Reklama
Strona 347 z 368 PierwszaPierwsza ... 247297337345346347348349357 ... OstatniaOstatnia
Pokazuje wyniki od 3,461 do 3,470 z 3679

Temat: Jak wyglada praca w... Opisz swoje doswiadczenia

  1. #3461
    Avatar Poncjusz_Piłat
    Data rejestracji
    2008
    Posty
    3,461
    Siła reputacji
    13

    Domyślny

    Cytuj Astinus napisał Pokaż post
    Cytat został ukryty, ponieważ ignorujesz tego użytkownika. Pokaż cytat.
    A jak chcesz pomstować nad niesprawiedliwościami tego świata, to zacznij się wkurwiać na to, że Ty masz kibel w mieszkaniu, a Mokebe z Ghany, któremu, gdy miał 13 lat, partyzanci wjebali się do lepianki, rozstrzelali rodziców i 8 sioistr, po czym wzięli go siłą do armii, musi srać w dżungli.
    wyruchali mu jeszcze te siostry we wszystkie dziury
    nie zapominaj
    wyruchali.

  2. #3462
    Avatar Astinus
    Data rejestracji
    2007
    Położenie
    Łódź
    Wiek
    24
    Posty
    4,606
    Siła reputacji
    16

    Domyślny

    Cytuj Poncjusz_Piłat napisał Pokaż post
    Cytat został ukryty, ponieważ ignorujesz tego użytkownika. Pokaż cytat.
    chujaście w zyciu widzieli, ale nie mam do was o to pretensji.

    uwazam ze kazdy czlowiek w zyciu powinien znalezc sie w paru stanach. powinny byc okresy kiedy ma bardzo duzo pieniedzy, kiedy ma troche pieniedzy i kiedy nie ma w ogole. dopiero wtedy mozna ogarnac, ze to wszystko to jeden chuj i pieniadze naprawde szczescia nie daja. a na forach (tych co juz nie istneija i fejsbukach) kruluje instagramowe podejscie - ile to kto nie zarabia, na pokaz, łooo zal zapierdalac za 2k, w polsce to lekkim chujem sie 7 zarabia, a w rzeczywistosci kurwa schleb ze smalcem, od swieta z gownem i guralskie skarpety. taka prawda
    Przecież to jest takie pierdolenie, że szkoda gadać. Jasne, że pieniądze dają szczęście, czego w ogóle uczy to klepane non-stop powiedzenie, lol. Prawdziwe szczęście może dać ci tylko druga osoba, prawdziwe szczęście to miłość, witające cię roześmiane dzieci, gdy schodzisz rano na śniadanie, to rozgrzewające serce ciepło ogniska domowego, bla, bla, bla...
    A szczęście płynące ze spełniania marzeń to już nie jest prawdziwe? Szczęście z beztroskiej zabawy też nie? Szczęście z realizacji swoich celów też fake, gówno warte?
    Są różne rodzaje szczęścia i różne levele, a to, że nie stać cię na obiad w zajebistej restauracji nie oznacza, że masz chodzić głodny, bo, kurwa, hot dog z żabki to nie jedzenie. Każdy, kogo głód przycisnął, a który trafił po drodze na żabkę wie, jak zajebiste potrafią być te hot dogi.

    Ja mam już za sobą okres, w którym nie miałem pieniedzy i mam to porównanie, także jak ktoś mi mówi, że hajs szczęścia nie daje, to mogę tylko popukać się w czoło.
    I pewnie, że jeśli poza pieniędzmi nie będziesz mieć nic w życiu, że jeśli nie będziesz mieć nawet do kogo się odezwać, żeby je wspólnie wydać, to nawet dobre jedzenie, dobre ciuchy, fajne samochody i spełnianie marzeń nic ci nie pomogą, ale to jest już zupełnie inny temat.
    Jeśli możesz zarabiać więcej (oczywiście nie kosztem innych ważnych w życiu rzeczy), to, kurwa, zarabiaj więcej.

  3. Reklama
  4. #3463
    Avatar Poncjusz_Piłat
    Data rejestracji
    2008
    Posty
    3,461
    Siła reputacji
    13

    Domyślny

    mialem na mysli
    skrajne ubostwo < stan ktory pozwala na normalne zycie
    normalne zycie = bycie pierdolonym bogaczem


    kiedys zrozumiesz jasiu, ze to nie jest tylko pierdolony frazes i ze w istocie sa to tylko pierdolone papierki

    zawsze bedziesz za czyms gonic, a jak juz to osiagniesz to nie stwierdzisz ze o kurwa warto bylo chuj mi w dupe tera posiedze. tylko skoczysz z tym jebanym spadochronem i pomyslisz, ze w sumie jesli dales rade finansowo i w ogole, to co to za problem zbierac na jebaną łódź podwodną.


    ten łysy skurwysyn w pigułce stresil o co sie zasadniczo rozhcodzi
    83814_836f01755632f96655a2266e3ce4f396.jpeg
    Ostatnio zmieniony przez Poncjusz_Piłat : 05-01-2019, 14:23

  5. #3464
    Avatar Astinus
    Data rejestracji
    2007
    Położenie
    Łódź
    Wiek
    24
    Posty
    4,606
    Siła reputacji
    16

    Domyślny

    I co jest złego w zbieraniu na łódź podwodną? Kurwa, gdybym uważał to realny cel możliwy dla mnie do zrealizowania, to zbierałbym hajs na lot w kosmos, bo chciałbym ten cały, przytłaczający ogrom zobaczyć na własne oczy. I co, to źle? Jasne, poleciałbym, kilka minut rozpierającego szczęścia, a potem smutny powrót do szarej rzeczywistości i dalej ból istnienia. Tylko czy istnieje cokolwiek, co daje Ci stałe szczęście, co sprawia, że jesteś szczęśliwy cały czas? Jak Ci ukochana dziewczyna zasypia w ramionach po zajebistym seksie to omg, nic mi więcej w życiu nie potrzeba, >najszczęśliwszy człowiek na świecie here tutaj< a rano znowu się o coś pożrecie, znowu się na siebie powkurwiacie i na tydzień szlag wszystko trafił. Tak działa świat, niestety. W życiu piękne są tylko chwile i to jest pierdolona, najsmutniejsza prawda. Ale na szczęście w dużej mierze od nas zależy, ile tych chwil będzie.
    Tego, co daje największe szczęście nie da się kupić - owszem. Ale nie da też się tego stworzyć, zrobić, nie wiem, wypracować - dopóki nie pojawią się jakieś podstawy, dlaczego więc w międzyczasie nie pracować na rzeczy, które też uszczęśliwiają - i nieważne, że mniej i na krócej - a które kupić można?
    Pomińmy już nawet tę jebaną miłość, spójrzmy np. na przyjaźń - nie znajdziesz przyjaciela na siłę, nie stworzysz go sobie, żadne pieniądze, ani żaden wysiłek tu nie pomogą. To musi przyjść samo. I jak już przyjdzie, to nawet głupie piwo wypite z przyjacielem przy ognisku rozpalonym na zajebanych z magazynu paletach będzie dla nas czymś fajnym. Ale 8 piw będzie fajniejsze, na to potrzeba kasy.
    Naprawdę, byłem przeszczęśliwy mogąc po prostu usiąść ze swoją paczką na działce, pośmiać się, powygłupiać, pogadać i to jest wystarczające. Ale szczęśliwszy byłem, kiedy zapakowaliśmy się z tymi ludźmi w busa i pojechaliśmy na Hel uczyć się surfingu na Bałtyku (tak, da się). Tam też najfajniejsze było to wspólne siedzenie przy piwie, ale ognisko na plaży smakuje lepiej niż ognisko na działce. A przy tym więcej kosztuje.

    I ja niestety bardzo dobrze wiem, o czym mówię, bo sam jestem teraz w sytuacji, w której zamiast pieniędzy wolałbym zdecydowanie coś innego - bo wszystkich tych ludzi, o których napisałem, praktycznie już nie ma i są dni, że po pracy nie mam nawet do kogo ryja otworzyć i chuj z tym, że kupiłem sobie komputer, jak nie ma z kim pograć i chuj z tym, że mam super auto, jak nie mam z kim pojeździć. Ale zawsze mogę wsiąść sam, włączyć sobie muzykę i pojeździć dla frajdy - to nie to samo, co wypad z przyjaciółmi, ale jest. A nie byłoby tego, gdyby nie - wow - pieniądze, których szczęśliwie mam nieco więcej niż kiedyś, kiedy nie mógłbym sobie na to pozwolić.
    Jak jesteś głodny, to i hot dog jest dobry. Ba, potrafi być zajebisty. Najesz się tylko na pół godziny, ale co się nawpierdalałeś bułki z parówką, to Twoje.

  6. #3465

    Data rejestracji
    2006
    Posty
    950
    Siła reputacji
    13

    Domyślny

    pracuje ktoś w branży TSL?

  7. #3466
    Avatar Master
    Data rejestracji
    2005
    Wiek
    17
    Posty
    8,512
    Siła reputacji
    19

    Domyślny

    Cytuj boryss napisał Pokaż post
    Cytat został ukryty, ponieważ ignorujesz tego użytkownika. Pokaż cytat.
    ps. powiedz, że tobie odpowiada to, że będziesz sobie kiedyś zapierdalał po drzewach ryzykując swoje życie przy robotach, a taki zakon w tym momencie pewnie będzie już zarabiał dwie twoje pensje, a teraz zarabia pewnie 3 twoje pensje
    i nie mówię, że mu się nie należy, tylko po prostu nie podoba mi się to rozwarstwienie, gdzie średnio-zaawansowany (chyba, bez urazy zakon) człowiek-programista-kuc w wieku 20-kilku lat zarabia kilkukrotnie więcej niż kumple w jego wieku w pracach nie związanych z IT

    @Astinus ;
    Trzeba bylo klikac w komputer, a nie lazic po drzewach przeciez to takie proste.
    Duzo zarabiaja ludzie, ktorych praca jest potrzebna, a ktorych jest stosunkowo do podazy pracy malo. Co tu jest do podobania sie lub nie. xD

    Cytuj boryss napisał Pokaż post
    Cytat został ukryty, ponieważ ignorujesz tego użytkownika. Pokaż cytat.
    Do IT nie chce przechodzić, chociaż patrząc na fora i ludzi studiujących budownictwo (tak jak i ja), sporo osób wykształconych, z uprawnieniami, porzuca budownictwo na rzecz IT mimo sporego doświadczenia w branży. Coś jest kurwa nie tak.
    Hmmmmmmm coz moze temu, ze w budownictwie nadal najbardziej licza sie znajomosci, a pozniej asystentem kierownika budowy jest typ po gimnazjum albo chuj wie kto inny tego typu. xD

    Cytuj Poncjusz_Piłat napisał Pokaż post
    Cytat został ukryty, ponieważ ignorujesz tego użytkownika. Pokaż cytat.
    chujaście w zyciu widzieli, ale nie mam do was o to pretensji.

    uwazam ze kazdy czlowiek w zyciu powinien znalezc sie w paru stanach. powinny byc okresy kiedy ma bardzo duzo pieniedzy, kiedy ma troche pieniedzy i kiedy nie ma w ogole. dopiero wtedy mozna ogarnac, ze to wszystko to jeden chuj i pieniadze naprawde szczescia nie daja. a na forach (tych co juz nie istneija i fejsbukach) kruluje instagramowe podejscie - ile to kto nie zarabia, na pokaz, łooo zal zapierdalac za 2k, w polsce to lekkim chujem sie 7 zarabia, a w rzeczywistosci kurwa schleb ze smalcem, od swieta z gownem i guralskie skarpety. taka prawda

    ty sie nic nie przejmuj bo boro tez jebal w galerii sztuki za 2k. i jeszcze problemy mial bo kazali mu sami jechac bo beksinskiego do sanoka, a ja to mialem w pizdzie i wrzucilem go do bagaznika, a kolezka na to torbe wypelniona piachem i brudnymi gaciami pierdolnal. tak bylo.. ale musisz pamietac ze to byl 1982 rok.
    nie sluchaj tych co zarabiaja tutaj po 5k. tyle zarabiam tylko ja, ale nic sie nie boj bo powiem ci ze od kwoty 4k do 8k to juz jeden chuj ile to jest. juz lepszego alkoholu sie nie da pic i a atrakcyjnosc kurew w pewnym momencie juz nie wzrasta
    Co prawda Boro te slowa skopiowal ode mnie niestety, ale i tak szanuje za cytowanie medrca.

    Cytuj Astinus napisał Pokaż post
    Cytat został ukryty, ponieważ ignorujesz tego użytkownika. Pokaż cytat.
    I co jest złego w zbieraniu na łódź podwodną? Kurwa, gdybym uważał to realny cel możliwy dla mnie do zrealizowania, to zbierałbym hajs na lot w kosmos, bo chciałbym ten cały, przytłaczający ogrom zobaczyć na własne oczy. I co, to źle? Jasne, poleciałbym, kilka minut rozpierającego szczęścia, a potem smutny powrót do szarej rzeczywistości i dalej ból istnienia. Tylko czy istnieje cokolwiek, co daje Ci stałe szczęście, co sprawia, że jesteś szczęśliwy cały czas? Jak Ci ukochana dziewczyna zasypia w ramionach po zajebistym seksie to omg, nic mi więcej w życiu nie potrzeba, >najszczęśliwszy człowiek na świecie here tutaj< a rano znowu się o coś pożrecie, znowu się na siebie powkurwiacie i na tydzień szlag wszystko trafił. Tak działa świat, niestety. W życiu piękne są tylko chwile i to jest pierdolona, najsmutniejsza prawda. Ale na szczęście w dużej mierze od nas zależy, ile tych chwil będzie.
    Tego, co daje największe szczęście nie da się kupić - owszem. Ale nie da też się tego stworzyć, zrobić, nie wiem, wypracować - dopóki nie pojawią się jakieś podstawy, dlaczego więc w międzyczasie nie pracować na rzeczy, które też uszczęśliwiają - i nieważne, że mniej i na krócej - a które kupić można?
    Pomińmy już nawet tę jebaną miłość, spójrzmy np. na przyjaźń - nie znajdziesz przyjaciela na siłę, nie stworzysz go sobie, żadne pieniądze, ani żaden wysiłek tu nie pomogą. To musi przyjść samo. I jak już przyjdzie, to nawet głupie piwo wypite z przyjacielem przy ognisku rozpalonym na zajebanych z magazynu paletach będzie dla nas czymś fajnym. Ale 8 piw będzie fajniejsze, na to potrzeba kasy.
    Naprawdę, byłem przeszczęśliwy mogąc po prostu usiąść ze swoją paczką na działce, pośmiać się, powygłupiać, pogadać i to jest wystarczające. Ale szczęśliwszy byłem, kiedy zapakowaliśmy się z tymi ludźmi w busa i pojechaliśmy na Hel uczyć się surfingu na Bałtyku (tak, da się). Tam też najfajniejsze było to wspólne siedzenie przy piwie, ale ognisko na plaży smakuje lepiej niż ognisko na działce. A przy tym więcej kosztuje.

    I ja niestety bardzo dobrze wiem, o czym mówię, bo sam jestem teraz w sytuacji, w której zamiast pieniędzy wolałbym zdecydowanie coś innego - bo wszystkich tych ludzi, o których napisałem, praktycznie już nie ma i są dni, że po pracy nie mam nawet do kogo ryja otworzyć i chuj z tym, że kupiłem sobie komputer, jak nie ma z kim pograć i chuj z tym, że mam super auto, jak nie mam z kim pojeździć. Ale zawsze mogę wsiąść sam, włączyć sobie muzykę i pojeździć dla frajdy - to nie to samo, co wypad z przyjaciółmi, ale jest. A nie byłoby tego, gdyby nie - wow - pieniądze, których szczęśliwie mam nieco więcej niż kiedyś, kiedy nie mógłbym sobie na to pozwolić.
    Jak jesteś głodny, to i hot dog jest dobry. Ba, potrafi być zajebisty. Najesz się tylko na pół godziny, ale co się nawpierdalałeś bułki z parówką, to Twoje.
    No zlego nie ma nic. Poza tym, ze jest to kurwa bezsensu. xD Bo bedziesz ja miec, pocieszysz sie chwilke i siemaszko znudzi Ci sie i szczescia zadnego nie da. W ogole rzeczy materialne nie daja szczescia, one daja co najwyzej chwile uniesienia, ekstazy, fajnie jest sobie kupic nowe auto za 40, pozniej 80, pozniej 160 tysiecy. Swietnie sie nim pobawic, ale po 3 dniach jest to juz porzadek dzienny, ktory nie ma wiekszego znaczenia. Czy sa rzeczy, ktore daja takie dlugotrwale szczescie? Oczywiscie, ze sa tylko trzeba nauczyc sie je doceniac. Trzeba sie cieszyc, ze masz rodzicow, ktorzy Cie kochaja, ze masz konskie zdrowie dzieki, ktoremu mozesz napierdalac po drzewach na linie (albo i bez), szczescie daja znajomi czy rodzenstwo, ktorzy tez sa zdrowi. Szczescie to dzieciaki, szczescie to natura. Wszystkie rzeczy materialne to tylko ulotne i tymczasowe pierdoly, raz sa, a raz ich nie ma. Kiedy sa to szybko sie przyzwyczajamy, do tego ciagle biegamy za nimi w sumie nie wiadomo po chuj. Tylko te rzeczy rozumie sie chyba raz jak sie juz jest starszym z pewnymi doswiadczeniami, a dwa kiedy serio zarobi sie juz jakis godny pieniadz i ma sie zapewniony normalny, codzienny byt.
    W zyciu nie sa piekne tylko chwile, samo zycie i fakt istenienia i codziennosc sa najlepsza i najszczesliwsza rzecza pod sloncem tylko trzeba potrafic to docenic. Widzisz Ty jestes tak przyzwyczajony do swoich niebywalych luksusow, ze masz je po prostu w dupie. I to jest najsmutniejsza prawda.
    Ale co wiecej kosztuje? Przeciez wziecie namiotu, pojechanie na plaze, zrobienie ogniska i wypicie paru piwek to zaden koszt, nikt z nas nie zyje w skrajnym ubostwie, nie przesadzaj. Liczylo sie grono osob, z ktorymi to robiles.

    Co do ostatniego akapitu - boru mowil, ze nie pisze o skrajnym ubostwie. Fakt zycie w totalnej biedzie jest chujowe i dobijajace z tym kazdy sie zgodzi. Ale przeskok 6.000, a 11.000 / miesiac to jest zaden przeskok, to jest nic. Zeby wykonac jakis kolejny przeskok, ktory zastapi (chociaz na chwile) te wymienione rzeczy wyzej - przyjaciol, rodzine, zdrowie, dzieciaki, pasje itd. to juz musi byc skok do nie wiem 25.000 tak zebys sobie mogl np. co 3-4 miesiace kupowac nowy dojebany samochod. Ale to nadal tylko takie chujowe zagluszacze bolu istnienia.

    Cytuj GM Gorn napisał Pokaż post
    Cytat został ukryty, ponieważ ignorujesz tego użytkownika. Pokaż cytat.
    pracuje ktoś w branży TSL?
    Tak ja, od wielu lat.
    @GM Gorn ;
    Ostatnio zmieniony przez Master : 12-01-2019, 16:51
    Cytuj Decretis napisał
    Cytat został ukryty, ponieważ ignorujesz tego użytkownika. Pokaż cytat.
    Największą głową tego forum, naszym alfą i omegą, samcem alfa, wyrocznią i filozofem narodu okazał się Master. Znany na forum jako ekspert od kobiet, religii, polityki, wspinaczki górskiej, ale także sportu czy motoryzacji – czyż to nie człowiek orkiestra? Jak będzie trzeba, to nawet transport do Calais załatwi.

  8. #3467
    Avatar bogluto
    Data rejestracji
    2008
    Posty
    2,554
    Siła reputacji
    12

    Domyślny

    Co do szczęscia i pieniędzy to w moim praiwe 30 letnim życiu doszedłęm do wniosku że pieniądze nie dają szcześcia ale ułatwiają je osiągnąć. Prawda jest taka ze trzeba w tym wszystkim znalezc złoty środek a nie w 100% poswiecic sie zarabianiu hajsu bo pozniej nie bedzie czasu na nic po za tym. Ja sobie pracuje 2-3 lata i pozniej robie pol roku przerwy zyjac z oszczednosci i szukam innej roboty i dla mnie taki styl życia jest w pyte bo przez te pół roku nie dość że odpoczne to jeszcze pozwiedzam trochę świata. Aktualnie jestem bez roboty do konca miesiaca bo sobie ogarnałem coś za granicą i planuje znów z rok ponapierdalać nazbierać trochę więcej hajsu i zwiedzic ameryke połódniową myśle że to mi da szczescie w jakims stopniu bo jest to moje marzenie a trzeba robic wszystko by spelniac marzenia. Mamy takie czasy że można zmieniać roboty jak rękawiczki i trzeba z tego kozystać bo przyjdzie kryzys i znów będzie jeden wielki chuj i jedzenie kanapek z gównem.

  9. #3468

    Data rejestracji
    2006
    Posty
    950
    Siła reputacji
    13

    Domyślny

    @Master ;

    mógłbyś powiedzieć czym się konkretnie zajmujesz i gdzie pracujesz?


    na dniach oddaję pracę inżynierską i zakwalifikowałem się do finansowanego przez UE projektu stażowego, trwa 3-4 miesiące i jest płatny dla obu stron, wobec czego liczba firm, które się zgłosiła jest całkiem spora. brakuje mi jednak doświadczenia praktycznego, a nie znam nikogo kto siedziałby w tej branży dłuższy czas żeby zasięgnąć opinii co do wyboru firmy. myślałem o firmie spedycyjnej, bo uważam, że tam bym mógł się najwięcej nauczyć, a doświadczenie ze spedycji przyda mi się obojętnie gdzie bym później chciał iść.
    byłem już na jednej rozmowie kwalifikacyjnej ale jest to mała firma(10~ osób) i zajmuje się jedynie spedycją lądową(praktycznie sam transport samochodowy). szef tej firmy ma dość poważne podejście do tematu(2,5h rozmowa kwalifikacyjna), podkreśla, że ten staż to 'przygotowanie' przed pracą w tej firmie, chce żebym wyrabiał dodatkowe, nieprzewidziane przez staż godziny dodatkowe(darmowe). z jednej strony wydaje się to dobrą możliwością na zebranie solidnego doświadczenia, ale zajeżdża mi to też trochę wykorzystywaniem stażysty, bo przypuszczam, że po 1-2 tygodniach będę już w stanie wykonywać większość zadań, będę zapierdalał dodatkowe 65h miesięcznie za darmo, a oni będą jeszcze zgarniać za to pieniądze. poza tym, tak jak pisałem wcześniej - chcę 'liznąć' tej roboty - zobaczyć jak jest, czy moje oczekiwania się sprawdzą i czy będzie mi się podobało, dodatkowo myślałem o magisterce, więc doszedłem do wniosku, że mógłbym wybrać jakąś lepszą opcję. sęk tkwi w wyborze firmy, myślałem nawet, że jeżeli nie spedycja to jakieś przedsiębiorstwo, są ciekawe propozycje od firm z branży energii odnawialnych(wiatraki), netto(całe centrum logistyczne), bridgestone, cargotec, ale nie chciałbym, żeby okazało się, że będę popierdalał fizycznie gdzieś na magazynie, albo nie robił nic i na tym staż się zakończy.

  10. #3469
    Avatar termere
    Data rejestracji
    2007
    Posty
    932
    Siła reputacji
    12

    Domyślny

    Cytuj GM Gorn napisał Pokaż post
    Cytat został ukryty, ponieważ ignorujesz tego użytkownika. Pokaż cytat.
    @Master ;

    mógłbyś powiedzieć czym się konkretnie zajmujesz i gdzie pracujesz?


    na dniach oddaję pracę inżynierską i zakwalifikowałem się do finansowanego przez UE projektu stażowego, trwa 3-4 miesiące i jest płatny dla obu stron, wobec czego liczba firm, które się zgłosiła jest całkiem spora. brakuje mi jednak doświadczenia praktycznego, a nie znam nikogo kto siedziałby w tej branży dłuższy czas żeby zasięgnąć opinii co do wyboru firmy. myślałem o firmie spedycyjnej, bo uważam, że tam bym mógł się najwięcej nauczyć, a doświadczenie ze spedycji przyda mi się obojętnie gdzie bym później chciał iść.
    byłem już na jednej rozmowie kwalifikacyjnej ale jest to mała firma(10~ osób) i zajmuje się jedynie spedycją lądową(praktycznie sam transport samochodowy). szef tej firmy ma dość poważne podejście do tematu(2,5h rozmowa kwalifikacyjna), podkreśla, że ten staż to 'przygotowanie' przed pracą w tej firmie, chce żebym wyrabiał dodatkowe, nieprzewidziane przez staż godziny dodatkowe(darmowe). z jednej strony wydaje się to dobrą możliwością na zebranie solidnego doświadczenia, ale zajeżdża mi to też trochę wykorzystywaniem stażysty, bo przypuszczam, że po 1-2 tygodniach będę już w stanie wykonywać większość zadań, będę zapierdalał dodatkowe 65h miesięcznie za darmo, a oni będą jeszcze zgarniać za to pieniądze. poza tym, tak jak pisałem wcześniej - chcę 'liznąć' tej roboty - zobaczyć jak jest, czy moje oczekiwania się sprawdzą i czy będzie mi się podobało, dodatkowo myślałem o magisterce, więc doszedłem do wniosku, że mógłbym wybrać jakąś lepszą opcję. sęk tkwi w wyborze firmy, myślałem nawet, że jeżeli nie spedycja to jakieś przedsiębiorstwo, są ciekawe propozycje od firm z branży energii odnawialnych(wiatraki), netto(całe centrum logistyczne), bridgestone, cargotec, ale nie chciałbym, żeby okazało się, że będę popierdalał fizycznie gdzieś na magazynie, albo nie robił nic i na tym staż się zakończy.
    pierdol jakies firmy garazowe gdzie pracuje 10 osob, jezeli masz mozliwosc, znasz dobrze jezyk udarzej od razu do jakiejkorporacji na staz, pozniej o wiele latwiej Ci sie wybic jakw cvbedziesz mial jakis globalna firme,a i pewnych standardow i tempa pracy nauczysz sie w takich firmach. z @[email protected] firmy to latwiejszej zawsze Cie wezma i bedziesz mial juz lzej, w drugim przypadku nie koniecznie
    Cytuj Scyther napisał Pokaż post
    Cytat został ukryty, ponieważ ignorujesz tego użytkownika. Pokaż cytat.
    Jesteśmy uzależnieni od pieniądza, który już dawno nie ma pokrycia w złocie.
    Zostaliśmy uzależnieni od papierka, który ktoś drukuje.

    Oto Bóg XXI wieku w którego wierzy większa część świata.
    Śmiejemy się z ludzi którzy wierzyli, że pioruny to gniew Zeusa, dziewicę rodzącą dziecko, a sami zostaliśmy opętani i uzależnieni od papierka z nadrukiem.

  11. #3470
    Avatar Master
    Data rejestracji
    2005
    Wiek
    17
    Posty
    8,512
    Siła reputacji
    19

    Domyślny

    Cytuj termere napisał Pokaż post
    Cytat został ukryty, ponieważ ignorujesz tego użytkownika. Pokaż cytat.
    pierdol jakies firmy garazowe gdzie pracuje 10 osob, jezeli masz mozliwosc, znasz dobrze jezyk udarzej od razu do jakiejkorporacji na staz, pozniej o wiele latwiej Ci sie wybic jakw cvbedziesz mial jakis globalna firme,a i pewnych standardow i tempa pracy nauczysz sie w takich firmach. z @[email protected] firmy to latwiejszej zawsze Cie wezma i bedziesz mial juz lzej, w drugim przypadku nie koniecznie
    Ta no kurwa tylko, ze pozniej w takim korpo ciula chlop za 4500 i cieszy miche, ze wielki bos transportu bo pracuje po 16h dziennie gdzie w garazowym kurwidolku se ludzie po 15 000 zarabiaja klikajac w tirowego olxa i sraja na caly swiat bo maja normalny system prowizyjny, a nie jakies chujwieco korporacyjne xDD

    Cytuj GM Gorn napisał Pokaż post
    Cytat został ukryty, ponieważ ignorujesz tego użytkownika. Pokaż cytat.
    @Master ;

    mógłbyś powiedzieć czym się konkretnie zajmujesz i gdzie pracujesz?


    na dniach oddaję pracę inżynierską i zakwalifikowałem się do finansowanego przez UE projektu stażowego, trwa 3-4 miesiące i jest płatny dla obu stron, wobec czego liczba firm, które się zgłosiła jest całkiem spora. brakuje mi jednak doświadczenia praktycznego, a nie znam nikogo kto siedziałby w tej branży dłuższy czas żeby zasięgnąć opinii co do wyboru firmy. myślałem o firmie spedycyjnej, bo uważam, że tam bym mógł się najwięcej nauczyć, a doświadczenie ze spedycji przyda mi się obojętnie gdzie bym później chciał iść.
    byłem już na jednej rozmowie kwalifikacyjnej ale jest to mała firma(10~ osób) i zajmuje się jedynie spedycją lądową(praktycznie sam transport samochodowy). szef tej firmy ma dość poważne podejście do tematu(2,5h rozmowa kwalifikacyjna), podkreśla, że ten staż to 'przygotowanie' przed pracą w tej firmie, chce żebym wyrabiał dodatkowe, nieprzewidziane przez staż godziny dodatkowe(darmowe). z jednej strony wydaje się to dobrą możliwością na zebranie solidnego doświadczenia, ale zajeżdża mi to też trochę wykorzystywaniem stażysty, bo przypuszczam, że po 1-2 tygodniach będę już w stanie wykonywać większość zadań, będę zapierdalał dodatkowe 65h miesięcznie za darmo, a oni będą jeszcze zgarniać za to pieniądze. poza tym, tak jak pisałem wcześniej - chcę 'liznąć' tej roboty - zobaczyć jak jest, czy moje oczekiwania się sprawdzą i czy będzie mi się podobało, dodatkowo myślałem o magisterce, więc doszedłem do wniosku, że mógłbym wybrać jakąś lepszą opcję. sęk tkwi w wyborze firmy, myślałem nawet, że jeżeli nie spedycja to jakieś przedsiębiorstwo, są ciekawe propozycje od firm z branży energii odnawialnych(wiatraki), netto(całe centrum logistyczne), bridgestone, cargotec, ale nie chciałbym, żeby okazało się, że będę popierdalał fizycznie gdzieś na magazynie, albo nie robił nic i na tym staż się zakończy.
    Po pierwsze jak jestes z Bielska to zapraszam do mnie xD
    Po drugie musisz sie zastanowic co chcesz robic i jaki typ pracy Cie interesuje. Mozesz isc do jakiejs CEVY, Schenkera czy innego Rabena - na pewno sporo sie tam nauczysz jezeli trafisz na odpowiednich ludzi. Nauczysz sie sporo bo oni maja duzo transportow, duzo sie dzieje, ogolnie wszystko leci na pelnych obrotach i ludzie maja co robic. W mniejszych spedycjach jest czesto tak, ze kiedy nie szukam klientow to 2-3 dni pod rzad np. siedze i ogladam filmy, zwiedzam yt i spamuje torga bo roboty jest mniej i najczesciej "kazdy robi na siebie". Tzn. masz ugadany system prowiyzjny (staly lub progogresywny (tak to sie kurwa nazywa??)), jakichs klientow do obslugi dostajesz na start, a dalej sobie szukasz sam... Wiec notabene robisz sam na siebie, wszystko jest jasne i klarowne. W duzych firmach czesto jest tak, ze kontrakty nawet zwyklemu spedkowi nie sa znane - on dostaje budzet od swojego koordynatora/managera i ma wykonac dany transport, a czy firma zarobi na tym 50€ czy 500€ juz nie ma pojecia.

    Co do 1-2 tygodni wykonywania juz wszystkich zadan. Moze podstawowych. Wg. mnie zeby zapewnic odpowiednia obsluge klientowi zagranicznemu potrzeba min 6 miesiecy - 1 rok doswiadczenia (dla niektorych potrzeba wiecej czasu). Branza jest dosc trudna i jest ogromna konkurencja, jak podlapiesz dobrego klienta i on bedzie potrzebowal transport z Mediolanu do Paryza to on dzwoni do Ciebie i mowi, ze ma transport z Mediolanu do Paryza i podaj mu cene. Tak o od buta, musisz znac sytuacje jak jest z autami, ile licza, warunki drogowe, wszystko to musisz miec wbite w banie. Jak nie dasz mu odpowiedniej opcji podczas tej rozmowy to czesto jest tak, ze on wykona drugi telefon, do kogos innego i po minucie bedzie mial opcje, a Ty zostajesz z niczym. Ogolnie ta branza jest dosc plynna, glownie opiera sie na doswiadczeniu i kontaktach. To nie jest cos czego mechanicznie sie nauczysz po tygodniu jak np. nwm obslugi programu rozliczajacego cos tam w jakiejs apce bankowej, w korpo w mordorze. Nie, to tak nie wyglada.

    Generalnie jeszcze jezeli chodzi o studia - w mniejszych spedycjach nie maja zadnego znaczenia. W srednich tez nie. Jezeli chodzi o korpo - np. branza kurierska, w ktorej tez pracowalem - do pewnego stopnia tez bez znaczenia (do bycia Kierownikiem Oddzialu wystarczy matura, a to juz naprawde wysokie stanowisko). W wiekszych korpo z tego co wiem to troche zwracaja na to uwage, ale raczej na zasadzie "mamy dwoch typa temu damy 9/10 po kwalifikacyjnej i temu drugiemu tez to wezmy tego ze studiami". Pracuje w tej branzy od troche lat i spotkalem moze ze 2-3 os. z takim wyksztalceniem, przy czym niezaleznie czy by mialy te studia czy nie to i tak pracowalyby na tych samych stanowiskach.

    Teraz co do wyboru firmy jeszcze - to jest duza zagwozdka. Jezeli kierujesz sie na korposzczurostwo to obojetne do jakiego korpo idz, tam wszedzie jest taka sama wyginka. Pracowalem w korpo pare lat i wiem, ze juz nigdy nie bede w zadnym pracowal wiec no nie polece zadnego szczegolnego bo dla mnie kazde to frajerska i niewolnicza robota.
    Jezeli chodzi o spedycje - kierunek spoko, ale jest maly szkopul. Jest w chuj takich firm i firemek, niestety 80% jest gowno warta i niewiele sie tam pewnie nauczysz albo wrecz zrazisz sie do pracy w spedycji. Od tego gostka dowiedz sie co niby masz robic konkretnie i co masz robic w tych godzinach dodatkowych - jezeli liczysz na prace spedytora i czillout po pracy to tak nie jest. Czasem faktycznie jest tak, ze siedzisz tydzien na home office jajami do gory bo nie ma co robic, ale czasem jak np. u mnie wczoraj dzwoni klient o 19:30 w Sobote jak siedzisz przy piwku i mowi zebys mu ogarnial transport z Kopenhagi do Werony ASAP zaladunek za 2h i musi byc na rano we Wloszech i chuj. No i dzialasz, poswiecasz swoj czas i prace, a czasem nawet nic z tego nie masz bo moze sie okazac, ze po negocjacjach anuluja taki transport. Wiec dowiedz sie co masz tam konkretnie robic. Jak kaza Ci przepisywac ladunki z gield na transa i szukanie w ten sposob kasy to odradzam - duzo firm tak operuje/operowalo, ze siedzieli na teleroutach, spendingach, timocomach i przepisywali kazdy jeden ladun na transa i szukali najtanszej opcji zeby 50€ na tym ugrac - ja czegos takiego nie akceptuje i dla mnie to marnowanie czasu szczegolnie jezeli masz sie czegos nauczyc.

    Daj znac tu lub na PW co to za firma to sprawdze i byc moze znam to bede w stanie powiedziec Ci cos wiecej. Trudno jest mi doradzic bo nigdy nie wiesz czy trafisz na profesjonalistow czy na jakis dziad trans. Ewentualnie tez jak juz pojdziesz do jakiejs pracy to dawaj znac co tam robisz, jakie masz obowiazki, a ja bede w stanie Ci podpowiedziec czy to normalne czy spoko itd. Bo spedycje tez sa rozne - jedne maja swoja flote, a do tego korzystaja z podprzewoznikow, inne nie maja w ogole swojej floty, jeszcze inne dzialaja tylko na swojej flocie itd.

    Od siebie dodam, ze poszedlbym do malej/sredniej wielkosci spedycji czyli cos w co Ty celujesz. @GM Gorn ;
    Cytuj Decretis napisał
    Cytat został ukryty, ponieważ ignorujesz tego użytkownika. Pokaż cytat.
    Największą głową tego forum, naszym alfą i omegą, samcem alfa, wyrocznią i filozofem narodu okazał się Master. Znany na forum jako ekspert od kobiet, religii, polityki, wspinaczki górskiej, ale także sportu czy motoryzacji – czyż to nie człowiek orkiestra? Jak będzie trzeba, to nawet transport do Calais załatwi.

Informacje o temacie

Użytkownicy przeglądający temat

Aktualnie 1 użytkowników przegląda ten temat. (0 użytkowników i 1 gości)

Zakładki

Zakładki

Zasady postowania

  • Nie możesz pisać nowych tematów
  • Nie możesz pisać postów
  • Nie możesz używać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •