Cytuj:
ojciec rozwodnik, zwykły robotnik,
syn samotnik, bywało, że byliśmy głodni.
Co dzień mówiłem sobie: to mnie nie czyni gorszym od nich!
To życie - dotknij i nie zapomnij o tym,
bo gdy zapomnisz będziesz głupcem. Dotknij!
Widocznie tego Bóg chce, w kuchni przy jarzeniówce sterta rachunków na lodówce!
Pięć lat w tej samej kurtce,
pięć stów na miesiąc na półce w puszce,
musiało starczyć naszej dwójce, ale to chuj cie obchodzi głupcze! Co?!
Boli ten niby sukces?
I gdy twój ojciec wtedy się z byle czego, nie wiem, cieszył, mój nie spał, myśląc,
żeby te jutro lepiej przeżyć!
I czy dostanie kredyt w tym sklepie znów na zeszyt?!
Mówię o chlebie i tym co da do dwóch talerzy!
Cytuj:
Na jego wstępie powiem że wciąż tęsknię
Ty wiesz to że często wspominam przeszłość
To wszystko niby za mną lecz ze mną nadal
O wybaczenie błagam nie byłem najlepszym synem
Dziś na kolana padam to mój dobry uczynek
Śniłaś mi się ostatniej nocy miałaś smutną minę
Głęboko wierzę że jesteś w lepszym miejscu
Pamięć o tobie na zawsze zostanie w mym sercu
Kiedy odeszłaś nie mogłem odnaleźć sensu
Pamiętam twoje słowa że otworzą mi się oczy
Gdy ciebie zabraknie stało się to tak nagle
W ubóstwa bagnie przyszło żyć nam przez wiele lat
Na nogi stanąć chciałem zawsze chciałem choćby dla ciebie
Bo wiem że tego pragniesz patrzysz na mnie jesteś tam w niebie
I do tych bram zaadresuje ten list
Dam go w kopercie w której nie będzie nic
Prócz mej miłości, wdzięczności tyle dla mnie zrobiłaś
Mądrości które wpoiłaś są najcenniejsze
Pamiętam wszystko jakby to było wczoraj
Gdy goniłaś mnie do lekcji bo tak ważna była dla ciebie szkoła
Wiem że podołam tej najtrudniejszej misji
Byś była ze mnie dumna gdy już będzie po wszystkim
A moje myśli zawsze będą przy tobie
I złożę dziś bukiet kwiatów na twoim grobie
Oddałbym wszystko co posiadam by znów cię ujrzeć
Musiałaś umrzeć by zacząć wszystko od nowa
Wszystko zawarłaś w tych kilku słowach na pożegnanie
Choć było dla mnie wyzwaniem czytanie tego
Zrozumiałem bo wiem że zasłużyłaś na niebo