Weczk napisał
Ekipa, która została na wyspie, stała się skoczkami. Ten syndrom dotknął też koreańca, przetrwał on jakimś cudem wybuch statku i skoczył na jakiejś desce do team rozbitki ekspedycji francuskiej dryfującej na tratwie ratunkowej. Wciągnęli go, dopłynęli na wyspę, poszli w las. Tam czarny dym po za ekranem zabił jedną babę od nich, następnie już na ekranie zaczął ciągnąć jednego chłopa, co zostało pokazane. Reszta facetów rzuciła się na pomoc, złapali rękę porwanego i trzymali hardo przyjaciela, jak już był wciągany pod ziemię do dziury. Tak trzymali aż mu ręka się urwała :psyduck Wtem z dziury dobiegł głos porwanego, że już spoko ziomki jest, czarny dym sobie poszedł. Reszta francuskich facetów na to w podskokach wskoczyła do dziury zostawiając na powierzchni francuzkę w ciąży i koreańca, który skoczył sobie jakiś czas do przodu. Tam baba z francji, po zabiciu już dwóch francózów akurat zabijała ostatniego, który w sumie też chciał ją zabić. Po dokonanym zabójstwie ujrzała skośnookiego i też chciała go zabić, ten zaczął uciekać, wywalił się i skoczył do reszty ekipy skoczków, tj. Sawyer, blond baby od tamtych, locka i trzech ludzi z nieba. Ich ekipa skoczków była większa, ale wcześniejsze skoki doprowadziły ich do lat, gdzie npc zostały zabite strzałami i minami przeciwpiechotnymi claymore, które zostawiło wojsko usa. Ogólnie dziwna ta armia, bo zostawili też tam na wieży bombę wodorową. Ostrzał łuczniczy przetrwała też stara para murzynki i dentysty, zbudowali sobie oni później chatkę w lesie, do której locka zaprowadził brzydkooki we wcześniejszym sezonie. Locka podczas lecących strzał nie było z resztą ekipy on w tym czasie dostał kulkę w nogę gdy się wspinał do samolotu przemytników, skoczył po opatrunek, następnie skoczył do ekipy. Ekipa razem już z lokiem, wylądowała w obozie tamtych. Spotkali tam matkę czarnowłosego człowieka z nieba, w sumie jego ojca też, był tam również niestarzejący się czarnobrewy facet. Czarnowłosy powiedział tamtym, by zakopali bombę, po czym skoczkowie skoczyli i spotkali skośnookiego. Ekipa w komplecie poszła do stacji, gdzie znajduje się koło w jaskini. Zanim tam doszli rudowłosa z nieba padła, bo jej się w głowie źle zrobiło po tych skokach, w wyniku kolejnych zmarła. Część ekipy poszła do koła, lock skoczył do studni, studnia zniknęła, lock złamał nogę, przekręcił koło i wylądował w tunezji. Tam spotkał ojca ukochanej człowieka od klawisza, ten mu powiedział, aby przekonał uratowanych z wyspy do powrotu. Lock ich nawiedzał, ale nie skośnookiej, nikogo nie przekonał. Chciał się powiesić, ale brzydkooki go od tego odwiódł, by zaraz potem go zabić. Ta śmierć i intrygi brzydkookiego, oraz jakiś innych ludzi zadających zagadkę, doprowadziły do chęci powrotu wszystkich dorosłych uratowanych po trzech latach pobytu w normalnym świecie. Trójce uratowanych matka czarnowłosego powiedziała, którym samolotem mają lecieć. Resztę załatwili zagadkowi ludzie. W samolocie znalazło się też truchło locka, oraz brzydkooki i pilot helikoptera jako pilot samolotu. Podczas lotu uratowani rozbitkowie skoczyli sobie do, od 3 lat żyjących w projekcie dharma skoczków pozostałych na wyspie. Niestety nie zabrali ze sobą skośnookiej, ona z resztą ludzi wylądowała na wyspie samolotem. Tam z pilotem poszła szukać męża, spotkała na głównej wyspie człowieka z trumny, który kazał im czekać na locka. Widok locka zdziwił brzydkookiego, obaj wybrali się do skośnookiej, następnie poszli do dziury z czarnym dymem. Tam brzydkooki otrzymał od dymu pokaz multimedialny, następnie jego zmarła córka powiedziała mu, żeby znowu nie zabijał locka bo inaczej ona do niego przyjdzie. Po tej przygodzie poszli do tamtych, tam lock nagabywał czarnobrewego o spotkanie z jakubem. Poszli więc do posągu wielkiej czteropalczastej stopy, lock z brzydkookim weszli do środka. Ten drugi zabił jakuba, bo lock tak mu kazał. Konającą ofiarę lock wepchnął do ognia bo zbliżali się już do nich poruszeni tamci. Zobaczyli oni wcześniej trupa locka, przyniesionego w skrzyni z samolotu przez ludzi zadających zagadkę. Po spotkani skoczków z samolotu ze skoczkami z wyspy, część tych pierwszych została wkręcona do dharma ale arab miał pecha. Wylądował w więzieniu jako tamten, uwolnił go mały brzydkooki. W nagrodę arab postrzelił szkraba, ten wylądował na stole operacyjnym. To nie dało zbytnich nadziei i rozbitkowie postanowili zanieść go do tamtych. To mu pomogło, ale w dharma zrobiła się chryja. W międzyczasue wrócił z wycieczki z spoza wyspy czarnowłosy i powiedział, że trzeba zdetonować bombę w odwiercie robionym w ramach projektu dharma. Poszedł też do małej rudowłosej z nieba i powiedział jej, aby nie wracała na wyspę bo umże. Następnie udał się z dwójką rozbitków do tamtych z pytaniem, gdzie jest bomba. Tam zabiła go jego matka, jego ojciec był tego świadkiem. Dwójka towarzyszów przekonała tamtych, że trzeba wysadzić bombę. Tamci ich zaprowadzili do ładunku i zostawili samych. Po rozterkach wśród żyjących skoczków, ostatecznie wyszło, że zdetonują bombę. Po strzelaninie i już rozpoczętym przyciąganiu obiektów metalowych do odwiertu, chińczyk z nieba uratował swojego ojca, który występował na filmach instruktażowych dharmy. Doktorek wrzucił bombę jądrową do odwiertu, ale ta nie wybuchła choć miała zapalnik uderzeniowy. Blondwłosa baba od tamtych została zaplątana w łańcuch i przez to wciągało ją do odwiertu, rzucili jej się na pomoc. Nic to nie dało, i spadła do dołu. Gdy się ocknęła, zobaczyła obok siebie bombę jądrową i zdetonowała ją uderzając weń kamieniem. Koniec. Było powiedziane, że bomba wodorowa ważyła 20t. Powiedzieli, że zapalnikiem do niej jest bomba plutonowa, którą wymontowali. Po pierwsze ta bomba plutonowa wyglądała bardziej na bombę uranową niż plutonową, bo miała podłużny kształt a nie okrągły. Kształt tych bomb jądrowych wynika ze sposobu doprowadzenia do masy nadkrytycznej. Cała bomba wodorowa ważyła 20 t, a z jej zapalnikiem jądrowym biegali sobie w plecaku :confused Nie wspominając już o tym, że mieli zakopać bombę wodorową bo ta miała wyciek materiałów promieniotwórczych, a po 20 latach to sobie byli obok niej przez kilka godzin, rozbierali na części i biegali z nią po dżungili :oburzony