Ile wezmiesz, tyle wydasz, my z dziewczyną byliśmy wczesniej nad morzem, zostało nam jakieś 250-300zł na 3 dni woodstocku, i chociaż nie piliśmy za dużo i nie jedliśmy jakoś wykwintnie, kasa oczywiscie sie rozeszla.
Odnośnie uciekania z domu itp. nie wiem czy warto, ja bym obstawiał że nie warto generalnie ciąc w chuja, zawsze mowilem szczerze gdzie i na ile jade, a jak slyszalem nie - to po prostu wychodzilem, powiem Wam po tych 3-4 latach melanzy na wyjazdach, matka sobie chwali to ze chociaz nie posłuszny to przynajmniej prawdomówny byłem.
Ostatecznie bym polecał jakieś małe kłamstwo że ze znajomymi w góry/nad morze/nad jezioro gdzie tam macie bliżej jedziecie;) ale uciekac raczej glupi pomysl.
a ja i tak musze skręcic jakies auto na wooda, bo pod namiotem juz tam spac nie bd, w 2010 facet ktory odlal mi sie na namiot kiedy ja w nim spalem mnie wystarczajaco odrzucil:D a w aucie sie potem spalo super, cisza, wygodnie, zyc nie umierac, no i nikt mi auta nie podprowadzi stamtad, czego o namiocie powiedziec nie mozna

