzeja Strejlaua, szkoda że Gmocha jeszcze nie zaprosili, żeby wyliczał optymalną trajektorie lotu. A Małysz to robił te 50 punktów przewagi nad wielkimi mistrzami jak Ahonen, Hautameki, a Stoch wygrywa z jakimiś norweskimi pizdami z wonsem jak żul spod sklepu. Kiedyś w ogóle drużynowe skoki to była rywaliacja, każdy miał dobrą ekipę, a teraz to szkoda gadać. W ogóle zobaczcie jakie było zainteresowanie na igrzyskach w Salt Lake City, 80 tysięcy ludzi na trybunach , a jakie teraz w jakimś Pjongczang, jak na jakimś festynie osiedlowym. A wszystko to przez biurokracje i układy, w każdym szanującym się sporcie, musi prędzej czy później powstać Polski Związek Dziadów Leśnych, który zrzesza zapijaczone ryje, obradujące nad jakimiś kurwa kolorami kombinezonów, czy wyżej wspomnianymi punktami za wiatr i belke. Komu to potrzebne? Dlaczego leśne dziady muszą zepsuć piękno każdego sportu?

  2. #2
    Avatar Taidio
    Data rejestracji
    2009
    Położenie
    SS
    Wiek
    24
    Posty
    8,547
    Siła reputacji
    15

    Domyślny

    aż się wzruszyłem, to były czasy...https://www.youtube.com/watch?v=oYUaYRfIRGI

  3. Reklama
  4. #3
    Avatar Poncjusz_Piłat
    Data rejestracji
    2008
    Posty
    3,475
    Siła reputacji
    13

    Domyślny

    Wszystko co piszesz to prawda. Teraz nie dosc ze dyscyplina jest zalosna to jeszcze cala otoczka i zawodnicy sa zalosni (w tym polskie spierdoliny)

  5. #4
    Avatar Nextpro
    Data rejestracji
    2012
    Posty
    4,552
    Siła reputacji
    10

    Domyślny

    to;dr też mi się podobało jak typiarz z 10 numerem skoczył solidnie bo dobrze trafił/wykorzystał wiatr ALE okazało się że jednak belka za wysoko i pierwsza czterdziestka powtarzała swoje skoki i w drugim oczywiście skoczył 30m bliżej super było całkiem sprawiedliwie
    Jak ktoś z dupy wygrywał bo na początku był huragan pod narty a później tajfun w plecy to też, szczegolnie w jakichś mistrzostwach czy coś, a jak nie daj Bóg któryś Austriak z czołówki spadł na bulę w loteryjnym konkursie to było "no hehe 4 zawodników do końca ale no za mocno wieje to 3 beleczki w dół i replay albo cancel xD" nie mówiąc już o tym, jak kiedyś anulowano ZAKOŃCZONĄ serię w drużynówce ze względu na nierówność szans a Austria była chyba 9 pewnie przypadek xD konkursy w środku tygodnia pod koniec sezonu były zawsze.
    System pkt za belkę i wiatr nie jest do końca sprawiedliwy ale na pewno dużo lepszy niż gdyby go nie było
    Nowe przepisy dotyczące sprzętu są bez sensu, nie możesz se ręka dotknąć kombinezonu ale rozciągnąć się na pół rozbiegu jak Daniel Rucham Pande to już spoko xD ograniczenie możliwości kombinowania ze sprzętem jak za długie kombinezony albo spuszczony krok do kolan niby spoko, ale w sumie jeśli ktoś lepiej zna prawa fizyki i wie że to pomoże to czemu nie? System kontroli działa świetnie, żyła w Kuusamo w pierwszej serii zdyskwalifikowany a do drugiej dopuszczony mając dokładnie ten sam sprzęt na sobie
    Polski Związek Leśnych Dziadów z Tajnerem na czele to najczystsza prawda i gardzę tym. Prawdą jest też że kiedyś to się lepiej oglądało, większe emocje i w ogóle a od czasu zmiany pokoleniowej to tak średnio bym powiedział jest

  6. #5

    Notoryczny Miotacz Postów betonekke jest teraz offline

    Data rejestracji
    2010
    Posty
    1,117
    Siła reputacji
    9

    Domyślny

    Cytuj Poncjusz_Piłat napisał Pokaż post
    Cytat został ukryty, ponieważ ignorujesz tego użytkownika. Pokaż cytat.
    zawodnicy sa zalosni (w tym polskie spierdoliny)
    Chyba twuj stary

  7. #6
    Avatar tibia77
    Data rejestracji
    2008
    Położenie
    Kaczory
    Posty
    7,157
    Siła reputacji
    16

    Domyślny

    Cytuj Pingwinq napisał Pokaż post
    Cytat został ukryty, ponieważ ignorujesz tego użytkownika. Pokaż cytat.
    Oglądam sobie te skoki pierwszy raz od dłuższego czasu i nie dowierzam jak oni mogli to tak spierdolić. Przecież to jest bez sensu te punkty za belki i wiatry. To co, jak ktoś skoczy 145 z najniższej belki, a drugi będzie miał mocniejszy wiatr, to ma skoczyć 155 i się zabić? Pamiętam jak byłem mały i były trudne warunki, wszyscy skakali po 100 metrów a nasz polski orzeł z Wisły zajebał 138 metrów i miał jakieś 100 punktów przewagi nad czwartym miejscem, a na piątym miejscu był chłop co skoczył 100 metrów i 90 metrów. Nawet jakby inni skakali trzy razy a Małysz by skakał 2 razy to i tak by był w czołówce. Albo dobre było w Willingen jak niemiaszki zjebały a Adaś skoczył 120, gdzie prowadzący mieli po 128 metrów po pierwszej serii, a w drugiej dopierdolił 151,5 metra, a tera skocznie powiększyli o 10 metrów i rekord jest tylko pół metra dalej, beka. Kiedyś to były czasy, niedziela, obiadek z rodzinkom, rosołek, schaboszczak z frytkami i suruwkom, a teraz kurła skaczą w jakieś czwartki i wtorki, co to ma być, zero poszanowania dla tradycji. Albo pamiętam jak Adaś zrobił 50 punktów przewagi nad drugim miejscem na skoczni uwaga K108. A teraz się w studio podniecają jak Stoch se wygra 15 punktami. I kogo w ogóle oni tam zapraszają teraz, jakiegoś Andrzeja Strejlaua, szkoda że Gmocha jeszcze nie zaprosili, żeby wyliczał optymalną trajektorie lotu. A Małysz to robił te 50 punktów przewagi nad wielkimi mistrzami jak Ahonen, Hautameki, a Stoch wygrywa z jakimiś norweskimi pizdami z wonsem jak żul spod sklepu. Kiedyś w ogóle drużynowe skoki to była rywaliacja, każdy miał dobrą ekipę, a teraz to szkoda gadać. W ogóle zobaczcie jakie było zainteresowanie na igrzyskach w Salt Lake City, 80 tysięcy ludzi na trybunach , a jakie teraz w jakimś Pjongczang, jak na jakimś festynie osiedlowym. A wszystko to przez biurokracje i układy, w każdym szanującym się sporcie, musi prędzej czy później powstać Polski Związek Dziadów Leśnych, który zrzesza zapijaczone ryje, obradujące nad jakimiś kurwa kolorami kombinezonów, czy wyżej wspomnianymi punktami za wiatr i belke. Komu to potrzebne? Dlaczego leśne dziady muszą zepsuć piękno każdego sportu?
    Dokładnie tak było. Kiedyś była nieprawdopodobna rywalizacja, a Stoch to z kim skacze? W Soczi wygrywał z dziadkiem Kasaim, a w Pjongjangu to nawet nie wiem z kim, śmiech na sali. Teraz to już tylko polaczki sobie skaczą na poważnie i jakieś norwegi na sterydach, wszyscy inni to olali. Poziom jest tak niski, że nawet Hula walczy o złoto olimpijskie, a za moich czasów był Stefanem Bulą i od święta wchodził do 50tki. Taki Mateja ze Skupniem to dzisiaj spokojnie by się na podium łapali nie raz. Gdzie na przykład są Finowie, ja się pytam? Kiedyś wielcy miszczowie, Ahonen, Hautameki, brat Hautamekiego itd. a dzisiaj to chyba w ogóle zapomnieli co to są narty. Austriacy i Słoweńcy słabiutcy i na wyjebce. Japończyki tak samo, a przecież też mieli niesamowitą pakę. Pamiętam jak w 98 na igrzyskach w Sapporo w drużynówce Masahiko Harada skoczyła 30 metrów i już na starcie mieli taką stratę, ale nadrobili i potem Harada w drugim skoku skoczyła 100 metrów dalej i wygrali złoto. Na trybunach 100 tysięcy żółtków, niesamowita atmosfera, a dzisiaj to już nawet nie ma konkursów w Sapporo, bo pies z kulawą nogą by nie przyszedł. W ogóle kiedyś w drużynówce mimo że Małysz przeskakiwał wszystkich o 20 metrów, to i tak ledwo się do ósemki łapaliśmy. Skakało z 16 reprezentacji, a teraz to nie wiem, czy w ogóle się te osiem zbierze, z czego połowa i tak hobbystycznie. W ogóle teraz wszystko jest takie ugrzecznione. Kiedyś to były prawdziwe koksy skoków narciarskich z jajami. Pamiętacie jak Ahonen na kacu prawie doleciał do trybun w Planicy? Albo jak małysz fans hooligans chcieli zlinczować Hanawalda? Nawet taki nielot Rutkowski robił dymy. A teraz to można co najwyżej przeczytać o tym, że Kamilek Sztoszek grzeczne dziecko wypiło herbatkę i poszło spać, albo że jakiś głuptak, co się wysłowić nie umie, zaliczył skok w bok. To są popierdółki same. Kiedyś to byli skoczkowie z charakterem. Jak nasz Adaś, co się najebał i zwyzywał Ljokelseja i matkę Hanawalda, a na koniec wygrażał Ahonenowi. To były prawdziwe emocje, nie to co dzisiaj, wszyscy hehe uśmiechnięci a na trybunach garstka januszy i atmosfera jak na odpuście. W Salt Lake City to pamiętam była kurwa trybuna jak na Santiago Bernabeu i cała wypełniona, a teraz to wszędzie 5 ławek i garstka polskich januszy.
    Te przeliczniki za wiatr i belki to w ogóle kpina. Kiedyś ci najsłabsi klepali wszyscy bulę, potem ktoś skakał 130 i było czuć tę podnietę, a na koniec nasz Orzeł 150 metrów. A teraz wszyscy skaczą po tyle samo praktycznie. Różnice punktowe są, bo jeden skacze z 15stej belki, a inny z 10tej, ale zupełnie nie czuć tej przepaści między najlepszymi a buloklepaczami, więc nie ma się czym jarać. W ogóle niby to wprowadzili, żeby było sprawiedliwiej i żeby ktoś przypadkowo nie wygrał, bo raz mu powiało, a zobaczcie że jest dokładnie odwrotnie. To kiedyś jak ktoś był dobry, to ciągle wygrywał, albo był w czołówce. Taki Ahonen to potrafił na 15 konkursów z rzędu wygrać 14 i raz być drugi. To teraz wygrywają jakieś przypadkowe nieloty, np. taki Biegun chyba raz w życiu skoczył se na nartach dla jaj i wygrał i słuch o nim zaginął. Co to ma być w ogóle?? Albo jak nasz Adaś dominował i na średniej skoczni bił innych po 20 metrów i jakoś nikt nie gadał, że to dlatego, że mu powiało. Kurwa beka xD Wtedy najlepsi wygrywali po kilkanaście konkursów w sezonie, mimo że co drugi był odwoływany, a nie po 5-6 jak dziś. Strasznie zjebali tę piękną i romantyczną dyscyplinę, kiedyś to były skoki a nie to co teraz. Nawet Małysz stał się jakimś leśnym dziadem, przeszedł drogę od bohatera do zera, jak Grzegorz Lato, a do tego zgnębił Janka Ziobrę, bardzo obiecującego skoczka, żeby w jego miejsce wepchnąć bratanka co raz od biedy do 30stki wszedł. Powinno się wstrzymać dotowanie tego cyrku, niestety, bo to już nie jest to samo. Tylko jakieś Maćki Kurzajeskie, Przemki Babiarze i inne gadające łby z TVP zrobiły jakieś towarzystwo lizania się po fiutach i udają że jest wszystko fajnie i jaka to Polską jest potęgą, gdzie na świecie to już nikogo nie obchodzi xD Przecież Hanawald ze Szmitem to były w Niemczech gwiazdy na poziomie Klose i Olivera Kahna, w Willingen też 100 tysięcy ludzi pod skocznią było żeby ich oglądać. A teraz to który Niemiec kojarzy w ogóle jakiegoś Freitaga?? xD Kurwa bez żartów xDDDDDD
    Ostatnio zmieniony przez tibia77 : 15-03-2018, 20:25

  8. #7

    Data rejestracji
    2017
    Posty
    39
    Siła reputacji
    0

    Domyślny

    pkt za belkę i wiatr wyszedł od skoczków i trenerów...

  9. #8
    Avatar Pingwinq
    Data rejestracji
    2009
    Położenie
    Wrocław
    Wiek
    24
    Posty
    2,754
    Siła reputacji
    11

    Domyślny

    Cytuj Krętlik napisał Pokaż post
    Cytat został ukryty, ponieważ ignorujesz tego użytkownika. Pokaż cytat.
    pkt za belkę i wiatr wyszedł od skoczków i trenerów...
    nom, od klepaczy buli chyba, to tak jak na rl tibii, bobasy płakały że uhtrapy są robione, to zrobili pz na statkach, płakali że nie ma run, to zrobili runy w sklepach itd. dalej mi się nie chce wypisywać, każdy myślący człowiek zobaczy tutaj analogie. Wiadomo od kogo wychodzą takie zmiany, niestety nasz Adaś był jeden + paru Ahonenów, Hannawaldów i Goldbergerów, a klepacze buli to wtedy jakieś 90%, więc nie dziwne że przeforsowali jakieś śmieszne punkty za wiatr i belki
    Ostatnio zmieniony przez Pingwinq : 15-03-2018, 20:56

  10. #9

    Notoryczny Miotacz Postów Hunted jest teraz offline
    Avatar Hunted
    Data rejestracji
    2015
    Posty
    1,408
    Siła reputacji
    4

    Domyślny

    nie czytałem żadnego posta bo chyba was pojebało żeby się tak rozpisywać ale stoch > lewandowski

  11. #10
    Avatar tibia77
    Data rejestracji
    2008
    Położenie
    Kaczory
    Posty
    7,157
    Siła reputacji
    16

    Domyślny

    To były czasy kurwa:



    Zobaczcie sobie, jakie wtedy były emocje i atmosfera. Pod skocznią tłumy i wcale nie ze względu na polskich januszy, którzy oczywiście byli, ale też masa Niemców i innych, wtedy wszędzie się tym interesowano, a nie tylko w Polsce. Teraz to oglądam konkurs w Norwegii i kurwa pustki jakieś, garstka wąsatych hutników w biało-czerwonych cylindrach i tyle. Mimo że Norwegowie dopiero co zdobyli złoto olimpijskie i mają kilku w czołówce, to wyjebane totalnie. I wszyscy inni też.
    Popatrzcie na te emocje samego Hanawalda, kurwa to była radość a nie jakieś pokiwanie głową. I do tego ten bul dupy komentatora, który się dosłownie wylewał z kineskopowego ekranu telewizora, bo Niemiec wygrał. Coś pięknego.
    I spójrzcie jeszcze na klasyfikację na koniec filmiku. Na pierwszych 11 miejscach przedstawiciele 8 różnych państw! Teraz to ja nie wiem czy w ogóle się uzbiera 8 reprezentacji. A przecież oprócz tych ośmiu wtedy byli jeszcze Japończycy z całą plejadą miszczów jak Kazuyoshi Funaki i Masahiko Harada, do tego Norwegowie, a na poważnie skakali też choćby Rosjanie, Czesi z Jandą na czele, Szwajcarzy z Ammanem i Kitelem, czy nawet Szwedzi. Taka była rywalizacja wtedy. O tych słabszych już nie mówię, bo teraz też tam jakiś jeden Bułgar skacze.
    Same zawody też nie były Pucharem Świata tylko z nazwy, bo faktycznie odbywały się na całym świecie, a nie w samej Europie.
    Teraz organizują je w kółko tylko Norwegia, Austria, Niemcy, Polska, jakieś dwa konkursy Finowie z przyzwyczajenia, jeden Szwajcaria, na koniec tradycyjnie Planica i to tyle. Nie ma konkursów w USA, Japonii, Włoszech, Francji, Czechach czy Szwecji, jak wcześniej, bo już dawno każdy ma na to wyjebane. Tylko jeszcze polaczki się tym podniecają, bo hehe teraz jak już nikt inny nie skacze to mamy mocno drużyne i nie schodzimy z podium drużynówki, a skaczą kurwa 4 drużyny xDDD
    Oto jak leśne dziadostwo takich hoferów i innych polo tajnerów przez swoją chciwość i zapijeczenie wykończyło ten piękny sport. Obraz nędzy i rozpaczy.
    Ostatnio zmieniony przez tibia77 : 15-03-2018, 22:58

Informacje o temacie

Użytkownicy przeglądający temat

Aktualnie 1 użytkowników przegląda ten temat. (0 użytkowników i 1 gości)

Zakładki

Zakładki

Zasady postowania

  • Nie możesz pisać nowych tematów
  • Nie możesz pisać postów
  • Nie możesz używać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •