Za prawko 84,50 zł. Wydaje mi się, że osobiście musisz.
Wersja do druku
prawko mam juz zaplacone, chodzi mi o sam odbior, czy przy odbiorze trzeba cos placic bo placilem od razu jak zdalem ale za to ze ktos odbiera czy jest jakas oplata i wiem ze moze ktos inny bo kumpel tak zrobil ale nie mam z nim teraz kontaktu ;x
Moje prawko odbierała mama (prawie zawsze wracam do domu, gdy już urząd jest zamknięty), musiałem tylko napisać pełnomocnictwo (wniosek był w urzędzie, więc to była tylko kwestia wypełnienia). Nie ponosiłem dodatkowych kosztów
Takie pytanko zapisalem sie na yariske ale musze czekac do 2 pazdziernika na test, wczesniejsze terminy sa na suzuki, wzialem na yariske ze wzgledu na to ze sie na niej uczylem, narazie nie mam srodkow na inny egzamin jakbym oblal, takze, warto zmieniac na suzuki jednak ktorym de fakto nie znam obslugi czy czekac cierpliwie do yariski?
Czekaj na Toyotkę, sam piszesz, że masz w niej wszystko obcykane i pewniej będziesz się czuł w samochodzie, w którym więcej czasu spędziłeś.
ale suzuki to jest bardzo fajne auto i nie bd miał problemu na pewno : ) podobno suzuki > toyota
co do obsługi to hmm pod maską jest wszystko opisane oprócz chłodniczego, które dziecko w 2 klasie podst. znajdzie, a co do świateł to chyba jak w każdym O: drogowe to mijania i do przodu, przeciwmgielne tylne to mijania + kręcisz na przeciwmgłowe i chyba nic więcej trudnego nie ma
moim zdaniem to bez różnicy jaki samochód, bo wszystkie są budowane na podobnej zasadzie, wystarczy tylko raz zerknąć na budowę pod maską na jakimś zdjęciu i od razu widać co gdzie jest.
dokladnie, zreszta tak jak ktos kiedys wspomnial, nie robisz prawa jazdy na toyote tylko ogolnie na pojazdy kat B, wiec powiniennes miec ogolny zarys tego gdzie znajduja sie swiatla plyny itp
imo ja bym nie czekal na dalszy termin tylko wzial na suzuki
no niby tak, ale kolega mi mowil ze jest chyba troche szersze, no i ma jakis glupi blotnik ze mozna latwo zawadzic o kraweznik chociazby podczas parkowania gdzie yariska moglbym dostknac kolem, takie odczucie kolegi co ejzdzil na obu
Siema. Jestem w dość dziwnej sytuacji.. Nie zdałem testu teoretycznego (który był jakieś 1.5 m-ca temu) i facet powiedział mi, że mam się zapisać na jazdy, a test zdam sobie w trakcie jazd. Teraz sytuacja wygląda tak, że mam wyjeżdżone 24 godziny (zostało 6), a test jak był nie zaliczony, tak nadal nie jest.
Jeżeli będzie taka sytuacja, że nie zaliczę go ponownie (to już będzie 3 raz.. wiem, śmieszne :/) to wszystkie godziny jazd mi się anulują, i będę musiał płacić od nowa za kurs? Czy może dostanę jakąś ulgę i podpisze mi koleś papierek do wordu?
nie bedziesz sie mogl pewnie zapisac na egzamin dopóki nie zdasz tego wewnętrznego ale to tez nie reguła, moze w ogole nie bedziesz tego musiał zdawac. ale powiedz czy tak ciezko nauczyc sie 400 pytan z ktorych 350 jest dla idiotow? przeciez na egzaminie masz takie same rzeczy i jak nie zdasz to placisz 130 zl.
Chodzi Ci o wewnetrzny ?? raczej nic Ci nie anuluja . Nie w kazdej szkolce jest ten wewnetrzny , jest to tylko sprawdzenie przed prawdziwymi testami.
Nie mogą ci anulować jeśli to wewnętrzny. Btw. jak można nie zdać testów? Wystarczy całą bazę przerobić ze 3 razy, co zajmie ci jakieś 5h i masz to z dyńki.
testy masz umiec tak zebys nie robil ZADNEGO BLEDU
3,3,1 to bardzo duzo bledow, bo wychodzi na to, ze pewnie na okolo 50 nie znasz odpowiedzi
wiec moze LASKAWIE poczuc jesli tobie ZALEZY